Liga Mistrzów według Kowalskiego: Top 3 pierwszej kolejki

Piłka nożna

Ruszyła najlepsza liga świata – Liga Mistrzów. Patrząc na poprzednie sezony, prawdziwa piłkarska jazda bez trzymanki zacznie się po pierwszych trzech kolejkach fazy grupowej, ale w tej pierwszej też zaczęło się z przytupem. Oto moje Top 3 wydarzeń wtorku i środy.

1. PSG ogrywa Real Madryt aż 3:0.

 

Bez Edinsona Cavaniego, Neymara i Kyliana Mbappe, czyli największych gwiazd sprowadzonych przez szejka Nassera El Kehlaifiego mistrz Francji wprost zdeklasował „Królewskich”. Nie było co zbierać, drużyna, która w ostatnich czterech latach triumfowała w Lidze Mistrzów aż trzykrotnie, robiła za statystów i nie była w stanie oddać w całym meczu ani jednego celnego strzału na bramkę.

 

Mimo, że po raz pierwszy od początku zagrał ściągnięty z Chelsea za sto milionów euro Eden Hazard. Pytanie, jak po powrocie nieobecnych uda się ich wpasować do zespołu trenerowi Thomasowi Tuchelowi, skoro drużyna bez nich wyglądała doskonale, wydaje się bezzasadne. Ich obecność wymusi marketing.

 

W Paryżu przekonali się jednak, że istnieje życie bez Neymara czy Mbappe. Angel Di Maria, który strzelił dwa pierwsze gole i rozegrał genialny mecz, zgrabnie wszedł w ich buty, a pozostali zawodnicy widząc, że nie mogą odsuwać od siebie odpowiedzialności, sami wzięli się za kreowanie.

 

Taki PSG, mający swoją tożsamość, a nie będący tylko zlepkiem wielkich nazwisk, ma szansę, aby wreszcie dostać się do finału rozgrywek. Choć oczywiście typowanie finalistów po pierwszej kolejce byłoby mocno przedwczesne. Zawodnikiem, który może zrobić furorę w tym sezonie w barwach PSG jest Idrissa Gueye. Senegalski defensywny pomocnik ściągnięty za 32 mln euro z Evertonu, daje jakość jakiej w Paryżu w środku pola na tej pozycji, zawodnika, który haruje w odbiorze, ale także kreuje, od dawna brakowało. „Prawdziwa maszyna”, jak określił go po meczu trener Tuchel.

 

2. Valencia jako jedyny hiszpański zespół (w LM gra jeszcze Real, Barcelona i Atletico) wygrywa swój pierwszy mecz.

 

Po tym, co w tydzień wcześniej zrobił właściciel klubu Peter Lim, wydawało się, że do Londynu na mecz z Chelsea, Hiszpanie jadą jak na ścięcie. Singapurczyk zwolnił trenera Marcelino, choć było on twórcą ostatnich sukcesów klubu (dwa awanse do LM i Puchar Króla). Stała za nim drużyna, nie było powodów merytorycznych do zwolnienia (jedna porażka, jeden remis i jedno zwycięstwo na początku sezonu).

 

Marcelino nie chciał jednak realizować pomysłów personalnych słynnego menedżera Jorge Mendesa (agent m.in. Cristiano Ronaldo), który doradza Limowi i ma na niego ogromny wpływ (przed przyjęciem Marcelino, w klubie grało jego 15 zawodników, ostatnio ledwie czterech). Lim zatrudnił w miejsce Marcelino Alberta Celadesa, który wcześniej prowadził tylko hiszpańską młodzieżówkę i krótko był asystentem Julena Lopeteguiego w reprezentacji i Realu Madryt. Ale za to jest ze stajni Mendesa.

 

Drużyna była tak zniesmaczona i zaskoczona tym faktem, że zanosiło się na bojkot. Czołowi zawodnicy pisali wprost w mediach społecznościowych, że taka zagrywka jest nie fair i że jej nie rozumieją. W weekend kompletnie rozbici psychicznie przegrali z Barceloną aż 2:5, a na konferencję prasową z Celadesem w Londynie przed meczem z Chelsea nie poszedł żaden zawodnik. Choć obliguje do tego UEFA.

 

Podczas inauguracji Ligi Mistrzów okazało się jednak, że posiadanie wspólnego wroga (Mendes, Lim) bywa w futbolu… budujące. Valencia zagrała znakomicie taktycznie i prezentowała się jako monolit. Nie ma takiej możliwości, aby wpływ miał na to pracujący kilka dni Celades (kiedy Rodrigo Moreno strzelał gola, nawet się nie uśmiechnął). Piłkarze ewidentnie doszli do wniosku, że grają przede wszystkim o swoją przyszłość, a Liga Mistrzów jest najlepszą platformą promocji.

 

3. Slavia Praga odbiera punkty Interowi Mediolan.

 

Mistrz Czech prowadzony przez czeskiego trenera Jindricha Tripsovskiego, w którego podstawowym składzie gra ośmiu rodzimych zawodników (dwóch innych weszło na zmianę) remisuje na San Siro ekipą słynnego Antonio Conte. W zasadzie powinien wygrać, ale jakimś cudem w doliczonym czasie gry Inter strzela na 1:1.

 

Widząc na jakim poziomie grają Czesi, do których często się porównujemy, aż skręca nas z zazdrości. W Slavii zbierają obecnie owoce pomysłu, jaki mieli na zespół. Potrafią zatrzymać u siebie najlepszych czeskich graczy, dobrze im zapłacić i dodać kliku wartościowych obcokrajowców kosztujących po kilka milionów euro. Jasne, że nie byli tani, ale też nie są to pieniądze, jakich nie można byłoby znaleźć w polskiej piłce. Tymczasem warto kibicować Slavii. W kolejnych meczach z Barceloną czy Borussią Dortmund śmiało można liczyć na kolejne niespodzianki.

 

WYNIKI I TERMINARZ LIGI MISTRZÓW

 

Oglądaj na żywo największe europejskie gwiazdy piłki nożnej i ekscytujące zmagania najlepszych europejskich drużyn – fazy pucharowe Ligi Mistrzów UEFA i Ligi Europy UEFA 2019/2020 na kanałach Polsat Sport Premium 1 i Polsat Sport Premium 2, w Cyfrowym Polsacie, Plusie i IPLI. Prestiżowe rozgrywki dostępne są w telewizji, na komputerach, smartfonach i tabletach.

Cezary Kowalski, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze