Wichniarek: Lewandowski zdradził mi tajemnicę sukcesu Flicka

Piłka nożna
Wichniarek: Lewandowski zdradził mi tajemnicę sukcesu Flicka
fot. PAP
Hansi Flick - jeszcze jako asystent i Robert Lewandowski.

Bayern Monachium zdecydował się przedłużyć na trzy sezony kontrakt z trenerem Hansim Flickiem. Były asystent Joachima Löwa zasłużył na taką szansę, ponieważ po przejęciu Bawarczyków z rąk Niko Kovača zrobił z Bayernu na nowo maszynkę do wygrywania. Jaka jest tajemnica jego sukcesu? Zdradził mi ją Robert Lewandowski.

Kiedy Flick awansował z drugiego na pierwszego trenera Bayernu Monachium, byłem sceptyczny, co do tego wyboru. Zadawałem sobie pytanie, czy „wieczny” asystent będzie w stanie opanować szatnię, w której każdy zawodnik to indywidualista o ogromnym ego, ale również o ogromnych umiejętnościach? Czy będzie w stanie mieć lepszy kontakt z zawodnikami niż jego poprzednik? Czy będzie dalej tak konsekwentnie wprowadzał zmianę pokoleniową, jak miał to nakazane przez władze klubu Kovač?

 

Te i szereg innych pytań nasuwały się automatycznie, gdyż Flick do tej pory był "tylko" bardzo dobrym asystentem czy to Giovanniego Trapattoniego w Salzburgu, czy wcześniej wspomnianego trenera reprezentacji Niemiec. W tej roli sprawdził się wspaniale, czego ukoronowaniem było mistrzostwo świata zdobyte przez Niemców w 2014 w Brazylii. Później Flick został dyrektorem sportowym reprezentacji, a następnie podobną funkcję pełnił w Hoffenheim.

 

Od lutego 2018 pozostawał bez pracy, aż w lipcu zeszłego roku zgłosił się do niego Bayern. Flick znów otrzymał swoją ulubioną posadę - asystenta. W kuluarach spekulowało się, że jest to nie tylko praca „drugiego”, ale również łącznika między zespołem, sztabem szkoleniowym a zarządzającymi klubem Uli Hoenessem i Karlem-Heinzem Rummenigge.

 

Nieoczekiwana decyzja Bayernu! Flick trenerem na lata 

 

Ze swojej roli były zawodnik również Bayernu Monachium wywiązywał się wzorowo. W momencie kolejnego kryzysu podopiecznych Kovaca, a w konsekwencji jego zwolnienia, właśnie jemu powierzono rolę „ratownika”. Flick miał za zadanie uratować zagrożony sezon. W lidze Bayern spadał w tabeli i tracił dystans do RB Lipsk. Atmosfera w samym zespole była bardzo napięta.

 

Thomas Müller, Javi Martinez, Jerome Boateng czy Corentin Tolisso otwarcie krytykowali Kovaca za brak minut spędzanych na boisku. Okazało się jednak, że „ratownik” od pierwszych chwil swojej życiowej szansy zakasał rękawy i robił praktycznie wszystko inaczej niż jego poprzednik.


Bayern nareszcie zaczął grać piłkę ofensywną, wykreował swój styl gry. Kilku niepasujących i odstawionych na boczny tor zawodników wróciło do łask. Atmosfera na linii trener-zespół wróciła do normy.

 

W styczniu, przy okazji gali Piłki Nożnej, miałem okazję porozmawiać z Lewandowskim na temat fenomenu Flicka. Nasz kapitan powiedział jedno, ale niezmiernie ważne zdanie.

- Hansi jest otwarty na dialog z piłkarzami i słucha szatni, czego niestety nie robił Niko, co w konsekwencji go wyeliminowało - przyznał "Lewy".

 

Pierwsza liga w Europie zostanie zakończona przez koronawirusa! Brakuje tylko potwierdzenia

 

Święte słowa, które tyczą się wszystkich trenerów odnoszących sukces i tych, którzy tego sukcesu bezskutecznie poszukują. Sam w trakcie kariery miałem chyba 15 czy 20 szkoleniowców. Wielu z nich miało wrażenie „zjedzenia” wszystkich rozumów, co w perspektywie dłuższej współpracy było nie do przyjęcia.

 

Flick miał czas na obserwację i poznanie specyfiki Bayernu - na przyjacielskie poznanie się z każdym z zawodników, bycie „dobrym wujkiem”, który łagodzi konflikty. Będąc asystentem nie ty podejmujesz trudne decyzje. Wszystkie takowe są co prawda dyskutowane przez cały sztab, ale finalnie są to decyzje „szefa”, z którymi nie wszyscy się zgadzać chcą i muszą.

 

Chwała mu za to, że przez ten krótki okres czterech miesięcy bycia „dwójką”, potrafił poczynić tak wiele obserwacji i od razu wprowadzić je w życie w momencie objęcia posady. Posady, którą - jak dobrze pójdzie - będzie miał jeszcze przez trzy lata.

 

21 meczów i średnia 2.62 punktów na mecz robi wrażenie. Odrobiona zimowa strata czterech oczek do RB Lipsk, 1/2 finału Pucharu Niemiec oraz wspaniały, wygrany 3:0 mecz z Chelsea w Londynie w 1/8 finału Ligi Mistrzów - to wszystko ułatwiło podjęcie decyzji włodarzom Bayernu.

 

Ja również muszę posypać głowę popiołem. Jak wspomniałem, nie wierzyłem, że chłopak z Heildelbergu, niemający dużego doświadczenia, będzie trenerskim odkryciem sezonu.

Artur Wichniarek, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze