Marcin Feddek: Trzeba szanować ten punkt. To był twardy mecz, musieliście sporo powalczyć. Dlaczego mamy taki problem z wyjściem z własnej połowy, z rozegraniem piłki?

Grzegorz Krychowiak: Trudno powiedzieć. Czasami dobrze nam to wychodzi. Gdy odpowiednio się ustawiamy, jest to bardzo łatwe. Mam wrażenie, że są jednak momenty, gdy sami komplikujemy sobie życie. Potem ma to wpływ na dalszą grę, wybijamy piłkę na napastnika i trudniej nam się rozgrywa.

 

Miałem wrażenie, że zbyt często holowaliście piłkę. Brakowało kogoś, kto pokazywał się do gry. Jedynym zawodnikiem z przodu był Robert Lewandowski.

Lewandowski i Zieliński, który operował między liniami. Nie ukrywam, że to nasza wina, bo nie znajdowaliśmy go zbyt często. Na tych detalach powinniśmy się skupić, bo one dają płynność i pozwalają stwarzać sytuacje podbramkowe.

 

Jesteś mocny psychicznie, ale nie miałeś momentu, kiedy zastanawiałeś się nad tym, co się dzieje? Pod koniec pierwszej połowy właściwie nie wychodziliście z własnego pola karnego.

 

Takie momenty się zdarzają, kiedy trzeba bronić nisko. Najważniejsze, że wtedy solidarnie walczyliśmy, biegaliśmy, ciężko pracowaliśmy. To są ciężkie chwile, kiedy najważniejsze jest, żeby nie stracić bramki.

 

Austria to był twoim zdaniem najtrudniejszy rywal?

Na pewno inaczej wyobrażaliśmy sobie to zgrupowanie, niż zakończenie go z jednym punktem. Porażka ze Słowenią nas zabolała. Pokazaliśmy, że mimo trudnej sytuacji, walczyliśmy i choć nie był to nasz najlepszy mecz, być może za jakiś czas docenimy punkt, który teraz zdobyliśmy.

 

WYNIKI I TABELE ELIMINACJI EURO 2020