Utalentowany gimnastyk z Katowic: Po 13 latach treningu nie czuję znużenia

Siedemnastoletni Kacper Garnczarek w 2020 roku po raz pierwszy wystartuje jako senior w zawodach gimnastycznych. - Po 13 latach treningów nie czuję znużenia. Tak naprawdę dopiero teraz zaczyna się moja przygoda ze sportem - powiedział zawodnik marzący o występie w igrzyskach.
- Wierzę, że mogę osiągnąć bardzo wysoki poziom i jak będę nadal tak ćwiczył, to mogę wiele osiągnąć. Jeśli nie uda się wywalczyć kwalifikacji olimpijskiej w przyszłym roku, to zdobędę ją za cztery lata - zaznaczył z przekonaniem gimnastyk AZS AWF Katowice.
Wspomniał, że od momentu rozpoczęcia nauki w katowickiej SMS i treningów w AWF jest mu łatwiej. Wcześniej uczył się i ćwiczył w Zabrzu.
- Musiałem wstawać o piątej rano. Teraz logistycznie jest dużo łatwiej. Nie ma dojazdów, dłużej śpię. Zajęcia mam pięć razy w tygodniu przed i po lekcjach, trenuję też w soboty. Wybór tej szkoły był bardzo dobrym posunięciem, bo jestem w stanie pogodzić sport z nauką – ocenił.
Garnczarek w zakończonym niedawno sezonie został m.in. czterokrotnym mistrzem Polski juniorów (wielobój, ćwiczenia wolne, na koniu z łękami i na kółkach). Awansował do finału w wieloboju oraz na drążku Olimpijskiego Festiwalu Młodzieży Europy odbywającego się w Baku.
- Na koniec sezonu wywalczyłem dwa srebrne medale, na poręczach i drążku, w zawodach nadziei olimpijskich w Libercu. Już przygotowuję się do kolejnego roku. W styczniu wylatuję do USA, gdzie czekają mnie trzy starty – poinformował.
Jak podkreślił, ostatni sezon był dla niego jednym z lepszych, choć wrócił do startów po dziewięciomiesięcznej przerwie spowodowanej kontuzją kolana.
- W przyszłym roku planuję starty w Pucharze Świata, a pod koniec maja będą bardzo ważne dla mnie – pod kątem walki o kwalifikację olimpijską - mistrzostwa Europy seniorów w Baku – nadmienił.
Tłumaczył, że mógłby jeszcze przez rok startować jako junior, ale zdecydował się przejść do seniorów z racji planów olimpijskich. - Zależy mi na kwalifikacji. Na razie szanse są bardzo małe, ale jeżeli będę tak pracował, jak teraz, to myślę, że może się udać – dodał.
Od początku przygody z gimnastyką sportową trenuje pod okiem Michała Bogusa.
- W sali treningowej jest nas sześciu, siedmiu. Nakręcamy się nawzajem, żeby coraz lepiej ćwiczyć i wzmacniać się fizycznie oraz psychicznie – zauważył.
Zaznaczył z uśmiechem, że choć lubi jeść, nigdy nie miał problemów z utrzymaniem wagi. Święta po tym względem też nie są dla niego wyzwaniem.
- Mam teraz specjalną dietę trzech tysięcy kalorii. W zasadzie chodzi w niej o... podbudowanie masy ciała. Lubię jeść, ale jakoś tego nie widać – wspomniał.
Przyznał, że podczas zawodów podpatruje rywali, jednak każdy zawodnik ma inną technikę.
- Moja też jest dobra, ale potrzebuję czasu, by ćwiczyć perfekcyjnie. Najtrudniejsze są dla mnie ćwiczenia na kółkach. Nie mam jeszcze tak dużej siły i nie jestem w stanie wykonać niektórych elementów, które pozwoliłyby mi osiągnąć lepszy wynik. Pracuję jednak nad tym – stwierdził.
Dodał, że po treningach często jest obolały.
- Wszystko zależy od rodzaju zajęć. Po "robieniu" mięśni brzucha na drugi dzień ciężko się wstaje, czuję zakwasy. Czasem nie umiem się ruszyć, a innym razem zrobiłbym jeszcze więcej – wskazał.
Jego zdaniem podczas zawodów nie wolno się załamywać popełnionym błędem.
- Zawsze trzeba myśleć o kolejnym starcie. W mistrzostwach Polski zacząłem od dwóch upadków na poręczach, potem jednak myślałem tak, jakby ich nie było i dalej starałem się wygrać – dodał.
Przyznał, że bardziej zmotywowany czuje się po nieudanych zawodach.
- Kiedy mi coś nie wyjdzie, to wiem, ile pracy muszę poświęcić, by znaleźć się na samej górze. Zawsze jest niedosyt, zawsze mogłoby być lepiej – powiedział i zaznaczył, że potrafi sobie poradzić ze stresem.
- Na zawodach w Libercu startowałem na drążku jako ostatni. Wiedziałem, że jeśli nie wykonam ćwiczenia dobrze, sukcesu nie będzie. Tak się zmobilizowałem, że wyszło perfekcyjnie – przypomniał.
Podkreślił, że jeśli nie zdobędzie kwalifikacji na najbliższe igrzyska, to za cztery będzie ją miał już na pewno.
- Myślę o tym, że jeśli chcę osiągnąć naprawdę wysoki poziom, to muszę dużo ćwiczyć, codziennie dawać z siebie wszystko i w końcu może się uda. Całe życie podporządkowałem gimnastyce i osiągnięciu w niej sukcesu. Wolny czas poświęcam tylko na relaks po treningu – podsumował Garnczarek.
Przejdź na Polsatsport.pl