Iwanow: Pokora i umiar. Zadanie wykonane, ale wymagania będą wyższe na Euro

Piłka nożna
Iwanow: Pokora i umiar. Zadanie wykonane, ale wymagania będą wyższe na Euro
fot. CyfraSport

W poniedziałkowy poranek pewnie nie wszyscy zbudzili się z radością po niedzielnych wydarzeniach, ale polski kibic po raz pierwszy od dłuższego czasu może udać się do swoich obowiązków z poczuciem względnego zadowolenia. Polska reprezentacja wreszcie zagrała na miarę swojego potencjału, z właściwą agresją, konkretnym pomysłem i pokazaniem rywalowi, kto ma lepszych piłkarzy, którzy mogą przeciwnika porozstawiać po kątach.

To, że graliśmy wczoraj tylko z Macedonią Północną a w czwartek jedynie z Łotwą nie ma tu w tej chwili żadnego znaczenia, bo taki był układ i nie ma co narzekać, że tak dużo szczęścia mieliśmy podczas losowania. Najważniejsze, że ta pierwsza piłka meczowa, pierwsza okazja, by ten awans uzyskać, zostały wykorzystane. Poziom naszej gry, decyzje personalne także jeżeli chodzi o zmiany, w połączeniu z oprawą, atmosferą, sprostały oczekiwaniom nawet bardziej postronnego widza, a przecież i taki pojawią się przy okazji meczów kadry na PGE Narodowym. Zawiodła – zresztą nie po raz pierwszy – jedynie murawa. A przecież sezon na ślizgawkę na Piłsudskiego 1 zaczyna się chyba od grudnia…
 
Są takie mecze, kiedy trenerowi wychodzi wszystko. I Brzęczek miał taki dzień konia. Jacek Góralski? Bingo. Bartosz Bereszyński? Bingo, mimo, że Tomasz Kędziora nie popełnił w tych eliminacjach żadnego rażącego błędu . Arkadiusz Reca? Nieźle. Zmiany? Idealne. Wątpliwości może budzić jedynie zasadność tak późnego wprowadzenia Krzysztofa Piątka, ale pewnie pojawiła się chęć, by i on coś ustrzelił, a wynik stał się bezpieczny dopiero po golu na 2-0 Arkadiusza Milika. 
 
No właśnie. Nasz „Arkadiuszo”. Oba gole dla Polski padły w momencie kiedy napastnik Napoli był już na boisku. Zresztą poza pierwszymi dwoma trafieniami z Łotwą w Rydze wszystkie pozostałe gole zdobywaliśmy gdy na boisku przebywała dwójka napastników – pamiętamy jak ważna była wcześniej rola Piątka. Może to jest też jakiś sygnał, że jednak powinniśmy/musimy grać właśnie w ten sposób? I że to Milik zdecydowanie bardziej pasuje do „Lewego”, a gracz Milanu idealnie spełni się w roli jokera? Z pewnością jest to temat do rozważenia. 
 
I na koniec jedna rzecz godna uwagi. Jerzy Brzęczek powtarza bardzo często, zresztą podobnie jak Adam Nawałka, słowo „pokora”. Po zakończeniu meczu i awansie oczywiście była radość, okolicznościowe koszulki i szampan. Ale nie było nadmiernego epatowania tym wynikiem, nadmiernej fety i poczucia, że stało się coś niesamowicie wyjątkowego. Kwalifikacja była obowiązkiem takim jak pójście wczoraj do głosowania. Wszyscy zachowali wskazany umiar i brawo. Zadanie zostało wykonane. Ale to dobrze, że wszyscy mają świadomość, że są jeszcze rezerwy, a na EURO 2020 będą nas czekać zupełnie inne wymagania.
Bożydar Iwanow, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze