Po 20 minutach Hiszpanie prowadzili 46:41, i mimo że w trzeciej kwarcie ich przewaga wynosiła już 10 punktów, w ostatniej odsłonie biało-czerwoni zmniejszyli straty do czterech punktów. Po rzucie Adam Waczyńskiego było tylko 76:72 dla rywali.

 

- Szansa na wygraną była, gdybyśmy grali w całym meczu tak jak momentami w czwartej kwarcie, gdy przegrywaliśmy różnicą czterech punktów. Aczkolwiek mam wrażenie, że Hiszpanie kontrolowali przebieg gry. Wtedy, kiedy trzeba było trochę mocniej przycisnąć w obronie, czy skuteczniej, dokładniej zagrać w ataku, rywale robili to. To zbyt doświadczony, ograny zespół na parkietach całego świata, największych turniejach międzynarodowych, by nie wyszedł zwycięską ręką w spotkaniu o takim przebiegu - podkreślił czterokrotny mistrz Polski ze Śląskiem Wrocław (1993, 1994, 2000 i 2001).

 

Kościuk, uczestnik mistrzostw Europy w 1997 r., w których Biało-Czerwoni zajęli wysokie, siódme miejsce, uważa, że podopieczni trenera Mike'a Taylora zaprezentowali się w Szanghaju z dobrej strony.

 

- Polacy przez 40 minut robili wszystko, by wygrać spotkanie i zaprezentować się jak najlepiej i to im się udało bez dwóch zdań. Mecz był bardzo ciekawy - dodał.

 

Ośmiokrotny medalista mistrzostw Polski (oprócz czterech złotych medali ma jeszcze trzy srebrne i brąz) uważa, że kolejne mecze w ćwierćfinałach Francja - USA i Australia - Czechy, podobnie jak półfinały będą bardzo ciekawe.

 

- Stawiam na Amerykanów i Australijczyków. W ćwierćfinałach nie ma już miejsca na niespodzianki tak jak we wcześniejszych fazach, ale jeśli miałbym gdzieś jej upatrywać to w spotkaniu Francja - USA. Jeśli Francuzi zrealizują założenia taktyczne trenerów w stu procentach, to mogą pokusić się o przeciwstawienie się obrońcom tytułu. Z drugiej strony Amerykanie przylecieli do Chin po złoto i chyba żaden inny medal ich nie zadowoli. W półfinałach będzie na pewno ciekawie i każde z ekip ma szanse na pokonanie koszykarzy z USA - ocenił.

 

50-letni były zawodnik, który jest założycielem liceum sportowego we Wrocławiu i trenerem koszykówki, nie ukrywa, że najbardziej podoba mu w mistrzostwach świata w Chinach styl gry Argentyńczyków.

 

- Pokazują super basket. Z mojego punktu widzenie - trenera grają koszykówkę szybką, dobrą +dla oka+, lekką, skuteczną i widowiskową. Czekam też na decydujące mecze Australijczyków, którzy przed mistrzostwami świata pokonali Amerykanów. Oni też są dla mnie kandydatem do walki w finale - dodał.

 

Hiszpania i Argentyna nie przegrały jeszcze w turnieju w Chinach - obydwie drużyny mają bilans 6-0. Pięć zwycięstw na koncie maja Amerykanie i koszykarze z antypodów. Biało-czerwonym po porażce z zespołem trenera Sergio Scariolo pozostała walka o miejsca 5-8. Ich pierwszym rywalem będzie przegrany środowego meczu 1/4 finału Australia - Czechy.

 

WYNIKI, TERMINARZ I TABELE MISTRZOSTW ŚWIATA KOSZYKARZY