A zaczęła się od… wypadku samochodowego w 2015 w którym Robeisy skasował białego sedana chińskiej produkcji Geely Ck, który dostał za mistrzostwo olimpijskie w Londynie. Działacze obiecali mu załatwić zastępcze auto i nie dotrzymali słowa. Robeisy zdecydował się więc… uciec do Ameryki i tam walczyć na zawodowych ringach.

 

Wszystko organizowała właścicielka restauracji w Gulfport (Floryda) Jo Hastings, która wyspecjalizowała się w przemycaniu do USA kubańskich sportowców (głównie baseballistów i bokserów). To do niej zadzwonił z Niemiec (gdzie startował w amatorskim turnieju) Robeisy prosząc o pomoc. Hastings zgodziła się i opracowała plan ucieczki, uzgodniono że nastąpi ona gdy kubańska kadra bokserska będzie przebywać na zgrupowaniu treningowym w Aquascalientes (Meksyk).

 

4 lipca 2018 Robeisy bez żadnych dokumentów (wszyscy kubańscy kadrowicze musieli zostawić paszport szefowi ekipy) uciekł z hotelu. Jo prosiła, aby zabrał 2 złote medale olimpijskie, ale i ich nie miał, bo wcześniej sprzedał je za 30 tysięcy dolarów. Przed hotelem czekał na niego w wynajętym aucie (w skrytce były 3 pistoletu różnego kalibru) emerytowany policjant z St.Petersburga, potężny Billy Henderson…

 

Dalszy ciąg ucieczki, ukrywania się przed policją i gangsterami, omijania pułapek to historia na scenariusz filmowy… W końcu po pół roku, dzięki wstawiennictwu republikańskiego senatora z Florydy i kandydata na prezydenta USA Marco Rubio, Robeisy Ramirez trafił do USA i podpisał kontrakt z potężnym promotorem Top Rank. I teraz powinien być happy end. Niestety, go nie ma (przy najmniej na razie). 10 sierpnia 2019 roku Robeisy Ramirez zadebiutował na zawodowych ringach i sensacyjnie przegrał w Filadelfii z zupełnie nieznanym Adanem Gonzalesem, który godzi bokserskie treningi z pracą ogrodnika.

 

Półtora miesiąca później także koledzy Ramireza z kubańskiej reprezentacji przeżyli niepowodzenie, na mistrzostwach świata w Jekaterynburgu zdobyli tylko 3 medale (złoto Cruz Gomez, srebro Alvarez i brąz La Cruz). A na poprzednich MS samych złotych medali mieli 5.

 

Ale między Bogiem i prawdą marzy mi się taki kryzys polskiego boksu. Niech najlepsi uciekają jak kiedyś Darek Michalczewski do Niemiec, a ci co zostaną, niech zdobywają na mistrzostwach świata „tylko” 3 medale. Jak Kubańczycy. Niestety… w Jekaterynburgu Polacy nie dosyć że nie zdobyli żadnego medalu, to wygrali tylko jedną walkę.