Pindera: Decyzja zapadła, będzie walka Cieślaka z Makabu

Sporty walki
Pindera: Decyzja zapadła, będzie walka Cieślaka z Makabu
fot. Cyfrasport

Wszystko wskazuje na to, że 31 stycznia dojdzie jednak do walki Michała Cieślaka (19-0, 13 KO) z Ilungą Makabu (26-2, 24 KO) w Kinszasie, której stawką będzie pas mistrza świata organizacji WBC w wadze junior ciężkiej.

To już trzeci termin walki w Demokratycznej Republice Konga. Początkowo miała zostać rozegrana w Kinszasie, 18 stycznia. Dlatego Cieślak musiał zrezygnować z pojedynku z Albańczykiem Nurim Seferim, zakontraktowanego na 20 grudnia minionego roku w Nowym Dworze. Takie były wymogi organizacji WBC. Problem w tym, że termin wskazany przez organizatorów jako ostateczny został przesunięty najpierw o tydzień, a później jeszcze o kolejny. O tym, że mistrzowski pojedynek w Kinszasie odbędzie się 31 stycznia jako pierwszy poinformował w mediach społecznościowych brat Ilungi Makabu, pięściarz wagi ciężkiej Martin Bakole, znany u nas ze zwycięskiej walki z Mariuszem Wachem w Katowicach.

 

Cieślak przygotowywał się w tym czasie w Krynicy Górskiej przekonany, że wyjdzie do ringu w Afryce 25 stycznia. Okazało się też, że legendarny, 88-letni dziś Don King, od jesieni promotor Makabu, nic nie wie o tym, że jego zawodnik ma stoczyć walkę w Kinszasie, zrobił się więc niezły bałagan. Co więcej wystąpił nawet do WBC o unieważnienie statusu mistrzowskiego tego starcia, zakazując kontaktów z osobami występującymi w imieniu pięściarza z Konga.

 

A przecież walka miała mieć gwarancje prezydenta Demokratycznej Republiki Konga. Nic dziwnego, że mediacji podjął się sam szef WBC Mauricio Sulaiman. Do Mexico City przyleciał menedżer Makabu, który wcześniej na własną rękę prowadził negocjacje ze stroną polską, oraz adwokaci reprezentujący Dona Kinga. Z nim samym kontaktowano się telefonicznie i wygląda na to, że podczas tego spotkania wypracowano jednak wspólne stanowisko. Tyle że jeszcze w miniony czwartek, gdy Cieślak zakończył zgrupowanie w Krynicy Górskiej i wrócił do Warszawy, nie było pewności, że dojdzie do tego pojedynku.

 

- Nie mamy wiz, biletów, hotelu, i co najważniejsze nie mamy kontraktu - mówił mi Tomasz Babiloński, promotor Cieślaka. I dawał do zrozumienia, że możliwa jest rezygnacja z walki, bo wszystko co się wokół niej dzieje jest na wariackich papierach. Z drugiej jednak strony fakt, że walka Makabu – Cieślak pojawiła się w grafiku organizacji WBC, i że informuje o niej również branżowy boxrec.com, dawał podstawy do optymizmu. Wciąż chciał jej również sam Cieślak i jego trener Andrzej Liczik.

 

Po sobotnim treningu Cieślaka w Warszawie poinformował o tym na Twitterze Babiloński, pisząc "Jedziemy na walkę! Ale jeśli znów zmienią datę, to rezygnujemy!". Jest tylko jeden mały problem, o czym Babiloński nie pisze - wciąż nie ma ostatecznej wersji kontraktu, ale tym razem chyba wszyscy są dobrej myśli. Ponoć to już tylko formalność, podobnie jak wizy, bilety lotnicze, czy hotel w Kinszasie.

 

Dla 30-letniego Cieślaka będzie to pierwsza walka o mistrzowski tytuł. Wcześniej mistrzowskie pasy w wadze junior ciężkiej zdobywali Krzysztof Włodarczyk (dwukrotnie), Tomasz Adamek i Krzysztof Głowacki. Niepokonany Cieślak jest pełen optymizmu, wierzy w wygraną w Kinszasie, ale to nie będzie łatwy pojedynek. Leworęczny, dwa lata starszy od Polaka Makabu potrafi boksować, i też przygotowywał się do tego pojedynku bardzo solidnie, szukając sparingpartnerów w Rumunii i Turcji. Przed nami więc wielka wojna tam, gdzie prawie pół wieku temu miała miejsce legendarna "The Rumble in the Jungle", w której Muhammad Ali znokautował George’a Foremana.

Janusz Pindera, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze