Na konferencji prasowej przed meczem reprezentacji Polski z Łotwą pojawili się selekcjoner Jerzy Brzęczek oraz obrońca Kamil Glik. Trener polskiej drużyny odpowiadał przede wszystkim na pytania dziennikarzy dotyczące personaliów. Jakim składem zagramy więc z Łotyszami? - Mam nadzieję, że do naszej dyspozycji będzie cała kadra, która jest z nami w Rydze. Jeżeli chodzi o zmiany, to we wrześniu oba spotkania nie były dla nas zadowalające, przeprowadziliśmy więc analizę. Nie zamierzamy natomiast robić rewolucji - zapewnił Brzęczek.

 

Pozycją budzącą chyba najwięcej emocji jest dziś lewa strona defensywy. W poprzednich meczach Brzęczek niespodziewanie nie skorzystał z usług Macieja Rybusa, który regularnie gra w Rosji, stawiając na prawonożnego Bartosza Bereszyńskiego. Teraz do rywalizacji z obrońcą Lokomotivu Moskwa włączył się także Arkadiusz Reca, który zaczął regularnie występować w SPAL. - Jeśli chodzi o naszą lewą stronę to dawno nie mieliśmy sytuacji, aby do dyspozycji było dwóch grających zawodników lewonożnych. Mam nadzieję, że problemy zdrowotne Rybusa są już za nim; Reca zaczął natomiast grać i to cieszy. Odnośnie tej pozycji decyzję podejmiemy więc jutro - stwierdził selekcjoner. 

 

Brzęczek wypowiedział się także na temat rywalizacji o miejsce w składzie: - Zawsze są dylematy. Reca zaczął grać w podstawowym składzie i chyba każdy dostrzega w nim zawodnika, który może występować w kadrze na dobrym poziomie. Zawodnicy, którzy wchodzą z ławki rezerwowych, często zdobywają bramki, notują asysty. Liczba bramek, którą zdobyliśmy, nie jest imponująca i mnie nie zadowala, bo wynosi trzynaście. Ale na te trzynaście trafień pięć należy do zawodników, którzy weszli z ławki, na dodatek zanotowali oni dwie asysty. Wiem, że mamy piłkarzy, którzy występują w wielkich europejskich klubach, ale pamiętajmy, że na boisku mamy tylko jedenaście miejsc.