Stevenson – Marriaga: Zła krew bez widowni ? Nic z tego, przedstawienie odwołane

Sporty walki
Stevenson – Marriaga: Zła krew bez widowni ? Nic z tego, przedstawienie odwołane
fot. PAP

Shakur Stevenson, mistrz WBO w wadze piórkowej chciał w nowojorskiej Madison Square Garden upokorzyć Kolumbijczyka Miguela Marriagę. Najpierw rozbić go na miazgę, a później znokautować. Plany te musi jednak odłożyć na później. Gala została właśnie odwołana.

Sobotnie walki miały być rozgrywane przy pustych trybunach. 88 letni, legendarny promotor Boba Aruma robił wszystko co mógł, by można było zobaczyć ją w telewizji.

 

22 letni Shakur Stevenson (13-0, 7 KO), to jedna z jego najjaśniej świecących młodych gwiazd związanych kontraktem z Top Rank. Mańkut z pobliskiego Newark nie miał sobie równych na świecie już jako junior, wygrał też II Młodzieżowe Igrzyska Olimpijskie w Nankinie w 2014 roku. Dwa lata później ten czarnoskóry nastolatek (w Rio de Janeiro miał 19 lat) zdobył srebrny medal olimpijski w wadze koguciej . W finale przegrał minimalnie z Kubańczykiem Robeisy Ramirezem.

 

Zobacz także: Pindera: Pięć największych przekrętów bokserskich, które widziałem

 

A na zawodowym ringu był pierwszym medalistą z Rio de Janeiro, który został mistrzem świata. W sobotę miał bronić pasa WBO, który zdobył wygrywając przez techniczny nokaut ze swoim rodakiem i dawnym kolegą, niepokonanym wtedy Joetem Gonzalezem (23-1, 14 KO).

 

• Joet, to zupełnie inny pięściarz niż Miguel Marriaga (29-3, 25 KO). Bije seriami, składa znakomite kombinacje 6-7 ciosów. Liczył, że będę stał w miejscu i mnie trafi, ale się przeliczył. Byłem od niego szybszy i mądrzejszy. Nie miał szans, ale twardy, dobry chłopak – Shakur chwalił Gonzaleza.

 

• Marriaga jest zupełnie inny. Jego kombinacje są krótkie, dwa, trzy ciosy, to wszystko, ale bije mocno i liczy na nokaut. Kolumbijczyk ma twardą szczękę, przed czasem wygrał z nim tylko Wasyl Łomaczenko, ale to nie był nokaut. Marriaga po prostu nie wyszedł do ósmej rundy. Ze mną będzie inaczej – obiecuje Stevenson. - Dopadnę go wcześniej, najpierw stłukę tak jak nikt wcześniej, a później znokautuję, tak żeby nie było wątpliwości. Zobaczycie innego Stevensona niż wcześniej. Nie będę unikał ringowej wojny, choć nie będzie to bijatyka. Po prostu wiem, że ludzie kochają nokauty i postaram się ich zadowolić – mówi w rozmowach z dziennikarzami Shakur.

 

Tak właśnie reklamował zachęcając do wykupienia i oglądania nie tylko swojej walki, ale i całej gali Boba Aruma, młody mistrz świata. Dziś nie ma to już znaczenia, sobotni bokserski wieczór w nowojorskiej Madison Square Garden został właśnie odwołany, gdyż pandemia spowodowana koronawirusem zatacza coraz szersze kręgi. Nie będzie też zaplanowanej na przyszły tydzień gali z udziałem innego olimpijczyka z Rio de Janeiro, niepokonanego Irlandczyka Michaela Conlana (13-0, 7 KO), który miał walczyć z innym Kolumbijczykiem, Belmarem Preciado (20-2-1, 13 KO) w najbliższy wtorek, też w Madison Square Garden.

 

• Czuję się jak wypatroszony z kolejnej wygranej i pieniędzy. 10 tygodni kosztownych przygotowań z dala od rodziny poszło na marne, do tego dochodzi solidne honorariom za walkę, którego nie dostanę. Mam jednak świadomość w jak trudnych czasach żyjemy. Życzę wszystkim zdrowia – zakończył pięściarz z Belfastu, były mistrz świata w boksie olimpijskim.

Janusz Pindera, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze