Wymuskany blondynek opuścił strefę komfortu. Bednorz podbija Włochy, ale czy zagra w Tokio?

Siatkówka

– Bednorz sprzed kilku lat jest idealnym przykładem tego, jak szybko budujemy pomniki i potrafimy zagłaskać młodego zawodnika. On w Polsce nie był w stanie zrobić kroku jakościowego, bo to był Bartunio, Barteczek. Ładny, wymuskany blondynek, który miał stać i grać. Jak ktoś na niego chuchnął, to on miał łezki w oczach. Pojechał do ligi włoskiej i tam było zero-jedynkowo. Tam musiał dojrzeć jako człowiek i jako siatkarz, bo w Polsce te warunki są cieplarniane – powiedział Łukasz Kadziewicz.

W magazynie siatkarskim #7strefa dyskutowano na temat świetnej dyspozycji Bartosza Bednorza w Serie A1 i jego roli w reprezentacji Polski. Przyjmujący Leo Shoes Modena jest jednym z bohaterów pierwszej części sezony włoskiej ekstraklasy. Co prawda w zestawieniu najlepiej punktujących zajmuje dopiero 11. miejsce (195 pkt, 59,7% skuteczności), ale jest pierwszy wśród najlepiej przyjmujących i trzeci wśród najlepiej zagrywających (26 asów serwisowych). Czterokrotnie był wybierany najlepszym zawodnikiem (MVP) meczów Serie A1.

 

Bednorz rozgrywa kapitalny sezon w dobrym klubie i błyszczy na tle takich gwiazd jak Matthew Anderson czy Ivan Zaytsev. Jego boiskowe wyczyny sprawiają, że temat jego gry w reprezentacji w przyszłym sezonie wraca jak bumerang, zarówno w dyskusjach kibiców, jak i dziennikarzy. Wielu z nich nie wyobraża sobie reprezentacji Polski na igrzyskach w Tokio bez tego zawodnika i zastanawia się, jak na jego grę w sezonie klubowym zareaguje selekcjoner Vital Heynen.

 

Szukam przykładu z przeszłości, kiedy zawodnik z takim potencjałem byłby poza kadrą i przychodzą mi do głowy przykłady z piłki nożnej, z czasów wielkiej drużyny niemieckiej, kiedy nie grał Gunter Netzer, choć był fenomenalnym zawodnikiem w skali światowej, a potem Bernd Schuster. Kiedy trener może wziąć takiego zawodnika, a nie bierze z sobie tylko znanych przyczyn, gdy w jego koncepcji widzenia zespołu i poszczególnych indywidualności, taki gracz mu się nie mieści. Wiadomo, że trener odpowiada za wszystko, jego się rozlicza za wyniki i ma prawo zrobić wszystko, ale jest to niezrozumiałe – powiedział dyrektor ds. sportu Telewizji Polsat Marian Kmita. – Myślę, że jest jeszcze jeden czynnik mobilizacji i chęci udowodnienia, że on jednak nadaje się do reprezentacji i chce w niej grać. To jest jego pojedynek z Heynenem na fakty, na liczby. To jest najlepsza droga – dodał.

 

Przypomnijmy, że gdy Bednorz szedł do Modeny, wszyscy byli zdziwieni. Wszyscy zadawali pytanie - "jakim cudem?" i byli przekonani, że zostanie wypożyczony do innego, słabszego klubu. Okazało się, że miał świetny sezon, że zbierał punkty i potwierdził te walory w reprezentacji. Choć potem w reprezentacji go nie było, w lidze włoskiej gra jeszcze lepiej, niż w poprzednim sezonie. Naprawdę zrobił postęp i jest pewniejszy w tym, co robi – stwierdził Kamil Drąg.

 

Przypominam, że w Bełchatowie był piątym przyjmującym i trzecim atakującym. Bednorz sprzed kilku lat jest idealnym przykładem tego, jak szybko budujemy pomniki i potrafimy zagłaskać młodego zawodnika. On w Polsce nie był w stanie zrobić kroku jakościowego, bo to był Bartunio, Barteczek. Ładny, wymuskany blondynek, który miał stać i grać. Jak ktoś na niego chuchnął, to on miał łezki w oczach. Pojechał do ligi włoskiej i tam było zero-jedynkowo. Tam musiał dojrzeć jako człowiek i jako siatkarz, bo w Polsce te warunki są cieplarniane – powiedział Łukasz Kadziewicz.

 

Zagraniczny kontrakt był dla Bednorza ważną decyzją. Co prawda opuścił strefę komfortu, ale na włoskich parkietach bardzo szybko dojrzał sportowo. Ekspert Polsatu Sport przyznał również, że Vital Heynen ustawił się w pozycji, w której w każdym wypadku wygrywa. Jeśli Bednorz nie zrobiłby w Italii skoku jakościowego, selekcjoner ma do wyboru kilku innych świetnych przyjmujących. Znakomita dyspozycja tego zawodnika jeszcze zaostrza rywalizację na tej pozycji w polskiej kadrze.

 

Cały czas wraca pytanie, gdzie jest Bartosz Bednorz w reprezentacji Polski. Jak widzimy, zmieniła się nieco retoryka trenera, który teraz wychwala Bartka. Ja to odbieram jako taki sygnał, że znajdzie się miejsce w reprezentacji dla Bednorza... Drużyna narodowa to nie jest zbiór najlepszych zawodników, tylko zbiór zawodników, którzy stworzą najlepszą drużynę. Z jakiegoś powodu Bednorza w tej drużynie nie było. Nikt nie podważy tego, że sportowo zasługiwał na powołanie – przyznał redaktor Drąg.

 

Dyrektor ds. sportu Telewizji Polsat stwierdził natomiast, że obecność Bednorza w dwunastoosobowej kadrze na igrzyska, w perspektywie długiego turnieju, da selekcjonerowi większy komfort i pole manewru.

 

Jeśli Heynen będzie miał w kadrze Leona i Bednorza, to już jego sprawa, co on z tym zrobi. On odpowiada za wynik. On jedzie do Tokio - powiedzmy sobie to głośno i wyraźnie - po złoty medal. Takie są oczekiwania jego, zawodników i nasze. Ta drużyna ma pojechać po złoto. Żeby miała szansę na walkę o złoto w długim turnieju, w którym może zdarzyć się wiele historii, to miejmy wszystkich najlepszych pod ręką – dodał Marian Kmita.

 

Cała dyskusja z magazynu #7strefa w załączonym materiale wideo.

RM, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze