Stolarczyk za Mamrota do Jagiellonii. Profesor Filipiak zwietrzył szansę na mistrzostwo?

Piłka nożna
Stolarczyk za Mamrota do Jagiellonii. Profesor Filipiak zwietrzył szansę na mistrzostwo?
fot. CyfraSport

Wisła Płock została liderem Ekstraklasy. Z bilansem 19 strzelonych i 19 straconych goli w trzynastu meczach. To co stawia naszą ligę w gronie najbardziej egzotycznych, drugiej takiej w Europie nie ma. I jest to zarazem pierwszy i ostatni powód do satysfakcji, bo generalnie poziom meczów Ekstraklasy znów był żenująco niski.

Jego kwintesencją był fragment z meczu Cracovii z Pogonią Szczecin, w który stał się hitem Internetu i powodem do tzw. beki z naszej ligi. Zawodnik gospodarzy Tomas Vestinecky ustawia piłkę przed rzutem wolnym przy linii bocznej mniej więcej w połowie boiska. Usiłuje wrzucić ją w pole karne. Kopie ją jednak tak niezdarnie, że piłka wypada na aut przy drugiej linii bocznej, nie zbliżając się nawet do pola karnego. Akcja, która z pewnością zagości na długo w czołówce niekończącego się serialu pt. „Futbolowe jaja”.

 

Wcale jednak nie jest wykluczone, że Cracovia (wygrała z Pogonią 2:0)… zostanie mistrzem Polski. Drużyna Michała Probierza traci ledwie dwa punkty do Wisły Płock, a właściciel Janusz Filipiak uznał, że to jest najlepszy moment na atak. Liga nigdy nie była tak słaba jak obecnie, poziom zrównał się w dół, faworyci nie mogą się pozbierać, a właściciel Cracovii ma już 67 lat i po wielu sezonach inwestycji chciałby wreszcie to jakoś skonsumować. Dlatego postara się uciec reszcie stawki dzięki solidnym inwestycjom zimą. Do klubu podczas najbliższego okienka transferowego ma trafić trzech, czterech naprawdę dobrych graczy.

 

Siłę wyrazu sukcesu Cracovii (pierwsze mistrzostwo od 1948 roku) miałby wzmocnić fakt, że stałoby się to w sezonie, w których największy rywal, czyli Wisła Kraków… spada z Ekstraklasy.

 

Nierealne? Po tym co Wisła pokazała z Legią (0:7) wydaje się to jak najbardziej możliwe. Wisła wydaje się być murowanym kandydatem do spadku. Zespół Macieja Stolarczyka stracił coś co w poprzednim sezonie było jego największą wartością, czyli fakt, że zawodnicy szli za trenerem w ogień i mieli poczucie misji ratowania klubu przed upadkiem. Dziś już tego nie ma, wychodzą szwy, widać, że drużyna jest źle dobrana personalnie, panuje w niej taktyczny chaos. Zespół widzi, że zarząd już jest skłócony (Jakub Błaszczykowski prowadzi rozmowy z miastem, szuka na własną rękę niemieckiego inwestora, co nie jest mile widziane przez pozostałych), a sytuacja finansowa klubu wciąż jest dramatycznie zła.

 

Być może impulsem będzie zmiana trenera. Prezes Jagiellonii Cezary Kulesza już zeszłej zimy chciał zatrudnić Macieja Stolarczyka, ale mu nie wyszło. Teraz po tak upokarzających porażkach Wisły, sprowadzenie Stolarczyka będzie łatwiejsze. Kuleszy pozostaje jedynie przekonanie do tej opcji współwłaścicieli. A los obecnego trenera Jagiellonii Ireneusza Mamrota był już przesądzony po tym, jak zespół nie zakwalifikował się do europejskich pucharów. Pozostawało tylko pytanie kiedy straci pracę (według przepisów PZPN trener nie może pracować w dwóch klubach na tym samym szczeblu w jednej rundzie). Dlatego wytrwa pewnie do grudnia. Porażka Jagi w Płocku tylko potwierdziła przekonanie prezesa, że zmiana jest konieczna.

Cezary Kowalski, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze