Kaliszek: Tak naprawdę żyjemy na lodzie

Zimowe

- Prawda jest taka, że praktycznie żyjemy na lodowisku i do domu wracamy tylko po to, by spać i coś zjeść. Sporo czasu spędzamy też poza domem, ze względu na ciągłe podróże. Dzięki sponsorowi możemy obecnie zarobić na życie poprzez uprawianie sportu, jednak nie są to oczywiście pieniądze, które zabezpieczyłyby w jakikolwiek sposób naszą przyszłość - powiedziała polska łyżwiarka figurowa Natalia Kaliszek.

Aleksandra Szutenberg: W zeszłym sezonie udało się wywalczyć piąte miejsce na mistrzostwach Europy i jedenaste na mistrzostwach świata. Co razem z Maksymem Spodyriewem planujcie na ten rok?

 

Natalia Kaliszek: Ten sezon jest jak na razie bardzo udany. Pomalutku, małymi kroczkami idziemy do góry i udało nam się ustrzec większych błędów. W inauguracyjnym turnieju w Szanghaju zajęliśmy trzecie miejsce, a w kolejnym w Mińsku stanęliśmy na drugim stopniu podium. Grand Prix w Grenoble skończyliśmy z kolei na szóstej lokacie i odbieramy to jako sukces, ponieważ mieliśmy tam wielu silnych rywali.

 

Dzięki piątemu miejscu na mistrzostwach Europy otrzymaliście stypendium. Zjawił się też sponsor w postaci jednej ze spółek skarbu państwa. Czy w tym momencie możecie zarabiać na życie tylko poprzez uprawianie łyżwiarstwa?

 

W tym momencie faktycznie można by tak powiedzieć. Prawda jest taka, że praktycznie żyjemy na lodowisku i do domu wracamy tylko po to, by spać i coś zjeść. Sporo czasu spędzamy też poza domem, ze względu na ciągłe podróże. Dzięki sponsorowi możemy obecnie zarobić na życie poprzez uprawianie sportu, jednak nie są to oczywiście pieniądze, które zabezpieczyłyby w jakikolwiek sposób naszą przyszłość. Skupiamy się więc na tworzeniu pięknych rzeczy na lodzie.

 

Rozmawiamy o tobie, więc nie sposób nie zapytać o to, jak właściwie w Toruniu znalazł się Maksym.

 

W pewnym momencie z uprawiania łyżwiarstwa figurowego zrezygnował mój brat. Przez ponad rok próbowałam więc jeździć z partnerem z Rosji, ale oboje czuliśmy, że nie będziemy w stanie kontynuować współpracy. Zaczęłam szukać innego partnera, w czym pomogła mi trenerka Sylwia Nowak-Trębacka i ostatecznie trafiłyśmy na Maksyma. W końcu przyjechał, żeby zobaczyć czy coś z tego może być, ponieważ dopasowanie się nie jest w przypadku naszego sportu takie oczywiste. Bardzo potrzebne jest dogranie się pod względem charakterów. Po pięciu latach mogę stwierdzić, że jesteśmy jak rodzina.

 

Jakie macie charaktery?

 

Maksym jest zdecydowanie bardziej żywiołową osobą. Ja jestem stonowana i dzięki temu dobrze się dopełniamy. Z każdego konfliktu wychodzimy błyskawicznie, bardzo dobrze nam się ze sobą rozmawia i czujemy się jak bardzo bliska rodzina. Czasem śmiejemy się, że spędzamy ze sobą za dużo czasu, ale udało nam się fajnie dopasować i cieszę się, że Maksym pojawił się na mojej drodze.

 

To, co mówisz brzmi tak, jakbyście byli też partnerami w życiu osobistym, ale tak nie jest. Ty masz chłopaka, natomiast Maksym dziewczynę. Jak znoszą oni wasze "trzecie połówki"?

 

Nie jest to łatwe i nasi partnerzy muszą być niesamowicie wyrozumiali. Dziewczyna Maksa, Sonia, była kiedyś tancerką towarzyską, a mój chłopak pracował w teatrze, więc wiedzą na czym polega "partnerowanie". Dzięki temu jest łatwiej.

Aleksandra Szutenberg, AŁ, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze