Mija 45 lat od "Rumble in the Jungle"

Sporty walki
Mija 45 lat od "Rumble in the Jungle"
fot. PAP

45 lat temu, 30 października 1974 roku w stolicy Zairu - Kinszasie - odbył się pojedynek, która przeszedł do historii boksu zawodowego pod nazwą "Rumble in the Jungle" - "Grzmoty w dżungli". George Foreman bronił tytułu mistrza świata wszechwag w pojedynku z Muhammadem Ali i został w nim pokonany. Termin starcia zbiegł się z początkiem pory deszczowej, liny ringu rozciągnęły się od upału, a mata zmiękła, co mogło utrudniać ruchy lubiącego "tańczyć" w ringu Alego.

Bokserzy weszli między liny o 4 nad ranem, by widzowie w USA mogli oglądać transmisję satelitarną o najlepszej dla nich porze. Na stadionie "20 maja" zgromadziło się 60 tysięcy kibiców. Sponsorem walki, który wyłożył znaczną część pieniędzy na nagrody, był ówczesny dyktator Zairu Mobutu Sese Seko. Zdecydował jednak, że walkę obejrzy w telewizji. Bał się zamachu.

 

Od pierwszego gongu Ali przejął inicjatywę i śmiało zaatakował. Zadawał silne ciosy proste. Wkrótce jednak oddał inicjatywę, oparł się o liny i pozwolił rozwinąć skrzydła rywalowi. Plan na wyczerpanie sił Foremana, o którym nie wiedział nawet trener Alego Angelo Dundee, miał przynieść rezultaty później. Będąca po stronie challengera publiczność nie rozumiała, co się dzieje i dopingowała Alego. Rozlegały się krzyki "Ali Boma Ye" - "Ali, zabij go".

 

Całą drugą rundę Ali "lepił się" do lin, które były bardzo luźne. Ciosy Foremana przyjmował na barki lub na rękawice. W trzeciej rundzie, mimo ponagleń trenera Dundee'ego, by więcej "tańczył" po ringu, Ali kontynuował swą taktykę walki przy linach. Foreman "obijał" Alego, a on zaczął drwić z przeciwnika. Krzyczał do niego. "To wszystko na co cię stać, George? Rozczarowałeś mnie. Moja babcia bije mocniej niż ty...".

 

Po kolejnych rundach strategia Alego stała się jasna. W upale, w wilgotnym powietrzu Foreman był coraz bardziej zmęczony, a Ali wciąż go zachęcał, by uderzał mocniej... Potem powiedział: "Teraz moja kolej, George" i zadał przeciwnikowi kilka mocnych ciosów.

 

Wstając do kolejnej rundy Foreman wyglądał na przygnębionego. Od dawna nie musiał walczyć dłużej niż sześć minut. Natomiast Ali był przygotowany na długą walkę. W szóstej i siódmej rundzie Ali nadal przyjmował lub amortyzował ciosy Foremana, ale też już częściej i silniej uderzał. Zamachowe ciosy Foremana stawały się desperackie... W ósmej rundzie Ali wykorzystał sprzyjający moment, gdy Foreman zamierzał zaatakować, odbił się od lin i zadał dwa błyskawiczne ciosy proste prawą, po chwili spadł na Foremana potężny hak, a za chwilę kończący cios z prawej. Foreman padł na matę. Sędzia zaczął liczyć. Na "10" arbitra usiłował powstać... Walka jednak była skończona.

 

Ali odzyskał tytuł po siedmiu latach i jako pierwszy pięściarz w historii został po raz trzeci mistrzem świata wszechwag. W godzinę po zakończeniu walki "niebiosa się otworzyły" i stadion został niemal zatopiony potokami wody.

 

Dramatyzm tej walki skłonił pisarza Normana Mailera do napisania książki pod tytułem "The Fight".

PAP, WŁ

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze