Faworytem czwartkowego meczu w teorii są Czesi. Ich siłą jest przede wszystkim fakt, że aż sześciu z dwunastu reprezentantów na co dzień występuje w najlepszym czeskim klubie ERA Nymburk. Znający się jak łyse konie skład uzupełniają gwiazdy: Tomas Satoransky, który jest zawodnikiem Chicago Bulls, a więc klubu z NBA, czym polska reprezentacja nie może się poszczycić oraz występujący z powodzeniem w Lidze ACB Ondrej Balvin, obecnie center Bilbao Basket.

 

To ci koszykarze, spośród Czechów, wyróżniają się na chińskim turnieju najbardziej. Satoransky zdobywa średnio 21 punktów na mecz i notuje 7 asyst. Balvin co mecz trafia średnio 17 punktów, króluje także pod koszem – średnia zbiórek to 9,4. Polaków świetnie zna natomiast inny czeski koszykarz, Patrik Auda, który występował w Pro-Basket Kutno, AZS Koszalin i Rosie Radom.

 

Romański: Z Czechami można wygrać

 

Również przewaga psychologiczna jest po stronie naszych południowych sąsiadów. Przed mistrzostwami świata Polacy w okresie przygotowawczym dwukrotnie zmierzyli się z koszykarzami Ronena Ginzburga. Podczas towarzyskiego turnieju rozegranego w sierpniu w Pradze przegrali 76:81. Kilka dni później w Hamburgu Czesi ponownie byli lepsi. Tym razem wygrali 96:86. Może więc do trzech razy sztuka?

 

– To są dwie drużyny, które możemy porównać, choć Czesi mają Satoranskego i supercentra Balvina. To oni wyglądali w tym roku lepiej, dwukrotnie ograli nas w sparingach. Ale i tak możemy się z nimi równać i... wygrać – twierdzi jednak komentator Polsatu Sport Adam Romański.

 

Dzień odpoczynku więcej

 

Swoje atuty mają także Polacy. Po pierwsze: mają dzień odpoczynku więcej, bo z Hiszpanią grali we wtorek, a Czesi z Australijczykami rywalizowali w środę. Po drugie: Czesi później niż my przylecieli do Szanghaju i mają za sobą daleką, liczącą 1500 km podróż z Shenzhen. 

 

Najjaśniejszymi punktami polskiej reprezentacji w przegranym meczu z Hiszpanią byli A.J. Slaughter i Mateusz Ponitka, który rewelacyjnie pracował w defensywie. Skrzydłowy Zenitu Petersburg zebrał w obronie aż jedenaście piłek i to na niego oraz Slaughtera najbardziej liczy trener Mike Taylor. Być może w przedostatnim "polskim" meczu turnieju zabłyśnie któryś z ich kolegów, na przykład Michał Sokołowski, który był najlepszym strzelcem w meczu z Wenezuelą, ale później nieco przygasł. Kluczowa będzie jednak postawa kolektywu, który w arcytrudnych spotkaniach z Chinami czy Rosją przesądzał o tym, że ze zwycięstwa cieszyli się biało-czerwoni. Co istotne: do tej pory naszych zawodników szczęśliwie omijają kontuzje i w czwartkowym meczu selekcjoner będzie mógł skorzystać ze wszystkich Polaków.

 

Mecz Polska - Czechy o godzinie 15:00. Transmisja audio z komentarzem Adama Romańskiego i Tomasza Jankowskiego na Polsatsport.pl od godziny 14:55.