PŚ w rugby. Anglia faworytem finału. Gdzie obejrzeć mecz o złoto?

Inne

Po kosmicznym występie przeciwko Nowej Zelandii, w półfinale rozgrywanych w Japonii mistrzostw świata w rugby, niemal wszyscy upatrują w Anglii faworyta sobotniego finału. Przeciwnikiem Wyspiarzy będzie zespół RPA, który ma na koncie dwa tytuły wywalczone w 1995 i 2007 roku. Ten drugi Springboks zdobyli pokonując… Anglię 15:6. Transmisja finału Pucharu Świata w rugby w sobotę od godz. 10 w Polsacie Sport.

- Niektórzy martwią się, czy Anglicy nie mieli swojego szczytu w meczu półfinałowym, ale nie sądzę, by tak było – mówi przed sobotnim finałem irlandzki trener reprezentacji Polski Duayne Lindsay (cała wypowiedź w załączonym materiale wideo), z którym rozmawialiśmy podczas zgrupowania naszej kadry w Spale.

 

W sobotę Polacy również wybiegną na boisko, zagrają w meczu otwierającym ich zmaganiach w Rugby Europe Trophy. W Łodzi podejmą Niemców. Transmisja z tego spotkania od godziny 15 w Polsacie Sport News. Biało-czerwoni, którzy do Łodzi przenieśli się w czwartek, na pewno obejrzą finał, zanim ruszą na stadion ŁKS-u, gdzie stoczą bój z Niemcami. Jakie są ich przewidywania co do starcia Anglia - RPA? Zapytaliśmy o to kilku z nich podczas podczas zgrupowania w Spale.

 

- Kibicuję RPA, bo kilku moich kolegów z drużyny MasterPharm Łódź, to zawodnicy pochodzący z tego kraju – mówi łącznik młyna reprezentacji Dawid Plichta. – Bardzo lubię styl RPA, mocna obrona i nieprzewidywalność w grze ofensywnej to ich atuty. Ale Anglicy pokazali, że są bardzo dobrze przygotowani do tego turnieju. Dla mnie dziś to drużyna z innej planety. To na pewno jest faworyt. Ale liczę, że RPA z tą swoją mocną obroną jakoś ich zaskoczy. Na pewno to będzie wspaniałe widowisko - dodaje Plichta (jego wypowiedź, tak jak wszystkie inne ze Spały w załączonych materiałach wideo). 

 

- Anglicy są na fali. Ich fantastyczny występ przeciwko Nowej Zelandii (wygrali 19:7 - przyp. red) doda im jeszcze skrzydeł. Ich trener Eddie Jones to prawdziwy profesor, moim zdaniem w tej chwili jest najlepszym szkoleniowcem na świecie. Potrafi doskonale przeanalizować rywali. Nowozelandczyków rozpracował rewelacyjnie – dodaje Adrian Chróściel, młynarz naszej reprezentacji.

 

- Kibicuję Anglikom, bo to drużyna z Europy – dodaje drugi trener naszej kadry Stanisław Więciorek, który przez lata był jej kapitanem (65 występów). – W meczu z Nową Zelandią zachwycili chyba wszystkich. RPA to oczywiście bardzo klasowy zespół, ale Anglia gra teraz ciekawsze rugby – twierdzi Więciorek.

 

- Niewiele jest drużyn na świecie, które są w stanie zrobić to, co zrobili Anglicy z Nową Zelandią w półfinale. Nawet jeśli nie są w stanie znów tak zagrać i tak wygrają. To obecnie najlepsza drużyna na świecie – uważa Tom Fidler, Anglik, który ma polską matkę i dziadka, a w sobotę zadebiutuje w biało-czerwonych barwach. 

 

- Po raz pierwszy w życiu kibicuję Anglii – to już inny Irlandczyk, jedna z legend światowego rugby Brian O’Driscoll. – Przez lata rywalizowałem z Anglikami na każdym polu. Ale teraz trzymam za nich kciuki. Ich gra wnosi świeży powiew do światowego rugby. To co pokazuje zespół RPA jest po prostu nudne – uważa 133-krotny reprezentant Irlandii, który wygrywał m.in. Puchar Sześciu Narodów, a w Pucharze Świata grał aż cztery razy.

 

- Nasza gra jest skuteczna i to jest najważniejsze – odpiera „krytykę” łącznik ataku RPA Handre Pollard, który kopem z rzutu karnego dał RPA zwycięstwo 19:16 w półfinale przeciwko Walii. – Na pewno nie zmienimy stylu, ale będziemy mieli kilka niespodzianek dla rywali – zapowiada.

 

- Tylko nie myślcie, że RPA zagra w finale tak samo, jak z Walią w półfinale – przestrzega legendarny łącznik ataku Anglii, Jonny Wilkinson. – To jego kop z tzw. drop gola, w ostatniej akcji meczu, dał tej drużynie pierwszy i jedyny tytuł mistrzów świata. Było to w 2003 roku w Australii. Anglia pokonała wówczas gospodarzy 20:17. Cztery lata później Wilkinson przeżywał jednak gorycz porażki. W paryskim finale, w obecności 81 tysięcy widzów na Stade de France górą – 15:6 byli rugbiści z RPA (te sześć punktów dla Anglii zdobył Wilkinson).

 

- Nie można lekceważyć Springboks. W meczu z Walią pokazali tylko tyle, by wygrać. Teraz znów wyjdą na boisko w jednym celu – pokonać naszą drużynę. – Oni potrafią sprawić, że czujesz jakby boisko się zmniejszyło, a ich było na murawie co najmniej 20. Jestem Anglikiem, kibicuję Anglii, ale czuję, że to będzie bardzo wyrównany finał – kończy Wilkinson.

 

- Powodzenia - to z kolei wiadomość, jaką przesłał Anglikom książe Harry, który leci na finał do Jokohamy. - Do wiadomości Harry dołączył zdjęcie syna Archiego ubranego w koszulkę reprezentacji. 

 

Warto dodać, że to będzie już czwarty finał Pucharu Świata, który kiąże będzie oglądał z trybun. Harry jest nie tylko królewskim patronem federacji angielskiej, ale też wielkim fanem jajowatej piłki. Nie tylko jako kibic, ale jako zawodnik. Cztery lata temu musiał przeżywać gorycz porażki, gdy jego drużyna odpadała już w fazie grupowej, będąc gospodarzem turnieju. W 2003 roku polecieli razem z księciem Williamem (królewski patron walijskiej federacji) do Australii. Wtedy przynieśli szczeście Anglikom. William tym razem został w domu. "Jego" Walia grała "tylko" o brąz (przegrała z Nową Zelandią 17:40).

 

A jak będzie w finale? Górą Europa czy Południowa Półkula? Jedno jest pewne - przed telewizorami zasiądzie co najmniej 120 mln widzów w ponad 100 krajach świata. 

 

Transmisja finału Pucharu Świata w rugby: Anglia - RPA w sobotę od godz. 10 w Polsacie Sport 

Robert Małolepszy, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze