PlusLiga: Degrengolada Resovii. GKS pogłębił kryzys rzeszowian

Siatkówka

Czy istnieje życie pozagrobowe? Gdzie znajduje się Atlantyda? Co się dzieje z Asseco Resovią Rzeszów? Na te pytanie niezwykle trudno znaleźć odpowiedzi. W tym ostatnim przypadku podopieczni Piotra Gruszki ponieśli już jedenastą porażkę w tym sezonie PlusLigi. W środowy wieczór lepsi od nich okazali się siatkarze GKS-u Katowice, którzy wygrali 3:1.

Rzeszowianie wyszli na parkiet z olbrzymią chęcią rehabilitacji za poprzednią porażkę z Cuprum Lubin 0:3. Od pierwszych piłek podopieczni Piotra Gruszki mieli inicjatywę, efektem czego prowadzenie 9:5. Katowiczanie nie mieli jednak zamiaru rezygnować z walki i w połowie rywalizacji tracili już tylko "oczko" do "Pasów". W samej końcówce GKS miał kilka szans na doprowadzenie do remisu, ale ważnych piłek nie kończył na skrzydłach Wiktor Musiał. Ostatecznie Resovia zapewniła sobie wygraną do 22.

 

Od początku drugiego seta na parkiecie zameldował się Damian Schulz, który zmienił Zbigniewa Bartmana. Katowiczanie wyszli na prowadzenie 4:2 i co ciekawe, ich minimalna przewaga utrzymała się aż do stanu 19:17. Wówczas indywidualny błąd przekroczenia linii trzeciego metra w momencie ataku popełnił Schulz. W następnej akcji ten sam zawodnik posłał piłkę w aut i na tablicy świetlnej widniał wynik 21:17 dla ekipy ze stolicy Górnego Śląska. Gospodarze, mimo ambitnych prób, nie byli już w stanie zniwelować strat. "Oczko" w efektowny sposób, na wagę doprowadzenia do remisu w meczu zdobył potrójny blok GKS-u.

 

Przyjezdni, natchnieni końcówką drugiego seta, mocnym akcentem rozpoczęli rywalizację w kolejnej partii, w której szybko wyszli na czteropunktowe prowadzenie 7:3. Resovia zaczęła popełniać proste błędy, ku niezadowoleniu miejscowych kibiców, którym z pewnością przypomniała się mizerna postawa ich siatkarzy w niedawnym starciu z Cuprum Lubin. Rzeszowianie faktycznie spisywali się poniżej oczekiwań. W końcówce seta na parkiet wrócił Bartman, ale to nie zmieniło postawy jego zespołu. GKS nie pozwalał zbliżyć się do siebie. Podopieczni Dariusza Daszkiewicza atakiem blok-aut wykorzystali kontrę i dzięki temu objęli prowadzenie w meczu.

 

Rzeszowscy kibice łapali się za głowy po pierwszych akcjach czwartego seta, w których GKS dominował i po których wyszedł na prowadzenie 5:2. Nietęgie miny prezesa klubu, Krzysztofa Ignaczaka oraz trenera Gruszki również mówiły same za siebie. Katowiczanie wykorzystywali każde błędy miejscowych. W Resovii nie pomagały czasy oraz roszady w składzie. W środkowej fazie goście prowadzili 17:14 i nie zamierzali zwalniać tempa. Ekipa z Podkarpacia nie pomagała sobie posyłając ataki w aut. Porażka do 19 mówi sama za siebie.

 

Rzeszowianie ponieśli jedenastą porażkę w tym sezonie PlusLigi. Katowiczanie odnieśli trzeci triumf z rzędu i umocnili się w górnej połowie tabeli.

 

MVP spotkania - Wiktor Musiał

 

Asseco Resovia Rzeszów - GKS Katowice 1:3 (25:22,20:25,20:25,19:25)

 

Asseco Resovia Rzeszów: Bartłomiej Lemański, Kawika Shoji, Zbigniew Bartman, Nicolas Marechal, Grzegorz Kosok, Rafał Buszek - Luke Perry (libero) – Marcin Komenda, Damian Schulz, Tomas Rousseaux, Nicholas Hoag

 

GKS Katowice: Jan Nowakowski, Wiktor Musiał, Miłosz Zniszczoł, Jan Firlej, Adrian Buchowski, Kamil Kwasowski - Dustin Watten (libero) - Emanuel Kohut, Maciej Fijałek

 

WYNIKI I TABELA PLUSLIGI

 

Skrót meczu w załączonym materiale wideo.

KN, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze