Łasza Tałachadze - najsilniejszy człowiek planety. W całej historii podnoszenia ciężarów!

Inne
Łasza Tałachadze - najsilniejszy człowiek planety. W całej historii podnoszenia ciężarów!
Fot. PAP

Najsilniejszy człowiek planety - tak zawsze tytułowano mistrzów najcięższej kategorii w podnoszeniu ciężarów. Aktualnie jest nim Gruzin Łasza Tałachadze, złoty medalista zakończonych właśnie MŚ w Tajlandii. Dziennikarz Polsatu Sport Janusz Pindera, który od lat zajmuje się m.in podnoszeniem ciężarów, a wielu mistrzów poznał osobiście, sporządził swój ranking największych siłaczy wszech czasów.

Gruzin pobił dwa rekordy świata, trzeci w rwaniu wyrównał, deklasując konkurentów. A jego nowy rekord w dwuboju (484 kg) – jest wprost kosmiczny i jeszcze nie tak dawno, po prostu nie mieścił się w głowie. Czy w historii podnoszenia ciężarów nie było w gronie najcięższych siłaczy większych mistrzów od niego?

 

Wystarczy przecież wymienić takie nazwiska jak Leonid Żabotyński, Wasilij Aleksiejew, Aleksander Kurłowicz, Anatolij Pisarienko, Leonid Taranienko (wszyscy ZSRR), czy Hossein Rezazadeh z Iranu. Jeśli dodamy do tego Amerykanina Paula Andersona, wielkiego mocarza lat 50-60 tych, to mamy prawie pełny obraz najsilniejszych ludzi tej planety jacy kiedykolwiek pojawili się na ciężarowym pomoście.

 

Oto mój osobisty ranking. Wielu z tych mistrzów znałem osobiście, oglądałem ich popisy siedząc blisko pomostu, opisywałem i komentowałem ich wyczyny. Ale nikt nie zrobił na mnie takiego wrażenia jak ten blisko dwumetrowy Gruzin, pierwszy który wkrótce może złamać w dwuboju magiczną granicę pół tony.

 

 

1/ Łasza Tałachadze - 25-letni Gruzin jest królem sztangi, tak jak kiedyś Aleksiejew. Imponuje posturą: prawie dwa metry wzrostu i 170 kg wagi robią wrażenie na każdym, kto go zobaczy z bliska. Imponuje przy tym nieprawdopodobną siłą i techniką. Tak dynamicznego zawodnika w tej kategorii nigdy nie spotkałem. Za każdym razem odnoszę wrażenie, że podniesie każdy ciężar, który będzie miał na sztandze.

 

Wygrał igrzyska w Rio de Janeiro, czterokrotnie mistrzostwa świata i Europy. Rekordy świata bije na zawołanie. Jeszcze w kwietniu na mistrzostwach Europy w Tbilisi wyrwał 218 kg, podrzucił 260 kg, a jego rekord w dwuboju wynosił 278 kg. Dziś odpowiednio: 220 kg (tyle wyrwał już dwa lata temu na MŚ w Anaheim) – 264 kg w podrzucie ( o kilogram poprawił rekord Irańczyka Hosseina Rezazadeha) – 484 kg w dwuboju ( 6 kg więcej od rekordu, który ustanowił w tym roku podczas ME w Tbilisi).

 

Nikt, nawet w czasach znacznie mniejszej wykrywalności dopingu niż teraz, nie rwał tyle co on. Rekord świata ustanowiony przez Bułgara Antonio Krastewa podczas MŚ w Ostrawie (1987) wynosił 216 kg i wydawał się kosmiczny. Tałachadze wyrwał już dwukrotnie 220 kg i nie jest to jego ostanie słowo, jestem o tym przekonany.

 

W tamtych, pełnych dopingu latach 80-tych rekordzistą w podrzucie i dwuboju był Taranienko, który w Canberze, podczas rozgrywanego w stolicy Australii Pucharu Świata (1988) podrzucił 266 kg (i wciąż jest to najlepszy wynik), a jego rekord w dwuboju – 475 kg ponad trzydzieści lat był nieosiągalny dla innych. Teraz rezultat Łaszy Tałachadze jest o 9 kg lepszy. A na igrzyskach w Tokio, a może wcześniej, np. podczas przyszłorocznych ME może być jeszcze lepszy.

Co do tego, że jest prawdziwym gigantem sztangi nikt chyba nie ma wątpliwości.

 

2/ Wasilij Aleksiejew - Zmarły w 2011 roku „Samyj silnyj cziełowiek płaniety” zdobył dla Związku Radzieckiego dwa złote medale olimpijskie (Monachium 1972 i Montreal 1976). Był też faworytem na igrzyskach w Moskwie (1980), ale spalił rwanie i na najwyższym stopniu podium stanął inny siłacz z Kraju Rad, Sułtan Rachmanow.

 

– Otruli mnie przyjaciele - tak Aleksiejew skomentował tamtą porażkę w wywiadzie dla Sztandaru Młodych, którego udzielił mi podczas autobusowej podróży z Władysławowa do Warszawy po mistrzostwach Europy (1991). Był wtedy trenerem reprezentacji ZSRR. Oskarżał w tej rozmowie między innymi swojego trenera, który jego zdaniem przyczynił się do tej sensacyjnej przegranej.

 

Aleksiejew był w tamtych czasach największą, globalną gwiazdą podnoszenia ciężarów. Pobił 80 rekordów świata, wiele z nich jeszcze w erze trójboju, gdy oprócz rwania i podrzutu było jeszcze wyciskanie. Jako pierwszy przekroczył też granicę 600 kg wygrywając igrzyska w Monachium fenomenalnym wynikiem 640 kg. Jego własny rekord jest o 5 kg lepszy. Nikt go oczywiście nie poprawił, bo w tym samym roku zlikwidowano wyciskanie i został tylko dwubój.

 

Aleksiejew był egocentrykiem, zapatrzonym w siebie człowiekiem, ale gdy już godził się na rozmowę był też bardzo interesującym rozmówcą. Tyle że bardzo wymagającym. Pamiętam, że na pytanie czy to prawda, że wraz ze swoim przyjacielem Dawidem Rigertem, inną znakomitością radzieckiej sztangi, gdy przychodził czas świętowania, zapijali wódkę szampanem i przegryzali astrachańskim kawiorem, spojrzał na mnie mocno zdziwiony i swoim głębokim, charakterystycznym basem odparł, że szampana prawdziwi mężczyźni nie piją, więc i mnie, gdyby co, też nie radzi.

 

Po rosyjsku brzmi to znacznie lepiej, Aleksiejew oczywiście żartował, choć wtedy, gdy nocą wracaliśmy autobusem z ME do Warszawy, nie było to wcale takie pewne.

 

3/ Hossein Rezazadeh - Fenomenalny Irańczyk azerskiego pochodzenia po swoje pierwsze olimpijskie złoto sięgnął na pomoście w Sydney (2000), a po drugie cztery lata później w Atenach (2004). Czterokrotnie wygrywał mistrzostwa świata (po raz pierwszy w Warszawie w 2002 roku), dwa razy Igrzyska Azjatyckie i trzykrotnie mistrzostwa Azji. Bił rekordy świata w podrzucie (263 kg – wynik ten poprawił dopiero w ubiegłym tygodniu Tałachadze) i dwuboju (472 kg), na dekadę zdominował najcięższą kategorię.

 

Przypominał dźwig, który potrafi podnieść każdy ciężar i miażdży przy tym wszystkich, którzy staną mu na drodze. Po zakończeniu usłanej sukcesami kariery został prezesem rodzimej federacji.

 

4/ Aleksander Kurłowicz - Białorusin z Grodna, wysoki (185 cm), przystojny, proporcjonalnie zbudowany. Mówił po polsku, rozumiał doskonale nasz język, ale się do tego głośno nie przyznawał. Znakomity sztangista, dwukrotny mistrz olimpijski (Seul – 1988 i Barcelona – 1992).

 

Nigdy nie zapomnę jego walki z Pisarienką podczas Turnieju Przyjaźń – 1984 w Warnie, który siłaczom z krajów socjalistycznych musiał zastąpić igrzyska w Los Angeles. Po rwaniu miał ogromną przewagę, wydawało się, że nic mu już nie grozi, ale Ukrainiec pokazał nieprawdopodobną moc w podrzucie, podbił rekord świata, odrobił straty i zepchnął Kurłowicza z najwyższego stopnia podium. Obaj reprezentowali ZSRR, ale Kurłowicz doczekał się jeszcze czasów, gdy w 1992 roku zdobył olimpijskiego złoto dla Wspólnoty Niepodległych Państw (już po rozpadzie ZSRR), a cztery lata później w Atlancie wystąpił wreszcie w barwach Białorusi i zajął piąte miejsce.

 

Pierwsze olimpijskie złoto w Seulu zdobył oczywiście dla ZSRR. Był też czterokrotnym mistrzem świata i raz wicemistrzem (trzy złote medale w barwach ZSRR, a ten ostatni w 1994 roku dla Białorusi), oraz dwukrotnie wygrał mistrzostwa Europy. Byłem w Stambule, gdzie zagrano mu białoruski hymn, miał łzy w oczach i sprawiał wrażenie najszczęśliwszego na świecie.

 

Po zakończeniu kariery szybko piął po szczeblach kariery w Międzynarodowej Federacji Podnoszenia Ciężarów. Mówiono, że to przyszły prezydent IWF, ale zawał serca, w kwietniu 2018 roku, zabrał go przedwcześnie z tego świata. Miał 57 lat.

 

5/ Leonid Taranienko – drugi obok Kurłowicza Białorusin w tym doborowym towarzystwie, który zdobywał medale dla ZSRR. Zanim został rekordzistą świata w wadze superciężkiej, zdobył złoty medal olimpijski w Moskwie (1980) w kategorii 110 kg. Ale w tej najcięższej, choć podnosił największe ciężary, olimpijskiego złota nie wywalczył. Do Seulu (1988) nie poleciał, bo zgłosił kontuzję, prawdopodobnie nie chciał ryzykować kontroli dopingowej, a cztery lata później w Barcelonie (1992), startując w barwach Wspólnoty Niepodległych Państw przegrał z Kurłowiczem, też Białorusinem.

 

Jego rekordu w podrzucie (266 kg) ustanowionego w Canberze nikt nie pobił do tej pory nawet Tałachadze. Ten kosmiczny w dwuboju (475 kg) już został przez Gruzina poprawiony, najpierw w 2017 roku podczas MŚ (477 kg) , następnie podczas tegorocznych ME (478 kg) i na zakończenie MS w Pattai w ubiegłym tygodniu (484 kg).

 

6/ Anatolij Pisarienko - Ukrainiec w barwach ZSRR, zwycięzca Turnieju Przyjaźń 1984. Moralny złoty medalista igrzysk olimpijskich na które sztangiści Związku Radzieckiego ze względów politycznych nie polecieli. Wyniki z Los Angeles w wadze superciężkiej były o kilkadziesiąt kilogramów gorsze od tych z Warny, gdzie triumfował Pisarienko

 

Sumiasty wąs, zgrabna sylwetka. Przy wzroście 180 cm ten ukraiński siłacz ważył nieco ponad 120 kg. Mniej więcej tyle co Kurłowicz, tylko że był od niego nieco niższy.

 

Pamiętam jak dziś, co się wtedy działo w wypełnionym do ostatniego miejsca Pałacu Sportu i Przyjaźni w Warnie. Pisarienko przegrywał zdecydowanie po rwaniu z Kurłowiczem, i by go pokonać musiał w podrzucie podnieść 265 kg, o cztery kilogramy więcej od rekordu świata należącego do innego siłacza ze Związku Radzieckiego, Siergieja Didyka. Wydawało się to niemożliwe, bo Pisarienko, trzykrotny mistrz świata i czterokrotny mistrz Europy, w pierwszym podejściu z trudem podrzucił 247,5 kg.

 

Ale jednak dokonał cudu, podniósł rekordowy ciężar i wygrał, a ludzie oniemieli. Jego wynik w dwuboju, 465 kg, też był nowym rekordem świata.

 

Podobnej sztuki dokona po latach Rosjanin Aleksiej Łowczew, który na MŚ w Houston w 2015 roku, dziewięć miesięcy przed igrzyskami w Rio de Janeiro podejdzie w trzeciej próbie podrzutu do ciężaru większego o 16 kg niż w drugim podejściu i podniesie 264 kg bijąc za jednym zamachem dwa rekordy Rezazadeha, w podrzucie i dwuboju. Ten drugi, 475 kg, będzie jeszcze bardziej wartościowy, wyrówna bowiem kosmiczny wynik Taranienki z Canberry, z 1988 roku. Niestety. osiągnięcia te szybko staną się bezwartościowe, gdy okaże się że Łowczew posiłkował się w Teksasie dopingiem i na igrzyska do Brazylii już nie poleciał. To był koniec jego kariery.

 

7/ Leonid Żabotyński - Urodzony w Zaporożu Ukrainiec zdobył dla ZSRR dwa złote medale olimpijskie (Tokio – 1964 i Meksyk – 1968), cztery tytuły mistrza świata i dwa mistrza Europy. Ustanowił 19 rekordów świata, jako pierwszy zbliżył się do granicy 600 kg w trójboju wynikiem 590 kg w 1967 roku. Pięć lat później przekroczył ją Aleksiejew.

 

Zaczynał od lekkiej atletyki i boksu, ale to była tylko zabawa. Jego przeznaczeniem była sztanga. Arnold Schwarzenegger, legendarny kulturysta powiedział kiedyś, że to Żabotyński był jego idolem jak w rodzinnej Austrii zaczynał kulturystyczne treningi.

Na wielkiego mistrza namaścił Żabotyńskiego jego słynny rywal, Jurij Własow, złoty medalista igrzysk Rzymie (1960) już rok później. W Tokio (1964) Własow przegrał z Żabotyńskim i zdobył srebrny medal, waga superciężka miała nowego króla.

A świat podziwiał Żabotyńskiego, gdy na uroczystości zakończenia igrzysk w Tokio, mimo kontuzji ręki, której doznał na pomoście, trzymał w niej flagę ZSRR tak jakby to była zapałka.

Później był sędzią i działaczem światowej federacji . Pamiętam jak podczas MŚ w Sofii (1986) jeden z zawodników najcięższej kategorii nie mogąc utrzymać w górze sztangi ważącej ponad 200 kg odrzucił ją przed siebie, a ta toczyła się wprost na oceniającego tę rywalizację Żabotyńskiego. Słynny siłacz szybko poderwał się z krzesełka i z zadziwiającym spokojem zatrzymał nogą niebezpieczne żelastwo. Otrzymał za to brawa przy otwartej kurtynie.

 

8/ Paul Anderson – Amerykanin z Georgii uważany był w latach 50-tych ubiegłego wieku za najsilniejszego człowieka na świecie. Wygrał igrzyska w Melbourne (1956) w wadze superciężkiej, rok wcześniej w Monachium mistrzostwa świata. Ważący ok 170 kg Anderson podrzucał już wtedy prawie 200 kg (196 kg to jego rekord). Był też wybitnym strongmanem i mistrzem trójboju siłowego.

Największy podziw budziły jednak jego przysiady ze sztangą ważącą ponad pół tony. Rekord Andersona, to dwa powtórzenia z ciężarem 545 kg. Podczas MŚ w podnoszeniu ciężarów w Monachium (1955), które pewnie wygrał, zaskoczył wszystkich uczestników tej rywalizacji przysiadając w sali treningowej dziesięć razy ze sztangą o wadze 320 kg. I zrobił to bez rozgrzewki.

 

9/ Antonio Krastew - Bułgar był dwukrotnym mistrzem świata i Europy w wadze superciężkiej. Jego rekord świata w rwaniu (216 kg) ustanowiony podczas MŚ w Ostrawie (1987) poprawił dopiero Tałachadze, a wcześniej wyrównał na igrzyskach w Rio de Janeiro Irańczyk Behdad Salimi, mistrz świata i mistrz olimpijski z Londynu. Wynik ten oficjalnie nie figurował w tabeli rekordów od dawna, gdy IWF (Światowa Federacja Podnoszenia Ciężarów), zmieniła kategorie, ale w tej wadze nie miało przecież żadnego znaczenia czy to waga plus 105 kg, plus 108, plus 109 kg czy plus 110 kg. Teraz po kolejnej zmianie kategorii jest plus 109 kg.

W MŚ w Sofii (1986) Krastew wyrwał 215 kg, co było nowym rekordem świata i wygrał dwubój. 6 tysięcy bułgarskich kibiców wstało z miejsc bijąc brawo, a stojąca obok mnie młoda kobieta z małym dzieckiem płakała ze szczęścia słuchając bułgarskiego hymnu. Tak rodacy Krastewa reagowali na jego sukces. Miał wielką szansę zdobyć olimpijski medal w Seulu, ale ekipa bułgarskich ciężarowców, po wpadkach dopingowych jego kolegów, Mitko Grablewa (56 kg) i Angela Genczewa (67,5 kg), została wycofana z olimpijskich zawodów. Dla będącego u szczytu kariery Krastewa, był to bolesny cios. Wyemigrował więc do USA, zamieszkał w Nowym Jorku, gdzie pracował w klubie nocnym jako bramkarz i trenował indywidualnie podnoszenie ciężarów. Starał się o amerykańskie obywatelstwo, by móc wystartować w barwach USA na igrzyskach w Barcelonie, ale jego wniosek został odrzucony. Później obywatelstwo jednak otrzymał i do dziś mieszka w okolicach Nowym Jorku.

 

10/ Andriej Cziemierkin - Rosjanin był faworytem w walce o drugi olimpijski złoty medal w Sydney (2000). Pierwszy wywalczył w Atlancie (1996), miał też w dorobku cztery tytuły mistrza świata. Był najcięższym mistrzem świata w historii, byłby też najcięższym mistrzem olimpijskim, gdyby wygrał w Sydney. Ważył przecież, przy wzroście 183 cm, ponad 180 kg.

Ale w Sydney najlepszy był Rezazadeh, a srebro zdobył Niemiec Ronny Weller. Gdyby nie wpadka dopingowa reprezentanta Armenii, Aszota Danieljana, to Czemierkina nie byłoby na podium. Takie są suche fakty. Lecz 26 września 2000 roku w Convention Center w Sydney wyglądało to trochę inaczej. Potężny Rosjanin walczył bohatersko do końca.

 

W ostatnim podejściu tego konkursu kazał założyć na sztangę 272,5 kg. 12,5 kg więcej niż zdołał w tym konkursie podrzucić. Gdyby to podniósł dokonałby cudu, nikt nigdy nawet nie podchodził do takiego ciężaru. Cziemierkin walczył o złoto, i tyle musiał podnieść, by je zdobyć. Siedziałem blisko pomostu. Rosjanin podszedł, próbował zarzucić sztangę na klatkę piersiową i nagle ta oddała całą swoją energię. To było jak kopnięcie konia. Cziemierkin poleciał za pomost, zatrzymał się dopiero na ścianie zamykającej arenę. Był wyraźnie oszołomiony tym co się stało. Nie ukrywam, że ja też, bo nigdy wcześniej, ani później czegoś podobnego nie widziałem.

 

Tak wygląda moja lista najsilniejszych ludzi świata w historii podnoszenia ciężarów. Są na niej tylko przedstawiciele najcięższej kategorii. Zabrakło na tej liście legendarnego Jurija Własowa, mistrza i wicemistrza olimpijskiego, czterokrotnego mistrza świata, nie ma reprezentującego Niemcy Austriaka Matthiasa Steinera, mistrza olimpijskiego z Pekinu (2008), który wrócił na pomost po strasznym wypadku samochodowym w którym zginęła jego żona, a on sam doznał ciężkich obrażeń. Wrócił i wygrał z Rosjaninem Jewgienijem Czigaszewem ostatnim podejściem podrzutu. Pokonał go o kilogram, po walce która przeszła do historii tej dyscypliny. Nie ma też innych złotych medalistów i mistrzów świata. Oni też mogliby być na tej liście, ale taki był mój wybór, sądzę, że uczciwy.

Janusz Pindera, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze