Boniek: To nie PZPN chce osiemnastu drużyn w Ekstraklasie

Piłka nożna

Czy reforma Ekstraklasy jest potrzebna, czy podniesie poziom polskiej piłki klubowej? Kto jej chce, a kto nie widzi potrzeby zmian? Kto wywołał dyskusję na temat, który obecnie jest najbardziej gorącym w relacjach Polskiego Związku Piłki Nożnej z Ekstraklasą S.A. i klubami. - To nie PZPN chce osiemnastu drużyn, ale jeżeli ma dojść do zmian, to trzeba działać szybko - mówi prezes związku Zbigniew Boniek.

Igor Marczak: Rozszerzenie Ekstraklasy do osiemnastu drużyn to ostatnio gorący temat. Od kogo wyszła ta inicjatywa? W środowisku piłkarskim mówi się, że to pomysł PZPN.

 

Zbigniew Boniek: Nie jest tak. PZPN tego nie chce. Gdy zostałem prezesem związku, w Ekstraklasie grało 16 drużyn. W pierwszym roku mojego urzędowania Ekstraklasa prosiła, by te 16 drużyn grało w trochę innym systemie. ESA 37, z podziałem punktów, bez podziału punktów... I tak gramy. Natomiast 12 grudnia Ekstraklasa podjęła decyzję, że rozgrywki w tym systemie z szesnastoma drużynami jej nie pasuje, jeżeli spadać mają trzy drużyny. Że Ekstraklasa nie chce, żeby było trzech spadkowiczów. Powiedzieliśmy, że rozumiemy ten dyskomfort, bo to rzeczywiście jest dużo, ale zapytaliśmy też, jaki mają pomysł, co proponują. Jakakolwiek inna liczba spadających drużyn nie wchodzi w grę, bo od dwóch lat, między innymi na wniosek Ekstraklasy, prowadziliśmy reformę. Zmieniliśmy rozgrywki Pucharu Polski, gdzie nie ma meczów rewanżowych. Zreformowaliśmy też 1. Ligę, z której pierwsza i druga drużyna awansują bezpośrednio, a cztery kolejne grają baraże. Gdybyśmy teraz chcieli przywrócić przepis, że z Ekstraklasy spadają dwie drużyny, to na nowo musielibyśmy reformować 1. Ligę. A jej reforma trawa dwa lata, za aprobatą Ekstraklasy, bo przepis, że spadają trzy drużyny jest zatwierdzony od dwóch lat. Powiedzieliśmy natomiast Ekstraklasie, by sama zdecydowała, jakim systemem chce grać od sezonu 2021/2022. I wydaje mi się, że cała dyskusja ogranicza się właśnie do tego, w jakim systemie grać. Trzeci wariant jest nie do zaakceptowania. Niech kluby same zdecydują, aczkolwiek, czy będzie grało 18 drużyn, czy 16, poziom naszej piłki się nie zmieni. Ale 18 drużyn to jest "normalność". Trzeba jednak działać szybko, bo żeby przeprowadzić reformę, trzeba zrobić kilka ruchów, a od kwietnia, maja będziemy myśleć o mistrzostwach Europy. Trzeba zadziałać wcześniej.

 

20 lutego spotka się Pan z przedstawicielami klubów Ekstraklasy. jakie będzie stanowisko Pana oraz PZPN?

 

Po prostu chcę posłuchać klubów Ekstraklasy. Związkowi rozgrywki z 37 kolejkami w niczym nie przeszkadzają. Aczkolwiek uważam, że jest to system, który męczy, nie wnosi nic pozytywnego. Przez sześć lat nie przyniósł spodziewanych efektów. A polska piłka musi być obecna w europejskich pucharach, musi być stawianie na polskich zawodników, a taki komfort bardziej daje ESA 34, niż ESA 37. Ale powtarzam, 12 grudnia to nie my powiedzieliśmy, że chcemy zmieniać Ekstraklasę. To Ekstraklasa mówi, że nie pasuje jej system, który jest teraz. Jeżeli nie pasuje, to trzeba coś zmienić. Jakiś wariant trzeba wybrać, jak wybierzemy, to potem podejmiemy dalsze kroki. Tu nie chodzi o to, żeby się kłócić. Mówimy tak trochę po polsku, że "musi być afera, kłóćmy się". Nie! Kluby Ekstraklasy uchwaliły, że obecny system rozgrywek im się nie podoba. My więc pytamy, jakim systemem chcą grać. Ale jedynym systemem alternatywnym jest ESA 34. Mówienie o 10 zespołach lub 12 zespołach to mrzonka. Nie ma takiej możliwości i to tyle.

I. Marczak, WŁ, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze