Romański w Energa Basket Lidze: Nic się nie stało, Stelmecie, nic się nie stało

Koszykówka
Romański w Energa Basket Lidze: Nic się nie stało, Stelmecie, nic się nie stało
Fot. Cyfrasport

- Czy porażka Stelmetu Enei BC Zielona Góra po 15 kolejnych zwycięstwach znaczy cokolwiek dla Energa Basket Ligi? Czy Anwil pozyskał lidera? Czy Trefl wziął z Polpharmy właściwego zawodnika? - między innymi o tym pisze w przeglądzie tygodnia, po 20. kolejce Energa Basket Ligi, Adam Romański, koszykarski komentator Polsatu Sport.

NAJWAŻNIEJSZA INFORMACJA KOLEJKI: Gronek ogrywa Stelmet

 

Lubię bardzo mecze, w których dzieje się coś nieprzewidywalnego. Lubię mecze, kiedy zdarzają się niespodzianki. Lubię szybkie mecze, pełne punktów. A jeszcze dodatkowo lubię mecze, przed którymi trenerzy mówią mi, co i jak chcą osiągnąć, a potem to wszystko widać na parkiecie.

 

Podobał mi się więc mecz w Zielonej Górze, gdzie w 20. kolejce po 15 kolejnych wygranych Stelmet Enea BC przegrał. Lepsza okazała się drużyna Enei Astorii Bydgoszcz, prowadzona przez trenera Artura Gronka, który trzy lata temu zdobył ze Stelmetem jego ostatni mistrzowski tytuł. Teraz triumfował po efektownym zwycięstwie 113:107 (bez dogrywki!).

 

To właśnie Gronek, kiedy rozmawialiśmy w ramach przygotowania do transmisji telewizyjnej, zapowiadał mi, że jego zespół będzie grał szybko, mijał „zasieki” stawiane na całym boisku przez obronę Stelmetu, a potem grał odważnie w stronę kosza, kiedy obrońców tam już będzie mniej niż zwykle.

 

Mówił, że będzie grał niskim składem, a najgroźniejszą broń Stelmeu, czyli akcje tyłem do kosza, będzie starał się uniemożliwić nakazując zawodnikom wyjście przed zawodnika ataku, przez co podania pod kosz musiały być grane lobami, czyli wolniej, przez co reakcja całej obrony była ułatwiona. Mówił też wiele innych rzeczy, a jego zawodnicy, mimo utraty po kilku minutach kontuzjowanego Michała Chylińskiego, świetnie to zrealizowali.

 

Znakomity był Kris Clyburn (35 punktów, rekord sezonu), któremu takie granie właśnie odpowiadało. Gdy czuje wiatr we włosach i ma gdzie się rozpędzić, wtedy brat MVP finałowego turnieju Euroligi z zeszłego roku (Willa z CSKA Moskwa) jest w swoim żywiole. Astoria pokazała, że mimo przeciętnego startu i niezbyt udanego wzmocnienia (jestem delikatny, bo Jaren Sina w trzech meczach nie pokazał nic, ale trener Gronek w niego dalej wierzy) jest kandydatem do play-off.

 

A czy coś w Stelmecie się zmieniło lub stało złego? Czy przestaje być po tym meczu (strata 113 punktów u siebie) najlepszym zespołem ligi. Absolutnie nie! Według mnie nic się nie stało, a granie z zespołem o tak unikalnym stylu może się już w tym sezonie nie zdarzyć, a raczej nikt nie będzie tego w stanie powtórzyć.

 

Stelmet jest mocny i nabrać się da tylko raz. Brak kontuzjowanego centra Drewa Gordona był w tym meczu widoczny, bo nie pozwolił na spowolnienie i grę z udziałem większej liczby zawodników pod koszem. Nic się nie stało. Tyle, że 27 lutego we Włocławku będzie mecz o pierwsze miejsce w tabeli z Anwilem Włocławek, który teraz ma najdłuższą serię zwycięstw w Energa Basket Lidze. Jest ich dziewięć. Będzie ciekawie.

 

MOMENT KOLEJKI: Szymański kontra Hrycaniuk, sztafeta pokoleń?

 

Cóż to była za potworna akcja. W Gdyni, podczas meczu Asseco Arki ze Startem Lublin, środkowy gości Roman Szymański zagrał - co rzadkie u niego! - akcję tyłem do kosza przeciwko najsilniejszej z ligowych bestii - pseudonim „Bestia”, czyli Adamowi Hrycaniukowi. Rzadkie było, że zagrał, a jeszcze rzadsze - jak dotąd! - że wykończył wszystko pięknym piwotem i wsadem. Czyżby to było symboliczne przekazanie pałeczki podkoszowych w EBL? Z Szymańskiego żaden młodzik (29 lat), ale jednak jest zdecydowanie młodszy od Hrycaniuka (36), którego nazwisko było w ostatnich latach w naszej lidze synonimem podkoszowej siły.

 

Start zagrał w Gdyni świetny mecz, wygrał 81:75, pokonując po raz pierwszy na wyjeździe jeden z zespołów Wielkiej Czwórki EBL. Ma bilans 15-5 i wszystkie powody, żeby uważać się za kandydata do medali. Duża w tym zasługa dobrej obrony, w której ważną rolę odgrywa właśnie Szymański. Akcję Szymańskiego pod koszem można zobaczyć tutaj.

 

POSTAĆ KOLEJKI: McKenzie Moore, Anwil Włocławek

 

Wyczekiwany nowy zawodnik Anwilu Włocławek, który wskoczył do składu w miejsce (i zarobki) sprzedanego do Hiszpanii Tony’ego Wrotena, zadebiutował w EBL w niedzielę w Sopocie. Anwil ten mecz wygrał 77:64, a Moore - wysoki (198 cm) rozgrywający - zdobył 16 punktów (6/9 z gry, 2/3 za trzy, 2/2 wolne), miał 2 asysty, 5 zbiórek i 5 strat.

 

Te ostatnie wynikały moim zdaniem głównie z braku zrozumienia, na co stać kolegów i rywali. Część kibiców Anwilu i nie tylko podczas naszej transmisji z tego meczu dziwiła się, że nazywam Moore’a „liderem” Anwilu i porównuję do lidera zespołu w dwóch ostatnich sezonach Ivana Almeidy. Może za dużo dobrego o McKenziem słyszałem w ostatnich dniach, może mam za duże oczekiwania, ale wątpię - mam wrażenie, że to może być za chwilę największa gwiazda naszej ligi. Wskazują na te możliwości występy Amerykanina z filipińskim paszportem w lidze tureckiej w ostatnim sezonie, czy wcześniej w Grecji. A nawet to, jak grając przeciętnie, był w stanie zostać najlepszym strzelcem trudnego meczu w Sopocie.

 

LICZBA KOLEJKI: 21

 

Tyle punktów zdobył w meczu z GTK Gliwice koszykarz PGE Spójni Stargard Tomasz Śnieg. 31-letni rozgrywający nie jest znany ze zdobywania punktów, nie wykonuje w ogóle rzutów z dystansu, ale w meczu z GTK był bardzo głodny gry i piekielnie skuteczny. Śnieg trafił 10 z 13 rzutów z gry, głównie z półdystansu, oraz jedyny swój rzut wolny. Spójnia wygrała 86:79 i znacznie zbliżyła się do miejsca w play-off. Więcej niż 20 punktów, co ciekawe, Śnieg zdobył ostatnio w swoim pierwszym sezonie w PLK, czyli 2009/2010, kiedy był zawodnikiem Polonii 2011 Warszawa. Wtedy to rzucał jeszcze za trzy i zdarzyło mu się nawet uzyskać 26 punktów.

 

WARTE POCHWAŁY: Polpharma Starogard Gdański

 

W Starogardzie dzieją się rzeczy dziwne, ciągle nie ma nowego zarządu po rezygnacji prezesa Jarosława Poziemskiego, odszedł z zespołu Martynas Paliukenas (do Trefla Sopot), ale przynajmniej od właścicieli klubu (Zakłady Farmaceutyczne Polpharma i miasto) poszedł do drużyny jasny sygnał, że warto walczyć o utrzymanie w lidze, bo minimum dwa mln złotych na przyszły sezon jest przyszykowane. Na ten obecny też powinno starczyć.

 

Że warto walczyć pokazał zespół we Wrocławiu, gdzie Śląsk co prawda wygrał 90:83, ale namęczył się okrutnie z grającą w siódemkę (jeszcze z Paliukenasem) Polpharmą. Znakomity - od lat najlepszy! - był w tym meczu Michael Hicks, który dotarł do drużyny w dniu meczu nawet po porannym treningu rzutowym (był na zgrupowaniu kadry 3x3 przygotowującej się do eliminacji olimpijskich) i z marszu rzucił 24 punkty (8/13 z gry, 5/10 za trzy).

 

Życiowy mecz (21 punktów!) zagrał też Daniel Gołębiowski. Niby nie warto nikogo chwalić po porażce, ale trener Marek Łukomski i jego grupka ostatnich, starogardzkich Mohikanów na to zasługuje. Teraz wszyscy w Starogardzie mają dwa tygodnie, żeby ogarnąć ze dwóch albo trzech zawodników, którzy pomogą w historycznym utrzymaniu. Polpharma nadal ma cztery wygrane, tak jak Legia Warszawa i MKS Dąbrowa Górnicza, więc wszystko jest otwarte.

 

CO DALEJ?

 

Na 21. kolejkę Energa Basket Ligi trzeba będzie poczekać aż do 27 lutego, ale to nie znaczy, że na sportowych antenach Polsatu nie będzie koszykówki. Od czwartku do niedzieli (13-16 lutego) na warszawskim Ursynowie będzie rozgrywany turniej o Suzuki Puchar Polski, z udziałem siedmiu najlepszych drużyn EBL po pierwszej rundzie oraz Legii Warszawa (gospodarza). Wszystkie siedem meczów tego turnieju oraz dwa konkursy (wsadów i trójek) będzie można zobaczyć na żywo w stacjach sportowych Polsatu.

 

Plan transmisji Pucharu Polski:

czwartek 13 lutego, godz. 18.00, Polsat Sport: pierwszy ćwierćfinał Legia Warszawa - HydroTruck Radom

czwartek 13 lutego, godz. 20.30, Polsat Sport: drugi ćwierćfinał Start Lublin - Anwil Włocławek

piątek 14 lutego, godz. 18.00, Polsat Sport Extra: trzeci ćwierćfinał Stelmet Enea BC Zielona Góra - Trefl Sopot

piątek 14 lutego, godz. 20.30, Polsat Sport Extra: czwarty ćwierćfinał Polski Cukier Toruń - Asseco Arka Gdynia

sobota 15 lutego, godz. 14.45, Polsat Sport Extra: studio i pierwszy półfinał (Legia/HydroTruck - Start/Anwil)

sobota 15 lutego, godz. 17.20, Polsat Sport Extra: konkurs wsadów

sobota 15 lutego, godz. 18.00, Polsat Sport Extra: konkurs rzutów za trzy punkty

sobota 15 lutego, godz. 18.45, Polsat Sport Extra: studio i drugi półfinał (Stelmet/Trefl - Polski Cukier/Arka)

niedziela 16 lutego, godz. 17.45, Polsat Sport Extra: studio i finał.

Adam Romański, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze