Prezes Orlen Wisły Płock: Nadal myślimy o awansie

Piłka ręczna
Prezes Orlen Wisły Płock: Nadal myślimy o awansie
fot. PAP

W niedzielę w Schaffhausen Orlen Wisła rozegra spotkanie 8. kolejki grupy D z Kadetami, mistrzem Szwajcarii. Jeśli wygra, nadal ma matematyczne szanse na awans do dalszych rozgrywek Ligi Mistrzów piłkarzy ręcznych.

- My jesteśmy znani z tego, że walczymy do końca, do ostatniego gwizdka. Jeśli wygramy trzy kolejne spotkania, a musimy to zrobić, bo nadal myślimy o awansie, to znajdziemy się w barażach - powiedział prezes SPR Wisła Płock Robert Czwartek.

 

Po siedmiu kolejkach LM, w grupie D na trzecim miejscu jest wicemistrz Polski z Płocka. Drużyna ma 7 pkt., o dwa mniej niż wicemistrz Danii GOG, zajmujący drugą pozycję w tabeli. Pojedynek obu zespołów został zaplanowany na 23 listopada. Żeby jednak płocczanie mieli o co grać w 9. kolejce, muszą pokonać depczących im po piętach Kadettów z Schaffhausen, którzy zgromadzili 6 pkt.

 

- Na dziś nie mamy innego wyjścia, jak wygrać wszystkie trzy spotkania, jakie zostały nam do końca fazy grupowej. Zajmujące pierwsze miejsce w tabeli Dinamo Bukareszt jest poza naszym zasięgiem, ale drugi GOG jest do ogrania. W Płocku pokonaliśmy ich 27:23, mamy zamiar wywalczyć komplet punktów także w meczu rewanżowym. Nadal myślimy o awansie, ale bez tego zwycięstwa udział w barażach nie będzie możliwy - podkreślił Czwartek.

 

Zdaniem prezesa dobrą passę Orlen Wisła zapoczątkowała 10 listopada wysokim zwycięstwem nad Czechowskimi Niedźwiedziami. Osłabiony brakiem pięciu zawodników płocki zespół bez problemu pokonał mistrza Rosji 34:28.

 

- Gdybyśmy w pierwszej kolejce tak zagrali i pokonali Niedźwiedzi, dziś nie martwilibyśmy się o wyjście z grupy. Ale jeszcze nie wszystko jest stracone. Jeśli tę passę będziemy kontynuować, a musimy to zrobić, bo nadal myślimy o awansie, wtedy to my, a nie Duńczycy będziemy się cieszyć z wejścia do baraży - twierdzi Czwartek.

 

I zapowiada, że niedzielny mecz będzie dobrą okazją do rewanżu za przegrany w Schaffhausen pojedynek w sezonie 2016/2017, który pozbawił płocką drużynę awansu po fazie grupowej rozgrywek.

 

- To będzie spotkanie po latach. Pamiętam sezon 2016/2017, kiedy Szwajcarzy w meczu w Płocku przegrali 26:33 i wszyscy byliśmy przekonani, że mecz rewanżowy będzie formalnością. Najsłabsza drużyna w grupie A Ligi Mistrzów zajmowała ostatnie miejsce w tabeli, my byliśmy na fali, po wygranym 24:22 pojedynku z THW Kiel. A w Szwajcarii był ten nieszczęsny pojedynek, który rozpoczął się z opóźnieniem, bo nasi kibice odpalili na trybunach race. Zrobiła się afera, a potem gospodarze, niesieni dopingiem swoich kibiców wygrali z nami 27:25. Ostatecznie zabrakło nam dwóch bramek do wyjścia z grupy do dalszych rozgrywek - wspomina prezes Czwartek, który nie wyobraża sobie, żeby w tym sezonie piłkarze mogli popełnić podobny błąd.

 

Trener Xavi Sabate nie będzie miał w niedzielę kompletu zawodników do dyspozycji. Z pięciu kontuzjowanych, w ligowym meczu z MMTS Kwidzyn wystąpili: Ondrej Zdrahala, Alvaro Ruiz i Ziga Mlakar. Nadal dochodzą do pełnej sprawności Michał Daszek i Konstantin Igropulo.

 

Na mecz 7. kolejki Orlen Wisła wyjeżdża na lotnisko w Warszawie po sobotnim treningu. Na godz. 17.05 zaplanowany został lot do Zurychu, stamtąd autokarem ekipa pojedzie do Schaffhausen. W niedzielę zawodników czeka tylko rozgrzewka i oglądanie materiału filmowego z występów Kadetów, a o godz. 19.00 mecz 7. kolejki grupy D Ligi Mistrzów. Do Szwajcarii wybiera się także niewielka grupa płockich kibiców. 

MM, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze