GKS Katowice nie porozumiał się z 10 członkami klubu. Czy są wśród nich siatkarze?

Siatkówka
GKS Katowice nie porozumiał się z 10 członkami klubu. Czy są wśród nich siatkarze?
fot. Cyfrasport
GKS Katowice nie doszedł do porozumienia z częścią klubowiczów. Czy są to siatkrze?

- Spośród 150 osób funkcjonujących w klubie, w 140 przypadkach doszliśmy do porozumienia w kwestii dostosowania ich oczekiwań do możliwości GKS w obliczu kryzysu – powiedział prezes wielosekcyjnego GKS Katowice Marek Szczerbowski. Dodał, że szuka ludzi do ciężkiej pracy w trudnych czasach.

GKS, którego większościowym udziałowcem jest miasto, prowadzi ekstraklasowe drużyny siatkarzy, hokeistów i piłkarek nożnych, a zespół futbolistów po ubiegłorocznym spadku gra w 2. lidze.

 

- Cieszy nas deklaracja prezydenta Marcina Krupy dotycząca wsparcia i pomocy pod warunkiem, że dostosujemy się do możliwości. Wiadomo, że wydatki na sport nie będą priorytetowe dla jednostek samorządu terytorialnego. I my chcemy się dostosować, ale też nie chodzi tylko o przetrwanie, ale wygrywanie – dodał prezes, kierujący klubem od sierpnia 2019.

 

Podkreślił, że GKS jest finansowany przede wszystkim ze środków publicznych.

 

- Tę proporcję w przyszłości należy zmieniać, ale kluczem do tego jest nowa infrastruktura. W poprzednim roku samorząd przekazał do klubu 27,9 mln złotych. Teraz będzie to może 50 procent tej kwoty – poinformował Szczerbowski.

 

Zauważył, że z racji wielosekcyjności faktycznie zarządza czterema klubami w trzech dyscyplinach sportu, z których każda ma swoją specyfikę, skalę i zakres problemów.

 

Rozgrywki hokejowe i siatkarskie zostały z powodu pandemii zakończone przed czasem. GKS zajął w nich - odpowiednio - trzecie (ex aequo z JKH GKS Jastrzębie) i szóste miejsce. Rywalizacja na boiskach piłkarskich jest na razie zawieszona.

 

Prezes zaznaczył, że chce dostosować finanse klubu do rzeczywistości.

 

- Byli w sporcie ludzie mający bardzo duże pieniądze i chcący bardzo dużo płacić, dziś będzie ich znacznie mniej. Byli i tacy, którzy obiecywali i nie realizowali obietnic. My chcemy precyzyjnie zdefiniować możliwości i próbować tak modelować kontrakty, żeby ich wysokość była bezwzględnie związana z osiągnięciem wyniku sportowego – tłumaczył.

 

Z racji kryzysu gospodarczego wywołanego przez koronawirus w klubie wdrożono oszczędności.

 

- Tam, gdzie możemy dojść do porozumienia, zawieramy ugody. W większości przypadków to się udaje, tam gdzie nie da się wynegocjować, będziemy sprawy rozstrzygać na drodze prawnej. Najtrudniej te negocjacje przebiegają w sekcji siatkówki – przyznał Szczerbowski.

 

Jak wskazał, klub dokonał już pierwszych analiz swoich "możliwości, potrzeb i oczekiwań" dot. sekcji siatkówki, której budżet był porównywalny z hokejową, mimo różnic w liczebności drużyn i sprzęcie.

 

Ich efektem jest decyzja o zakończeniu współpracy z trenerem Dariuszem Daszkiewiczem, który prowadził "Gieksę" w ostatnim sezonie, a także rozstanie z sześcioma zawodnikami: Emanuelem Kohutem, Maciejem Fijałkiem, Dustinem Wattenem, Adrianem Buchowskim, Rafałem Szymurą i Szymonem Gregorowiczem. Ta decyzja odbiła się w mediach głośnym echem, bo niektórzy z wymienionych nie kryli rozczarowania, m.in. sposobem załatwienia sprawy.

 

Szczerbowski przypomniał, że hokeiści byli w półfinale mistrzostw Polski i...

 

- Wszystko mogło się zdarzyć. Byliśmy w play off mocni, tak jak się spodziewaliśmy, jednak koronawirus zamknął nam możliwości potwierdzenia planów i ambicji – wskazał.

 

Przyznał, że Piotr Sarnik, który w trakcie sezonu przejął zespół po wyjeździe Fina Risto Dufvy, sprawdził się w roli pierwszego trenera i będzie dalej pełnił tę funkcję.

 

W związku z przedwczesnym zakończeniem rozgrywek siatkarskich i hokejowych klub wydał mniej pieniędzy na organizację meczów.

 

- Nie ma co koloryzować, bez nowej infrastruktury organizacja dnia meczowego jest dla klubu kosztem. Mniej wydaliśmy, ale, z drugiej strony, nie zrealizowaliśmy zadań. Chodzi nie tylko o kwestie sponsorskie, ale umowę z naszym głównym partnerem, jakim jest miasto Katowice. Jeśli nie udałoby się nam dojść do porozumienia w tej kwestii, straty byłyby niepowetowane – ocenił prezes.

 

Jak podkreślił, "kryzysowe" negocjacje w większości przebiegły bezproblemowo.

 

- Warto podkreślić, że spośród 150 osób funkcjonujących w klubie, w 140 przypadkach doszliśmy do porozumienia w kwestii dostosowania ich oczekiwań do możliwości GKS w obliczu kryzysu – podsumował Szczerbowski.

CM, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze