Marton: Wygraliśmy i nie wygraliśmy

Moto
Marton: Wygraliśmy i nie wygraliśmy
fot. PAP/EPA

Załoga pojazdu UTV Aron Domżała, Maciej Marton formalnie wygrała piąty etap Rajdu Dakar, jednak lepszy czas uzyskał nieklasyfikowany Francuz Cyril Despres. - Wygraliśmy i nie wygraliśmy. Nie wiem jak na to patrzeć - przyznał Marton.

- Formalnie wygraliśmy, ponieważ Despres wymienił silnik i jedzie poza klasyfikacją. Ale jednak był od nas o te 41 sekund szybszy. Trzeba by się było mocno zastanowić. My od drugiego dnia jedziemy z awarią silnika, przez którą mamy trochę ograniczoną moc. On silnik wymienił. Kto wie, może jakbyśmy też wymienili nasz i wgrali mocniejszy program, to byśmy z nim wygrali. Nie wiem, jak na to patrzeć – przyznał pilot polskiej załogi.

 

W czwartek Marton z Domżałą toczyli zażartą walkę ze słynnym Francuzem, który pięciokrotnie wygrywał Dakar na motocyklu. Później był trzeci w samochodzie, a w tym roku przesiadł się do UTV. Po przejechaniu 250 kilometrów obie załogi miały czas identyczny co do sekundy. Po kolejnych stu, na mecie odcinka Despres okazał się szybszy.

 

- My tych różnic nie znaliśmy. Jest zakazana łączność, telefony mamy schowane w plombowanym pudełku z tyłu auta i nie mamy do nich dostępu – poinformował Marton.

 

Czwartkowego etapu nie uznał za specjalnie trudny. Dokuczała im jednak niska temperatura.

 

- Było strasznie zimno. My jedziemy bez szyby, żeby nasze auto było lżejsze, ale przez to czujemy się trochę jak na motocyklu. A ja to już mam chyba najgorzej. Aron kieruje, to się chociaż trochę rusza, a ja pracuję tylko głową. Jak przyjechaliśmy na biwak, to dwie godziny dochodziliśmy do siebie. Na pewno jeszcze piątkowy start będzie trudny, ale mam nadzieję, że Rijad będzie znacznie cieplejszy - dodał.

 

Po dotarciu do Rijadu, w sobotę uczestników czeka dzień przerwy. Do dalszej rywalizacji przystąpią w niedzielę.

MC, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze