Prezes PZŻ o Tokio 2020: Zrealizowaliśmy zakładane minimum

Inne
Prezes PZŻ o Tokio 2020: Zrealizowaliśmy zakładane minimum
fot. PAP

- Wprowadziliśmy na igrzyska sześć konkurencji, a to było zakładane minimum - powiedział PAP prezes Polskiego Związku Żeglarskiego Tomasz Chamera. Biało-Czerwoni mają szansę na olimpijską kwalifikację jeszcze w dwóch klasach – decydujące regaty odbędą się w kwietniu.

Biało-Czerwoni wywalczyli olimpijską kwalifikację w sześciu z 10 żeglarskich konkurencji – w windsurfingowej RS:X kobiet i mężczyzn, 470 kobiet, Laser Radial oraz 49er i 49erFX. Dwie ostatnie uzyskali w zakończonych w niedzielę mistrzostwach świata w Auckland.

 

- Wprowadziliśmy do Tokio sześć konkurencji, a to było nasze zakładane minimum. Teraz trzeba zakasać rękawy i wziąć się do roboty, aby przekuć te kwalifikacje na dobry wynik na igrzyskach - podkreślił Chamera.

 

W Nowej Zelandii Łukasz Przybytek i Paweł Kołodziński (AZS AWFiS Gdańsk) zajęli 10. miejsce w klasie 49er, a Aleksandra Melzacka i Kinga Łoboda (YKP Gdynia) były 12. w klasie 49erFX.

 

- Bardzo wysoko oceniam start dziewcząt, które osiągnęły najlepszy wynik w swojej krótkiej karierze w tej klasie. Ta załoga robi systematyczne postępy i udowodniła, że jest w stanie rywalizować z najlepszymi. Gdynianki potrafią jednak wygrać wyścig, aby w kolejnym starcie uplasować się w końcówce stawki. Jeśli ustabilizują formę mogą walczyć o najwyższe cele – zapewnił.

 

Prezes PZŻ przypomniał, że w tym roku Melzacka zmagała się z poważną kontuzją i w sierpniu podczas regat przedolimpijskich w Enoshimie Łoboda wystartowała z inną sterniczką Madeleine Zielińską (AZS UWM Olsztyn). Biało-Czerwone zostały sklasyfikowane na przedostatniej 22. pozycji.

 

- Trzy miesiące braku pływania, i to w środku sezonu, zrobiły swoje. Nie ukrywam, że naszej załodze z pewnością brakuje też trochę umiejętności i doświadczenia. Teraz dziewczyny muszą nadrobić stracony czas, ale jest to jasny punkt naszej reprezentacji - dodał.

 

Chamera nie ukrywa, że więcej spodziewał się po męskich skiffach. W Auckland świetnie rozpoczęli regaty Dominik Buksak (AZS AWFiS) i Szymon Wierzbicki (AZS Poznań), którzy po pierwszym dniu zajmowali czwartą lokatę. Później wicemistrzowie Europy w 2018 roku z Gdyni gaśli w oczach i zakończyli rywalizację na 25. miejscu.

 

- Ta sprawnie funkcjonująca na początku maszynka zacięła się falstartem drugiego dnia mistrzostw i zaczęła żeglować wstecz. Z kolei Przybytek i Kołodziński to bardzo doświadczony duet, który w każdych zawodach jest w stanie walczyć o medal. Pokazały to regaty przedolimpijskie, w których zajęli trzecią lokatę. 10. pozycja w Auckland to absolutnie nie jest szczyt ich możliwości – ocenił.

 

W Tokio Biało-Czerwonych na pewno zabraknie w dwóch konkurencjach – katamaranach Nacra 17 oraz męskiej 470.

 

- Na początku eliminacji liczyliśmy na awans na igrzyska w klasach Finn i Laser Standard. Ostatnią szansą wywalczenia takiej nominacji będzie zaplanowany w kwietniu w Genui Puchar Świata. Z krajów nie posiadających olimpijskich paszportów do Tokio pojedzie najlepszy zawodnik w klasie Finn oraz dwóch w Laserze Standardzie. Wiele liczących się państw nie ma takiej kwalifikacji i we Włoszech naszych żeglarzy czeka bardzo trudne zadanie. Jeśli chcą pojechać do Japonii muszą wspiąć się na wyżyny – podsumował.

MC, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze