Maciej Turski: Wszystko wskazuje na to, że Aleksandra Rola w końcu zadebiutuje w organizacji KSW i to w dodatku na jubileuszowej, pięćdziesiątej gali. Czy w związku z tym odczuwasz jakąś dodatkową presję, czy raczej cieszysz się, że tym razem udało się już doprowadzić wszystko prawie do końca.

 

Aleksandra Rola: Mam nadzieję, że na ostatniej prostej nie przydarzy mi się nic złego. Jak na razie czuję się bardzo dobrze, jestem podekscytowana perspektywą debiutu na gali w Londynie i nie mogę się już tego wszystkiego doczekać. Czas niesamowicie mi się teraz dłuży.

 

Nie doczekaliśmy się ogłoszenia walki z Karoliną Owczarz, ale z zakulisowych źródeł wiemy, że do tego pojedynku miało faktycznie dojść. Czy zmiana rywalki zmieniła coś w twoim nastawieniu, czy skupiasz się po prostu na tym, by w stu procentach wykonać swoją pracę?

 

Zmiana przeciwniczki nie była dla mnie żadnym problemem, tym bardziej że nowa też jak najbardziej mi odpowiada. Gdy Owczarz wypadła, to trochę się stresowałam, ponieważ wiedziałam, że nie dostanę nikogo z niższej półki. Karolina dopiero zaczyna swoją przygodę z zawodowym MMA i miałam obawy, że szefowie organizacji zaproponują mi kogoś zdecydowanie bardziej doświadczonego. W momencie, w którym Owczarz nabawiła się kontuzji, ja również chorowałam i gdyby poprzeczka została zawieszona nader wysoko, to stres byłby proporcjonalnie większy.

 

Twoją przeciwniczką będzie ostatecznie 39-letnia Catherine Costigan. Rzadko spotyka się tak zaawansowane pod względem wieku, aktywne zawodniczki. Zastanawiające jest to, że Irlandka walczyła z reguły w kategorii atomowej, naturalną kategorią dla ciebie jest z kolei słomkowa, natomiast Owczarz występuje w muszej. Jaka będzie więc twoja nominalna kategoria?

 

Moją docelową dywizją będzie słomkowa. Jeśli chodzi o niedoszły pojedynek z Owczarz, to zgodziłam się na stoczenie go na jej warunkach, czyli w kategorii wyżej, ale docelowo będę trzymać się 52 kilogramów.

 

Wspomniałaś o problemach zdrowotnych, przez które mówiło się nawet o zakończeniu przez ciebie kariery. Widać jednak, że wszystko wraca na właściwe tory.

 

Jeżeli chodzi o moją kontuzję wstrząśnienia błędnika, to wszystko jest już na szczęście zażegnane i nie ma sensu o tym mówić. Czuję się dobrze i mam nadzieję, że w przyszłości będą omijały mnie tak poważne kontuzje. Nie wiem czy faktycznie istniało zagrożenie, że już nigdy nie wejdę do klatki, ponieważ lekarze często mówią różne rzeczy na wyrost. Pani doktor ostrzegła mnie po prostu, że urazy tego typu mogą się powtarzać i wówczas będę musiała zastanowić się nad dalszym wyczynowym uprawianiem mieszanych sportów walki. Tak źle chyba jednak nie będzie.

 

Czy Londyn będzie przystankiem na drodze do pojedynku z Owczarz i chciałabyś w końcu zamknąć temat walki z zawodniczką z Łodzi?

 

Cały czas pozostaję gotowa, by bić się z Karoliną. Problem polega tylko na tym, że w mediach społecznościowych podtrzymuje ona, że jest zainteresowana taką konfrontacją, a przed KSW 50 zaproponowała całkowicie inną rywalkę... Jeżeli będzie chciała się ze mną zmierzyć i szefowie organizacji zaakceptują ten plan, to stanę do walki, może nawet w grudniu. Na razie mam klapki na oczach, ponieważ w sobotę czeka mnie praca do wykonania i zamierzam efektownie wygrać z Irlandką.

 

Transmisja gali KSW 50 w systemie PPV