Iwanow przed Ligą Mistrzów: Znów wygra ktoś ze starych znajomych?

Piłka nożna
Iwanow przed Ligą Mistrzów: Znów wygra ktoś ze starych znajomych?
Fot. PAP

Czasy, gdy po trofeum sięgała Steaua Bukareszt czy Crvena Zvezda nie wrócą pewnie już nigdy. Ostatnie piętnaście sezonów LM to cztery triumfy Barcelony i Realu Madryt, dwa Liverpoolu, po jednym Bayernu, Chelsea, Interu, Milanu i Manchesteru United. Tylko tych dwóch ostatnich brakuje w tym gronie obecnie. Grono kandydatów do triumfu w nowej edycji tworzą według mnie Barcelona, Real, Liverpool i Bayern. Do tego trzeba jeszcze dodać Manchester City, a także Juventus Turyn.

Rusza Liga Mistrzów. Raj dla kibica, który kocha piłkę w najlepszym wydaniu i nie zawsze z zainteresowaniem zerka w stronę rodzimych rozgrywek. Tym bardziej, jeżeli nie jest mieszkańcem Wysp Brytyjskich, Włoch, Niemiec czy Hiszpanii. Miód na serce każdego, kto weekendy woli spędzać inaczej niż przed telewizorem, a wtorkowe i środowe wieczory są idealne by delektować się najbardziej efektowną piłką. 

 

Poprzeczka po poprzednim, nieprawdopodobnym sezonie zawieszona została bardzo wysoko. Jak będzie teraz? Jeszcze nie wiemy. Pewni możemy być jednego. „Puchar z wielkimi uszami” wzniesie ktoś z wielkich i najbogatszych w futbolu na Starym Kontynencie. 

 

Czasy, gdy po trofeum sięgała Steaua Bukareszt czy Crvena Zvezda (jeszcze pod szyldem Pucharu Europejskich Mistrzów Krajowych) nie wrócą pewnie już nigdy. Nie uda się to FC Porto (wygrana w 2004 roku), raczej nie uda się Ajaksowi Amsterdam, choć przecież kilka miesięcy temu był on tak blisko decydującej rozgrywki. Czasem do półfinału awansuje ktoś taki, jak nie tak dawno AS Monaco. Ale i tak na górze „kotłować” się będą ci najwięksi.

 

Ostatnie piętnaście sezonów LM to cztery triumfy Barcelony i Realu Madryt, dwa Liverpoolu, po jednym Bayernu, Chelsea, Interu, Milanu i Manchesteru United. Tylko tych dwóch ostatnich brakuje w tym gronie obecnie. I pewnie trochę szkoda, choć dzięki United podniesie się wartość i zainteresowanie Ligą Europy. „Rossoneri” też mieli w niej wystąpić, ale wiemy, z jakiego powodu od pucharów muszą odpocząć. Z naszego punktu widzenia, niestety, przecież szykowaliśmy się na czwartkowe wieczory z … Krzysztofem Piątkiem.

 

Z pozostałej grupy triumfatorów trudno przypuszczać, by do finału w Stambule dotarły Chelsea lub Inter. Ten drugi nie będzie miał łatwo nawet wyjść z grupy gdzie trafił na Barcelonę i Borussię Dortmund. A zatem grono kandydatów z ostatnich zwycięzców tworzą Barca, Królewscy, Liverpool i Bawarczycy. Do tego trzeba dodać jeszcze dwie inne wielkie firmy. Przede wszystkim Manchester City, który nie bez potknięć zaczął krajowe rozgrywki, ale przecież to Liga Mistrzów może być w tym sezonie dla Pepa Guardioli priorytetem.

 

A także Juventus Turyn, który dwa razy „dotknął” pucharu będąc w finale. W 2015 roku był jednak bez szans z Barceloną, a dwa lata później rozbił ich… Cristiano Ronaldo, wtedy jeszcze nie myślący, że rok później znajdzie się w Londynie. Czy ktoś jeszcze może namieszać na górze? PSG? Nie wierzę. Atletico? Jeszcze nie teraz. Drużyna po zbyt dużej przebudowie. Ajax? Drugi tak fantastyczny sezon z rzędu jest chyba niemożliwy. Wszyscy kochamy niespodzianki i dobrze byłoby je znów przeżyć. Wszyscy, poza tymi najbogatszymi. Oni zrobią wszystko, by Ligę Mistrzów znów wygrał ktoś „ze swoich”.

 

WYNIKI I TERMINARZ LIGI MISTRZÓW

 

Oglądaj na żywo największe europejskie gwiazdy piłki nożnej i ekscytujące zmagania najlepszych europejskich drużyn – fazy pucharowe Ligi Mistrzów UEFA i Ligi Europy UEFA 2019/2020 na kanałach Polsat Sport Premium 1 i Polsat Sport Premium 2, w Cyfrowym Polsacie, Plusie i IPLI. Prestiżowe rozgrywki dostępne są w telewizji, na komputerach, smartfonach i tabletach.

Bożydar Iwanow, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze