Kielczanie w niczym nie przypominali zespołu, który potrafił zremisować na wyjeździe z THW Kiel i pewnie wygrał we własnej hali z Motorem Zaporoże. Mistrzów Polski trudno by było za coś pochwalić w tym meczu.

 

- Każdy przeciwnik zasługuje na szacunek. Jeśli nie mamy szacunku dla przeciwnika, jeśli nie wykorzystujemy sześciu rzutów karnych, to o czym mamy mówić. Przegraliśmy we wszystkich aspektach, w bramce, ataku pozycyjnym, obronie – przyznał w rozmowie z PAP Dujszebajew.

 

Rzuty karne, o których wspomniał trener PGE VIVE, kielczanie wykonywali fatalnie, z dziewięciu wykorzystali zaledwie trzy. Jednak, zdaniem szkoleniowca, nie tylko ten element zadecydował o porażce.

 

- Mieliśmy dużo gorszą bramkę niż przeciwnik. Ale wiele rzeczy nie funkcjonowało tak jak powinno, jak to sobie założyliśmy przed meczem. Musimy wyciągnąć z tej porażki wnioski, popracować, żeby w następnych meczach było lepiej – zaznaczył trener mistrzów Polski, który starał się z tego niepowodzenia nie robić tragedii.

 

- Nie można zawsze wygrywać. Sport nie składa się tylko z sukcesów. Kiedyś ta porażka musiała przyjść, lepiej, że teraz, niż później w decydującej części sezonu. Przed nami jeszcze 11 spotkań. Oczywiście, że chcieliśmy wygrać, ale niestety nie udało się. Walczymy dalej – podkreślił Dujszebajew.

 

Kielecka drużyna z trzema zdobytymi punktami, przed niedzielnymi meczami w grupie B, zajmuje czwartą pozycję w tabeli. W kolejnym spotkaniu LM zespół z Kielc zmierzy się we własnej hali z francuskim Montpellier (sobota 12 października). 

 

WYNIKI I TERMINARZ LIGI MISTRZÓW