Tomasz Lorek: Jak startujesz do turnieju, to jesteś analitycznym umysłem taj jak wielcy mistrzowie, Marat Safin, Valentino Rossi, Marc Marquez. Czy ty lubisz analizować na bieżąco, czy przygotowujesz sobie zapiski i z trenerem rozmawiasz przed meczem o tym, co cię czeka na korcie?

 

Hubert Hurkacz: Rozmawiamy przed meczem. Przygotowujemy plan, omawiamy założenia, szukamy słabszych stron przeciwnika. W taki sposób się przygotowujemy, ale wiadomo, podczas meczu trzeba się adaptować do sytuacji. Jeśli przeciwnik zmienia styl gry, to ja także muszę się przestawić.

 

Masz już w sobie tyle swobody, że dzwonisz do Mariana Vajdy, tak jak to zrobiłeś w Melbourne, aby umówić się na trening z Novakiem Djokoviciem?

 

Generalnie to trener Craig się tym zajmuje. Nie ma problemu z kontaktami z jakimkolwiek zawodnikiem z Touru.

 

Novak Djokovic ma powtarzalność w sobie. To na tym polega jego wyjątkowy urok?

 

Powtarzalność, ale też bardzo ciężko go "skończyć". Naprawdę ciężko. [śmiech]

 

Na Wimbledonie mierzyłeś się z Djokoviciem. Udało Ci się nawet urwać mu seta. Ostatecznie to Serb mógł cieszyć się ze zwycięstwa. Uważasz, że górował nad Tobą cwaniactwem i obyciem na szlemie, czy był do "ugryzienia" tego dnia?

 

Myślę, że był do "ugryzienia". On od razu wrócił po tym drugim secie na najwyższy poziom a ja trochę się zdekoncentrowałem i nagle on "ucieka" i jest w tym bezwzględny. To dla tego jest tam gdzie jest.