Gruszka: Polki nie są już drużyną do bicia. Wyniki przyjdą bardzo szybko

Siatkówka

- Nie jesteśmy już drużyną do rozgrywania meczy, tylko do odnoszenia zwycięstw. Z turnieju na turniej robimy postęp. Brakuje jeszcze medali, ale w tym zespole jest ogromny potencjał. Wierzę, że przyszłość będzie należała do dziewczyn. Miło ogląda się ich grę, więc jeśli będziemy cierpliwi i konsekwentni, to mam nadzieję, że zwycięstwa przyjdą bardzo szybko - powiedział były reprezentant Polski, olimpijczyk Piotr Gruszka.

Marta Ćwiertniewicz: Za nami turniej kwalifikacyjny do igrzysk olimpijskich siatkarek. Reprezentacja Polski była bardzo bliska wywalczenia biletu do Tokio. Można powiedzieć, że nasz zespół powoli przedziera się do europejskiej, a może światowej czołówki?

 

Piotr Gruszka: Pojechaliśmy na turniej po awans, więc to, czy należymy do światowej czy europejskiej czołówki nie miało tu znaczenia. Patrząc jednak przez pryzmat tego sezonu można śmiało powiedzieć, że nie jesteśmy już drużyną do rozgrywania meczy, tylko do odnoszenia zwycięstw. Z turnieju na turniej robimy postęp. Brakuje jeszcze medali, ale w tym zespole jest ogromny potencjał. Wierzę, że przyszłość będzie należała do dziewczyn. Miło ogląda się ich grę, więc jeśli będziemy cierpliwi i konsekwentni, to mam nadzieję, że zwycięstwa przyjdą bardzo szybko.

 

Mecz z Turcją pokazał, że potrafimy grać z najlepszymi. Co zadecydowało o porażce? To poziom sportowy czy jednak kwestia ogrania na tak ważnych imprezach?

 

Doświadczenie, ilość rozegranych meczy w klubach, europejskich pucharach czy na arenie międzynarodowej było po stronie Turcji. To my prowadziliśmy jednak 2:1, zagraliśmy naprawdę dobry mecz. Turczynki zachowały spokój w najważniejszych momentach. Pomimo trudnej sytuacji skupiły się na wykonaniu dobrze swoich zadań, nie panikowały, co było widać przez różne techniczne zagrania. Nam zabrakło troszkę szczęścia. Bardzo tego żałuję, a myślę, że dziewczyny jeszcze bardziej.

 

Niestety tak to bywa w takich turniejach. Pamiętam, że poziom sportowy oczywiście jest bardzo istotny, ale emocje towarzyszące grze w takich turniejach są na najwyższym poziomie. Tutaj nie można pozwolić sobie na pomyłkę. Szczęście w takich wyrównanych spotkaniach też trzeba mieć. My mieliśmy go mniej, szczególnie w czwartym secie. Bardzo szkoda tego meczu. Możemy teraz gdybać, ale patrząc na historię tego, co wydarzyło się w finale, byliśmy bardzo blisko tego, żeby pojechać do Tokio. Tym razem się nie udało, ale ja wierzę w tę grupę, bo bardzo fajnie się ją ogląda i bardzo jej kibicuję.

 

Wiele osób obwiniało za tę porażkę liderki zespołu, jak Malwina Smarzek-Godek czy Joanna Wołosz. Czy można w ogóle patrzeć na tę porażkę z takiej perspektywy?

 

Wielu kibiców i ekspertów obwiniało o porażkę Malwinę czy Joannę, bo to są główne postacie tej reprezentacji. Wiadomo, że od nich wymaga się więcej. Zabrakło szczęścia i wykończenia. Myślę, że jeśli trener Jacek Nawrocki trzymał Malwinę na boisku, to miał ku temu powody, patrząc na to, jak prowadził ten zespół. To normalne, że w takich momentach liderka dostaje te piłki. Pomijając jedną akcję, w której libero Maria Stenzel wystawiła na pierwszą linię, a Malwina była w drugiej, mieliśmy swoje szanse i ich nie wykorzystaliśmy. Ktoś w takich sytuacjach musi decydować.

 

To właśnie pokazuje, jak mało dzieli od zwycięstwa i przegranej i jak niewiele trzeba, by wyrobić opinię o zawodniku czy drużynie. Pamiętam turniej kwalifikacyjny do igrzysk olimpijskich, na których miałem przyjemność być. W pamięci nie zapada cały mecz, lecz sytuacje, które się wydarzyły. To np. akcja Krzysztofa Stelmacha, który zmienił strefę w bloku pierwszy raz w tym meczu i udało mu się zablokować atak Greków. Było to podczas rywalizacji o awans na igrzyska w Atlancie. Granica jest więc bardzo cienka. Tym razem się nie udało.

 

Myślę, że dziewczyny nie mają do siebie pretensji, bo ktoś w decydujących momentach musi dostać piłkę i wziąć na siebie odpowiedzialność. My też przeżywaliśmy takie sytuacje, ale to jest drużyna, pracujemy razem. Siatkówka wiele uczy. Jednego dnia w takiej sytuacji stanie ktoś inny, a innego dnia mogę to być ja. Trzeba pracować konsekwentnie i wierzyć w grupę, a widzę, że dziewczyny w tą grupę i w siebie bardzo wierzą.

 

Jak widzi Pan przyszłość naszej reprezentacji?

 

Widzę ją w bardzo fajnie. Jest bardzo dużo młodych dziewczyn. Pierwsze opinie po takim turnieju mogą być różne, bo był to turniej przegrany, który nie dał nam kwalifikacji olimpijskiej. Wszyscy wiedzieliśmy, że będzie bardzo trudno awansować. Mało kto spodziewał się, że ta grupa może zagrać tak dobry turniej. Na następnych igrzyskach starsze z tych dziewczyn będą miały po 27 czy 28 lat. To idealny wiek, żeby grać. Do tego czasu mamy jeszcze mistrzostwa Europy, świata. Wierzę w to, że ta drużyna da nam jeszcze sporo radości. Dziewczyny muszą odpocząć psychicznie i fizycznie, skupić się na klubach, a potem z dużą ochotą wrócić do reprezentacji.

 

Uważa Pan, że trener Jacek Nawrocki jest odpowiednią osobą na stanowisku szkoleniowca, czy polskie siatkarki potrzebują trenera ze światowego topu, by zacząć zwyciężać w spotkaniach o stawkę?

 

Nie jestem od oceniania, ale ta grupa na pewno robi postępy, więc praca jest wykonywana dobrze. Żeby ocenić to rzetelnie, trzeba być bardzo blisko tej reprezentacji. Ja na szczęście nie jestem w tej sytuacji, więc nie mogę podjąć się oceny, ale niezależnie od tego, kto będzie trenerem tej drużyny, będę mu kibicował.

 

Był Pan trzy razy na igrzyskach olimpijskich. Jakie to jest przeżycie dla sportowca? Co było dla Pana najbardziej zaskakujące na takim turnieju? Co wspomina Pan najlepiej?

 

Same igrzyska olimpijskie są wielkim przeżyciem. Myślę, że każdy sportowiec uprawiający dyscyplinę olimpijską chciałby pojechać kiedyś na igrzyska nie tylko po to, by na nich wystąpić, ale żeby ją wygrać. Ja miałem przyjemność być na trzech. Z każdymi kolejnymi igrzyskami moja świadomość, że chcę je wygrać, była wyższa. Raz byliśmy bardzo blisko walki o medale, ale nie udało nam się. To piękna impreza, wielu wspaniałych sportowców. Klimat wioski olimpijskiej i tych zawodów jest niesamowity. Patrzenie na to, jak inni sportowcy przeżywają porażki i zwycięstwa, jak się bawią, jak płaczą to coś, co mamy na co dzień. Tam jest kumulacja, bo mamy różne dyscypliny. Sport na pewno łączy. Klimat otwarcia, zamknięcia i całej tej imprezy jest wspaniały. Jestem bardzo dumny, że mogłem trzykrotnie reprezentować Polskę na tej imprezie.

Marta Ćwiertniewicz, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze