Australian Open: Thiem finałowym rywalem Djokovicia

Tenis
Australian Open: Thiem finałowym rywalem Djokovicia
fot. PAP

Rozstawiony z "piątką" Dominic Thiem pokonał Niemca Alexandra Zvereva (7.) 3:6, 6:4, 7:6 (7-3), 7:6 (7-4) w półfinale wielkoszlemowego Australian Open. W decydującym meczu austriacki tenisista zmierzy się z broniącym tytułu Serbem Novakiem Djokovicem (2.).

Tegoroczne półfinały ułożyły się tak, że w jednym z nich zmierzyli się wielkoszlemowi weterani, a w drugim zawodnicy od kilku lat wskazywani jako kandydaci do przerwania serii triumfów tzw. Wielkiej Trójki w turniejach tej rangi. Djokovic wyeliminował w czwartek występującego z numerem trzecim Rogera Federera 7:6 (7-1), 6:4, 6:3, a Thiem dzień później odprawił Zvereva.

 

W drugim półfinale nie brakowało dodatkowych elementów pozasportowych. Niemal zaraz po rozpoczęciu inauguracyjnego partii zaczął padać deszcz i mecz przerwano, by zasunąć dach. Może dlatego początek spotkania był nieco nerwowy w wykonaniu obu tenisistów. W popełnianiu niewymuszonych błędów przodował wtedy Austriak, a Niemiec z tych prezentów skorzystał, wygrywając pierwszą odsłonę.

 

W kolejnej wróciły jednak do niego demony z poprzedniego sezonu i pierwszych tygodni stycznia. 22-letni zawodnik znów miał duże kłopoty z własnym podaniem, czego efektem były dwa przełamania dla jego rywala i wyrównanie stanu meczu.

 

Thiem nie prezentował się jednak najlepiej. Wyglądał jakby był nie w pełni sił, zerkał w stronę swojego boksu, poklepał się po brzuchu i wysunął język, jakby sugerując, że jest chory.

 

- Byłem zdenerwowany. Wkładałem wiele energii i wysiłku w grę, na co mój żołądek nie był przygotowany i chyba trochę się zbuntował. Ale już wszystko dobrze. Czasem tak mam podczas trudnych spotkań - relacjonował po spotkaniu.

 

Na początku trzeciej odsłony dodatkową, kilkuminutową przerwę zapewniła mu... awaria oświetlenia. Organizatorzy pracowali nad naprawą usterki, a z głośników popłynęła piosenka "Staying Alive" zespołu Bee Gees, do której kibice tańczyli, a Austriak uśmiechnął się wymownie. Później przyznał, że pomogło mu się to rozluźnić.

 

Po powrocie na kort wstąpiły w niego dodatkowe siły, które były mu potrzebne. W 10. gemie obronił dwie piłki setowe, a tie-breaka już pewnie rozstrzygnął na swoją korzyść. W kolejnej obaj zawodnicy dobrze pilnowali własnego podania i nie było żadnego break pointa. Drugi z rzędu tie-break również skończył się pomyślnie dla wyżej notowanego z graczy.

 

- To był niewiarygodny mecz, bardzo zacięty. Dziś każdy z nas mógł wygrać. Może ja mam nieco więcej doświadczenia. Alexander ma tylko 22 lata i myślę, że już w niedalekiej przyszłości dotrze do finału Wielkiego Szlema - zaznaczył Thiem.

 

26-latek poprawił jeszcze bardziej statystykę w pojedynkach ze Zverevem - wygrał siedem z ich dziewięciu konfrontacji.

 

Jest pierwszym w historii Austriakiem w finale Australian Open. Do "czwórki" tej imprezy przed nim dotarł zaś dwukrotnie Thomas Muster - w 1989 i 1997 roku.

 

Thiem w decydującym meczu Wielkiego Szlema zagra po raz trzeci. We French Open zarówno w 2018, jak i 2019 roku musiał uznać wyższość Hiszpana Rafaela Nadala, którego pokonał teraz w Melbourne w ćwierćfinale.

 

Z Djokovicem spotka się po raz 11. w karierze. Słynnego Serba pokonał dotychczas cztery razy, m.in. w ich dwóch ostatnich pojedynkach. Jednym z nich był półfinał ubiegłorocznego French Open.

 

Zverev nigdy wcześniej nie awansował do półfinału zawodów tej rangi, a w Australian Open dotychczas mógł się pochwalić 1/8 finału sprzed 12 miesięcy.

ch, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze