Janc: Nie zapomnieliśmy, jak się gra

Piłka ręczna
Janc: Nie zapomnieliśmy, jak się gra
fot. Cyfrasport

Piłkarze ręczni PGE VIVE, którzy przegrali dwa ostatnie spotkania w Lidze Mistrzów, w sobotę zmierzą się na wyjeździe z Mieszkowem Brześć. - Nie zapomnieliśmy, jak się gra w piłkę ręczną. Liczy się tylko zwycięstwo – powiedział skrzydłowy kielczan Blaz Janc.

Po czterech kolejkach Ligi Mistrzów zespół z Kielc ma tylko trzy punkty i doznał już dwóch porażek (z FC Porto i Montpellier HB). Jeśli kielczanie nie chcą jeszcze bardziej skomplikować sobie sytuacji w grupie, muszą wygrać z mistrzem Białorusi, a o to nie będzie łatwo.

 

- To jest bardzo dobry zespół. W domu, przed swoimi kibicami zawsze daje od siebie coś więcej. Największym atutem rywali jest bramkarz Ivan Pesic, który w każdym meczu broni świetnie. Mieszkow to młoda, szybka drużyna, groźna dla każdego - komplementował ekipę z Brześcia słoweński prawoskrzydłowy PGE VIVE.Z kolei białoruski obrotowy Arciom Karalek nie chce zadeklarować, że mistrz Polski jedzie do Brześcia po pewne zwycięstwo.

 

- Nie jest to przeciwnik, o którym mógłbym powiedzieć, że na pewno wygramy. W naszej grupie było już tyle niespodzianek... Mieszkow we własnej hali prezentuje się zdecydowanie lepiej niż na wyjazdach. Był bardzo blisko ogrania Montpellier, z którym my ostatnio przegraliśmy, ale końcowe pięć minut zdecydowało o porażce – wspomniał.

 

Zawodnicy PGE VIVE zdają sobie sprawę z wagi sobotniej konfrontacji i liczą na przełamanie złej passy.

 

- Nie zapomnieliśmy przecież, jak się gra w piłkę ręczną. Trzy tygodnie temu w meczu z Motorem Zaporoże, a miesiąc temu w Kilonii pokazaliśmy naszą siłę. Najważniejsze będzie to, co się dzieje w naszych głowach. Liczy się tylko zwycięstwo. Później mamy przerwę na spotkania reprezentacji. Myślę, że po tym okresie będzie nam się już grać łatwiej – zaznaczył Janc.

 

Karalek dodał z kolei, że tylko zaprezentowanie maksimum możliwości przez poszczególnych graczy przełoży się na pozytywny rezultat drużyny.

 

- Oczywiście, można powiedzieć, że wszystko jest już w porządku i teraz będziemy grali tylko tak, jak w Kilonii czy w meczu z Motorem. Ale to tak nie działa. Wszystko musimy poprzeć ciężką pracą, także mentalną nad tym, co siedzi w naszych głowach. Tylko tak możemy znaleźć wyjście z tej trudnej sytuacji, w której jesteśmy – podkreślił Białorusin, któremu podobnie jak jego krajanowi Władysławowi Kuleszowi szczególnie zależy na dobrym występie w Brześciu.

 

Spotkanie w hali mistrza Białorusi będą oglądać ich rodziny i znajomi.

 

- Gramy w Brześciu, ale to nie jest nasz dom. Przez dwa i pół roku grałem w SKA Mińsk, a "Wlad" spędził tam pięć sezonów. Ekipa z Mińska dla Mieszkowa to jest taki rywal, jak dla nas Orlen Wisła Płock. Niby gramy w swoim kraju, ale nie do końca u siebie. Na pewno będziemy chcieli pokazać się z dobrej strony – zapewnił Karalek.

 

Sobotni mecz w Brześciu rozpocznie się o godz. 17:00.

 

WYNIKI I TERMINARZ LIGI MISTRZÓW

MC, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze