Wichniarek: Też kiedyś brałem udział w buncie piłkarzy

Piłka nożna

Artur Wichniarek - były napastnik m.in. Herthy Berlin, przy okazji buntu piłkarzy SSC Napoli, wspomina podobną sytuację, jaka miała miejsce w jego drużynie. Zastanawia się też, jak sprawa skończy się w Neapolu. - Wszystkich piłkarzy nie da się zwolnić - zauważa "Wichniar". A jeśli tak, to czyja głowa poleci?

Wichniarek wspólnie z Bożydarem Iwanowem komentowali spotkanie Napoli z Salzburgiem. Zaraz po meczu Iwanow pisał dla Polsatsport.pl o tym, że piłkarze nie wsiedli do autokaru, jaki został podstawiony pod szatnię i nie odjechali na zarządzone przez prezydenta klubu "karne", czy jak woli to przedstawiać szefostwo - "integracyjne", zgrupowanie przed najbliższym ligowym meczem drużyny Arkariusza Milika i Piotra Zielińskiego (w sobotę zagrają z Genoą)

 

- Napoli zaczęło sezon nieźle, ale jak wiadomo ostatnio radzi sobie słabo. Trzy spotkania i tylko dwa punkty zdobyte. Zaledwie siódme miejsce w tabeli Serie A z dużą już stratą, 11 punktów do Juventusu. Odpowiedzią na tą słabą grę był pomysł prezydenta De Laurentiisa, by wysłać piłkarzy na to słynne już, niedoszłe zgrupowanie - przypomina sytuację Wichniarek. 

 

- Carlo Ancelotti nie był zwolennikkiem tego pomysłu, tym bardziej piłkarze (gdy syn prezydenta Edo wszedł do szatni po meczu z Salzburgiem, by oznajmić, że czeka na nich autobus, bo nie wracają do domów, o mało co nie doszło do rękoczynów, padło sporo niecenzuranych słów, najstarsi zawodnicy, mówiąc delikatnie, kazali mu się wynosić - przyp. red). No i zrobiło się nieciekawie. Narasta mega duży konflikt. Jak to się skończy? - zastanawia się "Wichniar". 

 

- Moim zdaniem nie będzie łatwo zwolnić wszystkich piłkarzy. Twarzą tego buntu jest kapitan Lorenzo Insigne, ale wydaje mi się, że pierwszą ofiarą tego buntu nie będzie jednak on, a Carlo Ancelotti. Tak to już jest, że najłatwiej zwolnić trenera, a nie wszystkich piłkarzy - uważa komentator Polsatu Sport, który kiedyś również znalazł się w samym środku podobnego buntu. 

 

- Podobną sytuację mielśmy w Hercie Berlin w jednym z sezonów. Nie szło nam za bardzo. Przyszedł wtedy do nas dytrektor sportowy Diteter Hoenes i powiedział, że z racji naszej słabszej gry, niższego miejsca w tabeli, wpływy z praw telewizyjnych są niższe i my jako piłkarze powinniśmy dać przykład i obniżyć sobie zarobki. Rada drużyny z Fredi Bobicem, Niko Kovacem, Arne Friedrichem - reprezentantami kraju, stwierdziła, że się na to nie zgadzamy. No i się zaczęło. Hoenes też chciał zawieszać zawodników. Ostatecznie skończyło się na tym, że nikogo nie zawiesił, a tydzień później dowiedzieliśmy się... że on podpisał nowy kontrakt i... podwoił swoje apanaże. Jak widać różnie takie konflikty mogą się kończyć - mówi ze śmiechem "Wichniar". 

 

A jak skończy się to w Napoli? Zapraszamy do obejrzenia załączonego materiału wideo. Artur Wichniarek ma jeszcze pewną tezę...

Artur Wichniarek, B., Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze