Na PGE Narodowym miało być łatwo i przyjemnie, a było nerwowo i mało sympatycznie. Po 90 minutach meczu z Łotwą Polacy mogli co prawda zapisać sobie na koncie trzy punkty, ale w stylu, jaki nie przystoi drużynie znajdującej się w rankingu FIFA o ponad sto miejsc wyżej niż Łotwa. W Warszawie bramki dające zwycięstwo zdobyli Robert Lewandowski i Kamil Glik. Spotkanie z marca tego roku musiało mocno utkwić w głowie tego drugiego, bo przed czwartkowym meczem studził nastroje, apelując niejako do swoich kolegów.

 

– Dziś jesteśmy drużyną lepszą, która powinna wygrać i to zdecydowanie. Ale jeśli wyjdziemy przygotowani mentalnie na 50 czy 60 procent, z myślą, że mecz sam się wygra, to tak na pewno nie będzie. Od początku musimy wejść w niego bardzo mocno, na poważnie – mówił stoper AS Monaco.

 

Przed lekceważeniem gospodarzy przestrzegał również selekcjoner Jerzy Brzęczek, który na konferencji prasowej odpowiadał głównie na pytania dotyczące personaliów. Dziś wiadomo na pewno tylko tyle, że w bramce stanie Wojciech Szczęsny. Na lewej obronie może wystąpić Maciej Rybus, choć kandydatem do gry jest także grający ostatnio w SPAL Arkadiusz Reca. Nie wiadomo także czy w ataku po raz kolejny zobaczymy Krzysztofa Piątka, który zawiódł w meczu ze Słowenią.

 

– Mam nadzieję, że do naszej dyspozycji będzie cała kadra, która jest z w Rydze. Jeżeli chodzi o zmiany, to we wrześniu oba mecze nie były dla nas zadowalające. Nie zamierzamy jednak robić rewolucji – zapewniał Brzęczek.

 

Jedna zmiana może być jednak wymuszona: według doniesień będącego w Rydze Marcina Feddka, z gry z powodu kontuzji mięśnia uda wykluczony został Krystian Bielik, który rozegrał 90 minut w meczu z Austrią.

 

Co słychać w obozie przeciwników? Łotysze po sześciu meczach zajmują ostatnie miejsce w grupie G, mając na swym koncie zero punktów. Nie imponuje także ich statystyka bramkowa. Do tej pory kadrowicze selekcjonera Slavisy Stojanovicia strzelili tylko jedną bramkę, tracąc aż… dwadzieścia jeden! Z sumą -20 są drugą najgorszą pod względem defensywy ekipą w całych eliminacjach – Łotyszy wyprzedza tylko San Marino. Na murawie w Rydze po raz kolejny zobaczymy jednak starych znajomych z polskich boisk. W wyjściowej jedenastce Łotwy nie powinno zabraknąć m.in. Kasparsa Dubry, Marcisa Ossa i Vitalijsa Maksimenki.

 

Trener Stojanović na przedmeczowej konferencji mówił nie tylko o swoich zawodnikach, ale także o Polakach. – Pytanie o Lewandowskiego zawsze jest trudne, dla każdego trenera. Robert jest obecnie w perfekcyjnej formie, wykorzystuje mnóstwo sytuacji. Pokazuje swoją najlepszą formę, właśnie jako numer jeden. Obecnie jest najlepszy – powiedział Słoweniec.

 

Transmisja spotkania Łotwa - Polska od godziny 20.35 w Polsacie Sport. Komentują Mateusz Borek i Roman Kołtoń. Początek przedmeczowego studia o godz. 18.00 również w Polsacie Sport.