Jednym z hitów 2. kolejki Ligi Mistrzów był klasyk FC Barcelona – Inter Mediolan. Już po pierwszych trzech minutach Barca przegrywała na Camp Nou, ale po przerwie podopieczni Ernesto Valverde włączyli wyższy bieg i po trafieniach Luisa Suareza mogli zapisać na swoim koncie trzy punkty. - Powrót do składu Barcelony od pierwszej minuty kontuzjowanego do niedawna Leo Messiego sprawił, że to był całkiem inny zespół, choć w pierwszej połowie miał mega ciężary. Inter zagrał wręcz rewelacyjne 45 minut, utrzymywał się przy piłce, cofnął się głęboko, ale jego defensywa była monolitem. Kiedy zawodnicy Interu przejmowali piłkę nie było chaosu, tylko wychodzenie z głębokiej defensywy do ofensywy. W przerwie trener Valverde wpuścił na boisko Arturo Vidala, który zaczął kasować te wyjścia. W drugiej połowie inni piłkarze Barcy zaczęli grać lepiej, a Suarez pokazał nam dlaczego jest jednym z najlepszych środkowych napastników na świecie - ocenił Wichniarek.

 

Swój mecz wygrała także Borussia Dortmund z Łukaszem Piszczkiem w składzie, która po dwóch trafieniach Achrafa Hakimiego okazała się lepsza od Slavii Praga. Były reprezentant Polski, który - jak zapowiedział - rozgrywa swój ostatni sezon w Lidze Mistrzów, przebywał na boisku 90 minut i rozegrał dobre zawody. 34-latek zdążył zapisać się w sędziowskim protokole żółtą kartką za faul na Lukasu Masopuscie.

 

Jednym z najbardziej efektownych wydarzeń 2. kolejki było zwycięstwo Liverpoolu z Red Bull Salzburg. Anglicy do wygranej potrzebowali jednak aż czterech bramek. - W tym wygranym 4:3 meczu Liverpool pokazał moc w ataku i słabość w obronie. Salzburg udowodnił, że po latach, gdy nie mógł awansować do Ligi Mistrzów, umie cieszyć się grą. Trzy bramki na Anfield? Czapki z głów – powiedział ekspert Polsatu.