Romański w Energa Basket Lidze: Krajewski, Williams i… Threatt?

Koszykówka
Romański w Energa Basket Lidze: Krajewski, Williams i… Threatt?
Fot. Cyfrasport

Kto teraz gra lepiej, Anwil czy Stelmet? Czy widzieliśmy już najbardziej spektakularny blok sezonu? W jakich klubach będą zmiany w składzie? O tym pisze w przeglądzie tygodnia, po 15. kolejce Energa Basket Ligi, Adam Romański, koszykarski komentator Polsatu Sport.

NAJWAŻNIEJSZA INFORMACJA KOLEJKI: Anwil jest mocny, Stelmet nie odpuszcza

 

Jeszcze niedawno samotnym liderem Energa Basket Ligi był Polski Cukier Toruń, ale po ostatnich tygodniach nie ma chyba wątpliwości, że najlepszymi obecnie zespołami ligi są Anwil Włocławek i Stelmet Enea BC Zielona Góra. Włocławianie w znakomitym stylu ograli w Toruniu zeszłorocznych rywali w finale, demonstrując swoją siłę i wygrywając czwarty mecz z rzędu.

 

Dla Anwilu to zwycięstwo było jeszcze bardziej cenne, gdyż odniesione zostało bez kontuzjowanego (kolano) superstrzelca Chase’a Simona i - od trzeciej kwarty - bez wyrzuconego z boiska rozgrywającego Tony’ego Wrotena. Torunianie też są osłabieni, ale nawet wynik (86:102) nie oddaje, jak bardzo nie mieli szans w tym spotkaniu na wygraną. Anwil dominował atletycznie, był wyższy, szybszy i skoczniejszy, co może mieć wielki wpływ na najważniejsze rozstrzygnięcia w tym sezonie.

 

Ale nie można zapomnieć o tym, co robi w tym sezonie w EBL Stelmet Enea BC Zielona Góra. Seria 12 wygranych jest znakomita, a wygrana w ostatniej kolejce ze Śląskiem Wrocław (83:78) była o tyle spektakularna, że rywal się znakomicie stawiał. Śląsk grał dobrze taktycznie i miał świetnego strzelca w osobie Devoe Josepha (31 punktów).

 

Stelmet jednak nie dał się złamać i możemy tylko się zastanawiać, kto w tym momencie jest najlepszy w lidze. Mistrz z ostatnich dwóch sezonów, czy mistrz z poprzednich trzech? Na oko stawiam na ten moment na Anwil, ale minimalnie i tylko z lekką amnezją na to, co stało się w Zielonej Górze w listopadzie, kiedy to Stelmet rozgromił mistrzów 101:77…

 

POSTAĆ KOLEJKI: Jay Threatt, BM Slam Stal Ostrów Wlkp.

 

Nie przypominam sobie w historii ligi tak spektakularnej przemiany kogokolwiek w trakcie sezonu niż to, czego dokonał w ostatnich miesiącach rozgrywający z Ostrowa. Po pierwszych trzech kolejkach i meczu w Superpucharze nowy rozgrywający BM Slam Stali został razem z trenerem Jackiem Winnickim praktycznie zwolniony z klubu, a słowa, w jakich był opisywany nie nadawały się do druku, ani nawet powtarzania w dobrym towarzystwie.

 

Stal jednak po przegraniu kolejnych dwóch meczów (bilans 0-5 na początek sezonu) wróciła do Threatta, który - jak się okazało - nie zgodził się na rozwiązanie umowy i trener Łukasz Majewski z tego skorzystał. Od tego momentu ostrowianie mają bilans 6-4 i wygląda na to, że idą w dobrą stronę. Threatt stał się prawdziwym liderem, punktuje kiedy trzeba, napędza szybkie, firmowe akcje Stali, a także spektakularnie asystuje, zwłaszcza do środkowych. W wygranym meczu z Polskim Cukrem Toruń miał 11 asyst, a w ostatniej kolejce, w pogromie jaki urządziła Stal Legii w Warszawie, zaliczył aż 14 asyst. To drugi wynik w sezonie po fenomenalnych 18 asystach Tony’ego Wrotena.

 

Takie historie z powrotem do zespołu po przerwie pamiętam w historii chyba tylko dwie. Kiedyś w latach 80. w Lechu Poznań, kiedy asystent przekonał szefów klubu, że poprowadzi zespół lepiej niż legendarny Wojciech Krajewski i przejął zespół, ale po kilku kolejkach Krajewski wrócił na białym koniu, żeby prowadzić Lecha do kolejnych medali. Z kolei w 1995 roku w Mazowszance Pruszków po awanturze między trenerem Jackiem Gembalem a Keithem Williamsem Amerykanin został wyrzucony z zespołu, ale po kilku tygodniach wrócił i wspólnie doprowadzili zespół do pierwszego w historii Pruszkowa mistrzostwa. Czy Threatta czeka równie wielka chwała? Zobaczymy.

 

MOMENT KOLEJKI: Blok Tony’ego Wrotena

 

Zanim amerykański rozgrywający Anwilu Włocławek w Toruniu dał się ponieść nerwom do szatni (dyskwalifikacja za cios w Jakuba Schenka), wykonał chyba jedną z najbardziej spektakularnych akcji w tym sezonie. Aleksander Perka z Polskiego Cukru wykonał wszystko w zasadzie znakomicie. Świetnie minął, wyszedł mocno w górę po linii końcowej do wsadu, no ale czy mógł przypuszczać, że tam go spotka takie nieszczęście. Tony Wroten wyskoczył w swoim stylu wysoko i idealnie, czysto zablokował ten rzut.

W szoku był zwłaszcza mój współkomentator, ekspert Polsatu Sport Tomasz Jankowski. Po meczu ustaliliśmy, że kiedyś tak się nie skakało! To przecież tak, jakby „Jankes” w latach 90. minął swojego rywala, a tam nad koszem czekałby na niego z blokiem Raimonds Miglinieks. Nie do zrobienia, ale taki jest właśnie dzisiejszy basket i tak to zbudował w Anwilu Igor Milicić.

Akcję można zobaczyć tutaj.

 

LICZBA KOLEJKI: 11

 

Tyle - wyłącznie niecelnych! - rzutów oddał z gry w meczu z BM Slam Stalą Ostrów Wielkopolski nowy rozgrywający Legii Warszawa Kahlil Dukes. Specjalizujący się w statystykach portal Puls Basketu nie znalazł zawodnika, który miałby mecz z wyłącznie 12 niecelnymi rzutami z gry, w moich notatkach też takiego nie ma, a po 0/11 z akcji w meczu mieli w historii naszej ekstraklasy na pewno Ainars Bagatskis (1999 w barwach klubu z Pruszkowa), Denis Mujagić (2001, Tarnów), Patrick Okafor (2010, Starogard Gdański) i Sławomir Sikora (2011, Kołobrzeg).

 

Amerykanin z Legii jest zawodnikiem, którego gra zdecydowanie opiera się na rzucaniu, co chyba nie do końca pasuje do potrzeb warszawskiej drużyny. Co prawda w poprzedniej kolejce w Lublinie styl gry Dukesa pomógł wygrać niespodziewanie w Lublinie, ale w ostatnim meczu Amrykanin punktował tylko z linii (4/4) i miał 3 straty przy 5 asystach. Ciekawe, czy po spodziewanym na 16. kolejkę powrocie kontuzjowanego Sebastiana Kowalczyka warszawiacy złapią równowagę w grze na pozycji rozgrywającego.

 

WARTE POCHWAŁY: Mateusz Szlachetka, GTK Gliwice

 

20-letni wysoki rozgrywający (197 cm wzrostu) w poprzednim sezonie debiutował w Energa Basket Lidze, ale na boisku w całych rozgrywkach spędził mniej niż godzinę, zdobywając 10 punktów w 12 występach. Wtedy więcej czasu spędził w drugiej lidze, grając w AZS Opole u trenera Dominika Tomczyka. W tym sezonie jest mocnym kandydatem do nagrody na największy postęp w EBL, gra pewnie, zdobywa średnio 7,9 punktu i ma 3,9 asysty na mecz, a przy tym imponuje momentami dojrzałością i zdrową skłonnością do efektownej gry. Zaczyna fajnie korzystać z wzrostu przy wjazdach pod kosz, a przy tym trafia za trzy ze skutecznością 40 procent.

 

Trener GTK Paweł Turkiewicz zdecydowanie postawił na absolwenta SMS w Cetniewie, dając mu sporo grania w roli zmiennika, ale w ostatnich dwóch meczach Szlachetka musiał wejść na wyższy poziom, bo po kontuzji nie mógł grać pierwszy rozgrywający gliwiczan Duke Mondy. Młody zmiennik nie zawiódł, grając w pierwszej piątce dobrze wyglądał zwłaszcza w meczu ze Stelmetem Zielona Góra, zdobył w tych spotkaniach łącznie 26 punktów, miał 11 asyst, osiem zbiórek i trafił sześć trójek.

 

Co prawda jego GTK Gliwice oba te mecze przegrało, ale młody rozgrywający z Krakowa zyskał kolejne punkty w drodze do reprezentacji Polski, gdzie nagle - cóż za znakomita wiadomość - na pozycji playmakera mamy w kim wybierać. Co nie znaczy, że tacy zawodnicy jak Łukasz Kolenda, Jakub Schenk, Marcel Ponitka, Szlachetka, a za chwilę miejmy nadzieję także kolejni, nie mają nad czym pracować. Mają. Ale przynajmniej widać, że jest z kogo wybierać.

 

DO POPRAWKI: Enea Astoria Bydgoszcz

 

Podobnie jak w poprzednim sezonie, po dobrym początku sezonu zespół trenera Artura Gronka ma zadyszkę w okolicy nowego roku. Rok temu tak było z Polpharmą Starogard Gdański, która pod ręką tego trenera zaczęła od bilansu 9-5, ale później z kolejnych 11 meczów wygrała tylko jeden. Tym razem Astoria aż tak dobrze nie rozpoczęła (5-6 po 11. kolejce), ale i oczekiwania były w Bydgoszczy na pewno mniejsze. Seria czterech porażek, w tym klęska u siebie z rewelacyjnym Startem w ostatnim spotkaniu (75:104!), mocno jednak zaburzyły pozytywny obraz bydgoskiego beniaminka.

 

Czy będą zmiany w składzie w Astorii? Luki w zespole są spore, ostatnio na pozycji silnego skrzydłowego mecz rozpoczął Mateusz Zębski (190 cm wzrostu), a w drugiej połowie meczu ze Startem rozgrywał niski skrzydłowy Kris Clyburn. Czy to tylko oznaki desperacji trenera Gronka, czy też sygnały, że zaufanie do niektórych się skończyło? Dowiemy się w najbliższych dniach, choć chyba nie przed najbliższym meczem.

 

Na wzmocnienia czekają także w Dąbrowie Górniczej (brak rzucającego), w Legii (silny skrzydłowy), w PGE Spójni Stargard (trener chętnie by wymienił kilku zawodników, zwłaszcza podkoszowych), a także w Starogardzie Gdańskim. W Polpharmie liczba poważnych kontuzji i odejść zawodników przekroczyła wszystkie normy i trener Marek Łukomski został z siedmioma zdrowymi zawodnikami, w tym trzema Polakami (do składu potrzeba sześciu). Wygląda niestety na to, że finanse klubu pozwalają na wzmocnienia najwyżej… Polakami z innych klubów, choć wierni kibice z Kociewia rozpoczęli zbiórkę pieniędzy, żeby wspomóc klub. Nie wygląda to wesoło.

 

CO DALEJ?

 

Po hitach ostatnich tygodni rozkład kolejki numer 16 może wyglądać na oko skromnie, ale przecież i w najbliższych dniach będzie wiele ciekawych meczów. Bodaj najciekawiej zapowiada się rywalizacja w czwartek w Zielonej Górze, gdzie lider (warto to po raz kolejny uwypuklić) zmierzy się ze Startem Lublin, największą rewelacją sezonu. Nie mniej ciekawie powinno być w Gdyni, gdzie Asseco Arkę przetestuje nieobliczalna ostatnio PGE Spójnia Stargard.

 

Na koniec kolejki w niedzielę czeka nas także wizyta w Radomiu, gdzie zawita Śląsk Wrocław. W pierwszym meczu sezonu wrocławianie rozbili u siebie HydroTruck, ale od tamtego czasu wiele się zmieniło. Będzie ciekawie.

 

Plan transmisji 16. kolejki Energa Basket Ligi:

czwartek 9 stycznia, godz. 17.30, Polsat Sport News: Stelmet Enea BC Zielona Góra - Start Lublin

piątek 10 stycznia, godz. 17.45, Polsat Sport Extra: Asseco Arka Gdynia - PGE Spójnia Stargard

sobota 11 stycznia, godz. 17.30, Polsat Sport Extra: Enea Astoria Bydgoszcz - BM Slam Stal Ostrów Wlkp.

niedziela 12 stycznia, godz. 17.30, Polsat Sport Extra: HydroTruck Radom - Śląsk Wrocław.

Adam Romański, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze