Totolotek Puchar Polski: Horror w Bytowie! Cracovia z awansem po wymianie ciosów

Piłka nożna

Po niesamowitych emocjach ekipa Cracovii pokonała w Bytowie drugoligową Bytovię 3:2 i awansowała do 1/8 finału Totolotek Pucharu Polski. Przedstawiciel PKO Ekstraklasy do zapewnienia sobie triumfu potrzebował dogrywki, a apogeum dramaturgii nastąpiło w samej końcówce rywalizacji.

Piłkarze Bytovii, którzy w poprzedniej rundzie Pucharu Polski pokonali na wyjeździe inny zespół z Krakowa - Garbarnię (2:1), w tabeli drugiej ligi zajmują drugie miejsce, podczas gdy Cracovia, która w 1/32 finału zwyciężyła Jagiellonię Białystok (4:2), to piąty zespół PKO Ekstraklasy. Jasne było, że zdecydowanymi faworytami tego starcia byli przyjezdni.

 

To jednak gospodarze jako pierwsi stworzyli sobie dogodną sytuację. W 9. minucie do dośrodkowania w centrum pola karnego dopadł Adrian Liberacki, który strzałem z powietrza z kilku metrów posłał piłkę obok bramki.

 

Początek mógł zaskakiwać kibiców, ponieważ Bytovia kontrolowała przebieg wydarzeń i dyktowała warunki gry. Krakowianie dopiero w 25. minucie stworzyli dogodną okazję do zdobycia bramki. Płaskie dośrodkowanie z rzutu wolnego na prawym skrzydle dotarło na jedenasty metr do Sergiu Hanki, którego mocne uderzenie obronił na raty Paweł Kapsa. Golkiper gospodarzy z pewnością miał szczęście, że futbolówka leciała właśnie w jego kierunku.

 

Podopieczni Michała Probierza powoli starali się przejąć inicjatywę. Efektem była sytuacja w 32. minucie. Dośrodkowanie z prawego skrzydła spadło na nogę Filipa Piszczka, który bez namysłu zdecydował się na uderzenie z woleja z kilkunastu metrów. Efektownie wyglądający strzał powędrował obok słupka.

 

W końcówce pierwszej połowy indywidualną akcję strzałem z dystansu sfinalizował Tomas Vestenicky. Z uderzeniem piłkarza Cracovii problemów nie miał jednak Kapsa. Kilka chwil później na podobną decyzję zdecydował się zawodnik Bytovii Michał Rutkowski. Jego mocny strzał nie trafił w światło w bramki. Do przerwy utrzymał się zatem rezultat bezbramkowy, co zwiastowało emocje w dalszej fazie rywalizacji.

 

Drugą połowę oba zespoły rozpoczęły bez zmian. Już w pierwszej akcji po wznowieniu gry w pole karne wpadł Piszczek, ale jego strzał został zablokowany.

 

Kilka minut później doszło do kontrowersji w polu karnym Cracovii. Przy dośrodkowaniu z rzutu rożnego powalony na ziemię przez Bojana Cecaricia został Kacper Kawula. Sędzia Jarosław Przybył kazał kontynuowanie gry, lecz po chwili postanowił skorzystać z wideoweryfikacji VAR. Powtórki pokazały przewinienie zawodnika "Pasów", więc arbiter, ku euforii miejscowych kibiców, wskazał na wapno. Do jedenastki podszedł Daniel Feruga, który pewnym strzałem dał prowadzenie Bytovii!

 

Reakcja trenera Probierza była natychmiastowa. Na boisku zameldowali się Janusz Gol oraz Pelle van Amersfoort. Cracovia od razu rzuciła się do odrabiania strat. W 63. minucie blisko trafienia był Michał Helik, ale jego strzał z najbliższej odległości znakomicie "wyciągnął" Kapsa. Co nie udało się w tej sytuacji, sześćdziesiąt sekund później sfinalizował David Jablonsky, który wykorzystał mocno bitą piłkę Hanki w pole karne i zdążył ukierunkować ją głową w światło bramki Bytovii. To pozwoliło wyrównać stan rywalizacji.

 

Wydawało się, że drugie trafienie przedstawiciela PKO Ekstraklasy to kwestia czasu. Nic bardziej mylnego. W 73. minucie szybki przechwyt w bocznym sektorze boiska zanotowali gospodarze. Feruga zagrał prostopadle do wychodzącego sam na sam z bramkarze Piotra Giela. Ten bez chwili zawahania ponownie wyprowadził drugoligowca na prowadzenie.

 

W 79. minucie Cracovia miała idealną okazję do wyrównania. Piłkę z prawego skrzydła otrzymał Hanca, który osamotniony w polu karnym nie zdecydował się na strzał, lecz na przyjęcie futbolówki. Zawodnik z Krakowa wziął na "zamach" defensora rywali, lecz jego uderzenie powstrzymał Kapsa.

 

Im bliżej końca regulaminowego czasu gry, tym bardziej drugoligowiec z Bytowa koncentrował się na obronie wyniku. Krakowianie zamknęli gospodarzy przed własnym polem karnym, chcąc doprowadzić do dogrywki. W pewnym momencie wyglądało to na "obronę Częstochowy" autorstwa Bytovii.

 

W 88. ekipa Probierza wykorzystała błąd rywali i szybko wykonując rzut rożny doprowadziła do remisu. Asystę Janusza Gola na gola zamienił głową Cecaric, czyli ten, który wcześniej sprokurował rzut karny dla Bytovii.

 

W doliczonym czasie gry nie udało się wyłonić zwycięzcy, więc kibice byli świadkami dogrywki. W niej Cracovia za wszelką cenę chciała rozstrzygnąć losy rywalizacji, bez konieczności rozgrywania rzutów karnych. W 119. minucie na murawę w polu karnym Bytovii upadł rezerwowy Sebastian Strózik. Sędzia podyktował jedenastkę, lecz po wideoweryfikacji zmienił decyzję wskazując na... rzut wolny.

 

To, co wydarzyło się w samej końcówce, można zaliczyć do gatunku "thrillera". Po anulowanej jedenastce dla Cracovii wydawało się, że kibice będą świadkami serii rzutów karnych. W ostatniej akcji meczu dośrodkowanie z rzutu rożnego na gola zamienił Jablonsky, którego dublet zapewnił Cracovii wymęczony awans do 1/8 finału.

 

MKS Bytovia Bytów - Cracovia 2:3 (0:0)
Bramki: Feruga 56 (k), Giel 73 - Jablonsky 64, 120+5, Cecaric 88

 

Bytovia: Paweł Kapsa - Luis Santos Deleu, Krzysztof Bąk, Adrian Liberacki (81. Denislav Stanchev), Michał Rutkowski, Kacper Kawula, Przemysław Lech, Daniel Feruga, Adrian Kwiatkowski (112. Mateusz Szela), Piotr Giel, Karol Czubak (84. Norbert Hołtyn)

 

Cracovia: Lukas Hrasso - Sergiu Hanca, Milan Dimun, Michał Rakoczy (Pelle van Amersfoort 58), Filip Piszczek (71. Rafael Lopes), Bojan Cecaric (100. Sebastian Strózik), Kamil Pestka, Michał Helik, David Jablonsky, Diego Gustawo Ferrareso, Tomas Vestenicky (58. Janusz Gol)

 

Żółte kartki: Deleu, Lech, Liberacki, Rutkowski - Cecaric, Dimun

 

WYNIKI I TERMINARZ TOTOLOTEK PUCHARU POLSKI

KN, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze