Romański w Energa Basket Lidze: Spokojnych Świąt dla szesnastu

Koszykówka
Romański w Energa Basket Lidze: Spokojnych Świąt dla szesnastu
Fot. Cyfrasport

Przegląd tygodnia w Energa Basket Lidze po 13. kolejce tym razem o tym, że Igor Milicić zostaje we Włocławku, zwycięstwie jego Anwilu w Ostrowie oraz… z życzeniami od Adama Romańskiego, komentatora Polsatu Sport, dla wszystkich 16 klubów Energa Basket Ligi.

NAJWAŻNIEJSZA INFORMACJA KOLEJKI: Milicić pracuje, Anwil wygrywa

 

W poprzednim tygodniu pisałem o odejściach koszykarzy z naszej ligi do lepszych światów, więc czuję się, jakbym wywołał przedświątecznego wilka z lasu. Chwilę później wybuchła megaplotka - Igor Milicić, trener Anwilu, architekt mistrzowskich tytułów z 2018 i 2019 roku, rozmawia z klubem o odejściu, bo ma propozycję z jednego z najsłabszych, ale najbogatszych klubów Euroligi - Zenita Sankt Petersburg (gra tam Mateusz Ponitka). Plotki wyraźnie wyszły z Włocławka, ponoć trener omawiał temat w klubie.

 

Mimo że wszyscy - oficjalnie i nieoficjalnie - nabrali wody w usta, co nieco udało się mi dowiedzieć. Przede wszystkim to, że klub z Petersburga rzeczywiście przygotowywał się do zmiany trenera, a faworytem jednego z najważniejszych agentów koszykarskich działających w tamtych stronach Obrada Fimicia jest właśnie trener mistrzów Polski. Na dodatek jedną z osób decyzyjnych w koszykarskim Zenicie został właśnie niedawno Chorwat Marko Popović.

 

Konkurentów ma jednak bardzo mocnych, bo inne nazwiska jakie przy tej okazji padały - Sergiej Bazarewicz, Igor Kokoskov - to mocarze światowego basketu od lat, nie do porównania z Miliciciem. Co ciekawe, jeden ze scenariuszy zakładał odejście obecnego trenera Zenita Joana Plazy do Vitorii, gdzie z kolei planowano zwolnić Velimira Perasovicia. Kiedy o tym słyszałem, żadnych oficjalnych informacji nie było, ale w ostatni weekend Perasović stracił pracę, a jego miejsce zajął… Duško Ivanović, który porzucił w tym celu pracę w Besiktasie Stambuł. Kto więc wie, co naprawdę było możliwe…

 

Sytuacja jednak po kilku dniach od wybuchu plotki jest taka, że przede wszystkim Joan Plaza nadal jest trenerem Zenita. W międzyczasie wygrał w Eurolidze po dramatycznej końcówce w Stambule z wielkim Fenerbahce, a także w lidze VTB 40 punktami z klubem z Saratowa. W obu meczach zawodnicy, którzy podobno mieli mieć dość Hiszpana, walczyli jak głodne stado lwów wpatrzeni w swojego szkoleniowca. Wszystkie spekulacje o zmianie w Sankt Petersburgu rozwiały się więc jak dym.

 

Wszystko, co powyżej opisałem, to klasyka codziennego życia świata koszykarskiego. Ambitni trenerzy, agenci wietrzący szansę, zmieniające się osoby na posadach i rzuty do kosza, które zmieniają wszystko. Jednego tylko w tym wszystkim nie rozumiem, jak to się stało, że cała akcja „Milicić do Zenita” wyszła na światło dzienne, nawet w formie plotki. Przecież można było poczekać ze wszystkimi ruchami na zwolnienie się posady w klubie Euroligi. Z tego, że to wypłynęło, korzyści - nawet pozornej - nie ma przecież nikt.

 

Nie miało to jednak chyba wielkiego wpływu na obraz meczu Anwilu Włocławek w sobotę w Ostrowie Wielkopolskim (Anwil wygrał 98:96). Było to spotkanie świetne, emocjonujące, z dużo lepszą niż ostatnio drużyną BM Slam Stali (najlepsze mecze w sezonie Jarosława Mokrosa, Nikoli Jevtovicia, Pauliusa Dambrauskasa, Łukasza Wiśniewskiego…).

 

Z popisami Tony’ego Wrotena, który miał 18 asyst, co jest osiągnięciem wybitnym. Z końcówką, w której koszykarscy bogowie i sędziowie nie byli przychylni zespołowi z Ostrowa, bo sytuacje stykowe (nie rozstrzygam, czy błędy, obrazki wideo są zbyt słabej jakości) skończyły się korzystnie dla zespołu z Włocławka. A na koniec nastąpił wielki rzut Chase’a Simona, który sześć sekund przed końcem trafił rzut z zatłoczonego narożnika boiska, co w tym przypadku ma znaczenie co najmniej podwójne. Piękna akcja i piękny mecz.

 

Szkoda tylko, że tak ciekawy i dramatyczny mecz w podsumowaniach medialnych i wrażeniach w mediach społecznościowych okazał się być tłem dla swarów kibiców na temat zachowań kibiców i służb porządkowych. I jeszcze kluby, które zamiast gasić, postanowiły dorzucać drew do ognia, przerzucając się publicznie oświadczeniami. Za dużo już o tym było, więc kończę - szkoda.

 

ZAMIAST POZOSTAŁYCH RUBRYK: Życzenia dla wszystkich

 

Z okazji Świąt dla wszystkich 16 zespołów Energa Basket Ligi, w kolejności miejsc w aktualnej tabeli:

  1. Polski Cukier Toruń (bilans 12-1): Żeby skończyły się kontuzje wielkie i małe, tak aby można było wreszcie stwierdzić, co właściwie ekipa Sebastiana Machowskiego może osiągnąć w pełnym składzie.
  2. Stelmet Enea BC Zielona Góra (11-2): Żeby cisza nad sprawami pieniężnymi trwała jak najdłużej, żeby przemawiali tylko koszykarze i trenerzy tak piękną, wyrozumowaną grą, jak tej jesieni. Co najmniej do końca sezonu.
  3. Start Lublin (10-3): Żeby Start grał wreszcie w maju, bo czysto sportowej, bez skoków budżetowych, rewelacji sezonu, wypracowanej dobrą pracą, grą i ambicją dawno w naszej lidze nie było, a ja się stęskniłem.
  4. Anwil Włocławek (9-4): Żeby w tej drużynie wszyscy rozumieli się wzajemnie, bo liczba głów i ciał z ambicją i talentem w tej grupie ludzkiej jest tak znakomita, że tylko wzajemnego zrozumienia brakuje do szczęścia.
  5. Asseco Arka Gdynia (9-4): Żeby równowaga między obroną i atakiem pozwoliła trafić tyle trójek, ile spodoba się trenerowi Przemysławowi Frasunkiewiczowi. No i żeby wygrali z kimś z trzech pozostałych mocarzy na wyjeździe, bo w tym sezonie bez tego chyba o medal będzie ciężko.
  6. Trefl Sopot (8-5): Żeby spokój uzyskany jesienią spowodować, że wiosna będzie pełna radości dla najmłodszych, którzy powinni się żegnać z koszykarskim dzieciństwem.
  7. HydroTruck Radom (7-6): Żeby znakomity początek sezonu zepchnął radomską koszykówkę z ciemnej i zarośniętej ścieżki w nieznane na nowo wybudowaną autostradę. No, może przynajmniej drogę szybkiego ruchu.
  8. King Szczecin (6-7): Żeby wszyscy zdrowi byli! A poza tym, żeby udało się znaleźć twarz zespołu, który sam na razie nie wie chyba, jaki chce być. A może być wielki!
  9. Śląsk Wrocław (5-8): Żeby Orbita znów była pełna, a w niej, żeby można było oglądać trzech (co najmniej!) reprezentantów Polski grających efektowną koszykówkę. Mało ambitne życzenia, bo w sumie to ostatnie już prawie się stało…
  10. Enea Astoria Bydgoszcz (5-8): Żeby tym razem zespół trenera Artura Gronka miał lepszą drugą połowę sezonu od pierwszej, żeby szybciej znaczyło też skuteczniej oraz żeby Bydgoszcz pokochała koszykówkę na tak długo, jak one (Bydgoszcz i koszykówka) zasługują.
  11. PGE Spójnia Stargard (5-8): Żeby wygrana w Radomiu była początkiem drogi do - po pierwsze - pełnego składu (co jeszcze się w tym sezonie nie udało), a także - po drugie - do play-off, bo Spójnia - jeśli będzie zdrowa i uzupełniona pod koszem - wydaje się obecnie czarnym koniem walki o ósemkę. Niby trzy miejsca, ale tylko jeden punkt.
  12. GTK Gliwice (5-8): Żeby udało się wreszcie zagrać więcej niż dwa mecze bardzo dobre z rzędu, w których kolejni zawodnicy robiący fajne postępy (Polacy i obcokrajowcy - bez znaczenia) pokażą jakąś koszykarską stałość. Wtedy spełni się drugie życzenie - trener Paweł Turkiewicz będzie uśmiechnięty i służbowo przeszczęśliwy.
  13. BM Slam Stal Ostrów Wlkp. (4-9): Żeby się budowało i żeby się budować skończyło! (Dodałem nawet wykrzyknik, bo ostrowianom się należy). A sportowo, żeby udało się odnaleźć kogoś dużego, kto pomoże fajnemu zespołowi wygrywać mecze, które na razie Stal przegrywa.
  14. MKS Dąbrowa Górnicza (4-9): Żeby Mikołaj/Gwiazdor/Dzieciątko/Aniołek (przepraszam, ale nie wiem, kto przychodzi w Zagłębiu), przyniosło karty podarunkowe, które załatwią potrzeby byłych i obecnych. Wtedy o resztę nie trzeba się będzie martwić.
  15. Polpharma Starogard Gdański (2-11): Żeby nie trzeba się było - mimo wszystko - po ponad 15 latach uczyć nowych nazw, nowych nazwisk i nowej ligi.
  16. Legia Warszawa (2-11): Żeby udało się wziąć głęboki oddech i z dużym spokojem, wyrachowaniem i rozumem zastanowić się, kto, co i dlaczego ma od pierwszego treningu i meczu poświątecznego robić - zwłaszcza na boisku.

Miłych i Spokojnych Świąt dla wszystkich!

 

CO DALEJ?

 

Mecz świąteczny! 26 grudnia, czwartek, drugi dzień świąt, godzina 17.30, w sam raz, żeby włączyć telewizor, ustawić Polsat Sport i obejrzeć rywalizację dwóch czołowych drużyn Energa Basket Ligi. Anwil Włocławek i Asseco Arka Gdynia grały po raz ostatni ze sobą w dramatycznym półfinale 2019, który okazał się przełomem na drodze włocławian do trzeciego mistrzostwa. Teraz dla obu zespołów to też może być mocno przełomowy mecz.

 

Pozostałe transmisje w sobotę, niedzielę i poniedziałek. Ciekaw jestem zwłaszcza, jak w Ostrowie wypadnie następny po Anwilu gość z czołówki, czyli Polski Cukier Toruń.

 

Przypominam, że meczów specjalnych to jeszcze nie koniec. Już 1 stycznia - mecz noworoczny! Tuż po sylwestrze, o godz. 17.30, w derbowym spotkaniu zmierzą się King Szczecin i PGE Spójnia Stargard.

 

Plan transmisji 14. kolejki Energa Basket Ligi:

czwartek 26 grudnia, godz. 17.30, Polsat Sport: Anwil Włocławek - Asseco Arka Gdynia

sobota 28 grudnia, godz. 17.30, Polsat Sport: BM Slam Stal Ostrów Wlkp. - Polski Cukier Toruń

niedziela 29 grudnia, godz. 17.30, Polsat Sport: Start Lublin - Legia Warszawa

poniedziałek 30 grudnia, godz. 17.30, Polsat Sport: GTK Gliwice - Stelmet Enea BC Zielona Góra

Adam Romański, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze