Złodzieje przy ringu

Sporty walki
Złodzieje przy ringu
fot. PAP
Od lewej: Mike Tyson, Evander Holyfield oraz Lennox Lewis.

Dziś, w czasach kiedy boks kojarzy się tylko z odwoływaniem walk, inna wersja z narożnika PG. Ile było takich pojedynków, po których zakończeniu nie mogliśmy uwierzyć w werdykt, nie mogliśmy uwierzyć własnym oczom i uszom słysząc punktację, widząc kogo sędziowie ogłaszają zwycięzcą? Ile było takich skandali i złodziejstw? Na pewno kilkanaście, więc kiedy przyszło wybierać największe wpadki sędziów, było z czego. Miało być 10 największych, później pięć, ale pozostałem przy trzech. Zapraszam!

3. Pernell Whitaker - Julio Cesar Chavez, San Antonio, 1993

 

Dla wielu moich kolegów to największe oszustwo w zawodowym boksie, dla innych niewiele było większych, ale u mnie dopiero na trzecim miejscu. Hala Alamodome, San Antonio, “Sweat Pea” Pernell Whitaker kontra legenda meksykańskiego boksu, Julio Cesar Chavez. Chavez, w tym czasie maszyna nie do zatrzymania, 87 walk, 87 zwycięstw, dla wielu najlepszy bez podziału na kategorie wagowe, a po drugiej stronie wielki, ale niesprawdzony leworęczny talent Whitakera.

 

Walka była w Teksasie, zrobiona dla latynoskich fanów, którzy od czwartej rundy nie mogli uwierzyć własnym oczom - Chavez nie mógł się zbliżyć do Whitakera, a jeśli już mu się to udało, to tym, który wychodził z celnym ciosem, był Whitaker. Komentatorzy Showtime nie mieli wątpliwości kto wygrał, kiedy walka się skończyła... aż do czasu, kiedy ogłoszono werdykt. Dwie punktacje 115-115, tylko jedna punktacja 115-113 dla Whitakera i zamiast spektakularnego zwycięstwa, tylko remis. Okładka “Sports Illustrated” mówiła wszystko - wielki napis “Złodziejstwo” i dopisek “Jeśli uważasz, że tam był remis, nie kupuj naszego magazynu".

 

Zobacz także: Czy ringowe wojny to już przeszłość? TOP5 walk, których przełożenia możemy żałować

 

2. Lennox Lewis - Evander Holyfield, Nowy Jork, 1999

 

Lennox Lewis kontra Evander Holyfield o miano niekwestionowanego mistrza świata wagi ciężkiej. Lennox ma pas WBC, Holyfield resztę pasów po zaskakującym zwycięstwie nad Mike Tysonem i znokautowaniu Michaela Moorera. Madison Square Garden, atmosfera wielkiego bokserskiego święta... co się może tutaj nie udać? Parę rzeczy - przede wszystkim to, że walka była nudna, bo Lennox całkowicie dominował na ringu, trzymając na dystans Holyfielda lewym prostym, z którym "Real Deal" zupełnie nie potrafił sobie poradzić.

 

Rozczarowanie nas wszystkich było jednak niczym w porównaniu do ciszy, która przez sekundę zaległa w MSG, kiedy odczytywano werdykt.

 

Sędziowie uznali, że oglądaliśmy walkę... remisową. Statystyki były miażdżące: liczba trafionych ciosów - Lewis 348, Holyfield 130, liczba lewych prostych: Lewis 187, Holyfield 52, liczba mocnych ciosów: Lewis 161, Holyfield 78. Sędzina Eugenia Williams (ta sama, która później mówiła, że przecież mogła czegoś nie widzieć, “bo jej ringowy zasłaniał”) dała zwycięstwo Holyfieldowi 115-113, przyznając Evanderowi nawet  5 rundę -  tej w której Lewis trafił Holyfielda 43 ciosami, a ten oddał mu tylko… 11.

 

1: Park Si-Hun - Roy Jones Jr, Igrzyska Olimpijskie w Seulu, 1988

 

Wszystko co RJJ zrobił po 1988 roku - mistrz świata w czterech kategoriach wagowych, przez lata niekwestionowany champ bez podziału na kategorie wagowe, blednie wobec tego, co zrobiono z jednym z największych w historii w finale Igrzysk w Seulu. W drodze do finału, Roy nie przegrał ani jednej rundy, a w finale, przeciwko reprezentantowi gospodarzy, Jones dał lekcję boksu, trafiając go 86 uderzeniami, przyjmując tylko 32... ale sędziowie widzieli punktowe zwycięstwo Si-Huna 3 do 2, pomimo tego, że był dwukrotnie liczony na stojąco i dwukrotnie otrzymał ostrzeżenie od sędziego ringowego. Punktacja trafionych ciosów przygotowana przez NBC wyglądała następująco - 1 runda: 20-3, 2 runda: 30-15, trzecia runda 36-14, oczywiście wszystkie dla Jonesa.

 

Koreańczyk miał wygrać złoto od początku imprezy, bo według wielu obserwatorów, przegrał... wszystkie cztery walki w drodze do finału. Kiedy sędzia Aldo Lessi unosił w górę rękę Koreańczyka, powiedział do Jonesa: “Nie mogę uwierzyć, że oni ci to zrobili”.

 

Wiele lat później, podczas śledztwa okazało się, że ówczesny sekretarz generalny AIBA, Karl-Heinz Wuhr dorabiał jako agent STASI, a w jego notatkach służbowych znaleziono wpisy o tym, że organizatorzy igrzysk otwarcie oferowali łapówki tym, którzy chcieli “pomagać” pięściarzom gospodarzy. Potwierdził to ringowy walki Jones - Park, stwierdzając, ze jego argentyńskiemu koledze wielokrotnie oferowano koperty wypchane gotówką. Podczas ceremonii wręczania medali, na ringu, Park wyglądał na najwyższym podium tak, jakby chciał stamtąd jak najszybciej uciec. Kiedy, przy wielkich oklaskach, zakładano na szyję srebrny medal Royowi, ten go natychmiast zdjął. “Już nigdy więcej nie wziąłem go do rąk” - powie później Jones.

Przemek Garczarczyk, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze