"Styl to miał Stawowy". Dlaczego ŁKS postawił na tego trenera?

Piłka nożna
"Styl to miał Stawowy". Dlaczego ŁKS postawił na tego trenera?
fot. Cyfrasport
Czy Wojciech Stawowy utrzyma w lidze ŁKS Łódź?

Trzy zamykające ekstraklasową tabelę kluby zmieniły w tym roku trenera. Logiczne. Skoro wyników brak, a i szans na utrzymanie ligowego bytu coraz mniej, szefowie szukali nowych rozwiązań.

Najpierw - jeszcze przed pandemią - w Koronie. Mirosława Smyłę zastąpił dobrze znany w Kielcach Maciej Bartoszek, który w swym „re-debiucie”, tuż przed przerwaniem rozgrywek, zdążył pokonać ŁKS. Ale nawet bez tego zwycięstwa powrót „Trenera Roku 2017” na ławkę „złocisto-krwistych” generalnie postrzegano jako właściwy ruch prezesa Krzysztofa Zająca. Taką samą, a może nawet i wyższą notę, otrzymali nowi właściciele Arki Gdynia - za sięgnięcie po Ireneusza Mamrota. Krzysztof Sobieraj był tylko na chwilę i wiadomo było, że z nim za „kierownicą” drużyna nie będzie mieć za dużych szans, by kurs w stronę degradacji powstrzymać.

 

Jedynym w opinii publicznej niezrozumiałym posunięciem było pożegnanie się w Łódzkim Klubie Sportowym z Kazimierzem Moskalem. A z jeszcze większym uśmiechem, a często i oburzeniem, przyjęto nazwisko jego następcy - Wojciecha Stawowego. Dlaczego trener, który - w przypadku degradacji - miał utrzymać pracę, by powrócić do elity w 2021 roku, nagle przestał się przy Alei Unii podobać? Czy czas zaraz po ogłoszeniu możliwości treningów na boiskach choć w mniejszych grupach to była właściwa pora na rozstanie? Przecież można to było zrobić krótko po przerwaniu rozgrywek. Dlaczego Stawowy, skoro miał tak długą przerwę w prowadzeniu ekstraklasowej drużyny?

 

Czy nie decydowały tu tylko znajomości z Krzysztofem Przytułą? Obecny dyrektor sportowy „Rycerzy Wiosny” pracował przecież u boku „WS” w roli asystenta, a wcześniej również grał w jego zespole jako piłkarz. Do tego wypomina mu się i przypomina różne jego - często dość barwne - wypowiedzi, trudny charakter czy pewnego rodzaju rytuały, które nie zawsze dobrze przyjmowane były w piłkarskich szatniach.


Wiadomo nie od dziś, że w Polsce łatwiej jest kogoś skrytykować, wyśmiać, obrazić, wyciągnąć jakiś „brud” sprzed lat i na nim swą „hejterską’ tezę budować. Doszukiwać się jakichś podtekstów, układów i powiązań. Dzielenie skóry na niedźwiedziu – też norma. Podejście do sprawy merytorycznie? To już trudniejsza i mniej chętnie wybierana droga.


Nie dziwię się, że Przytuła wskazał na Stawowego. Nie wyobrażam sobie, by wizja dyrektora sportowego z trenerem nie była spójna. Taka współpraca nie miałaby żadnego sensu i jakichkolwiek szans powodzenia. Klub nie bierze więc kota w worku, tylko szkoleniowca o którym wie wszystko: jaki ma pomysł na grę, jak wygląda jego proces treningowy i jakie są jego relacje interpersonalne, co w przypadku sytuacji ŁKS-u i dużej liczby młodych piłkarzy nie jest bez znaczenia. Poza tym, choć być może zabrzmi to dziwnie, Stawowy będzie kontynuował wizję… Moskala. Ostatnio może trochę zatraconą, bo ŁKS przestał grać tak, jak jesienią i chyba nie tylko dlatego, że stracił Ramireza. Odnosiłem wrażenie, że zniknął gdzieś zapał do pracy, „chemia” z zawodnikami wyparowała. Nie było sensu tego kontynuować i z tego, co wiem, taka też była sugestia Moskala.


A żeby podkreślić sens zatrudnienia Stawowego, przypomniał mi się taki cytat z Aleksandara Vukovica z „Przeglądu Sportowego”. Z lata ubiegłego roku, gdy Legia walczyła w europejskich pucharach. Znalazłem go w archiwach gazety, więc kopiuję - jak w oryginale:

Gracie w III rundzie eliminacji Ligi Europy, w ekstraklasie macie na koncie cztery punkty, czyli wynik nieodbiegający od średniej startów Legii w ostatnich pięciu sezonach. Na papierze nie ma tragedii, jednak wszystkich drażni okropny styl.


Vuković: A czym właściwie jest styl? Styl to miał Wojciech Stawowy, który nie pracuje już w lidze od kilku lat. A może powinien, bo był rozpoznawalny i pomysłowy. Reszta? O jakim stylu mówimy? Przecież większość chce wygrać mecz za pomocą prostych środków. Ogranicza błędy. Nie podejmuje ryzyka. Nie ma to nic wspólnego z atrakcyjną piłką.


To powinno wystarczyć za cały komentarz. ŁKS ma iluzoryczne szanse na utrzymanie. Ale profil gry zespołu powinien być utrzymany. Piłkarze mają się rozwijać i szybko wrócić na wyższy szczebel. Czy to się uda z tym trenerem? Gwarancji przecież nikt nie da. Nie sądzę jednak, by obie strony nie miały z tego korzyści. Skoro dwuletni plan z Mamrotem w Gdyni wydaje się rozsądny, nie wydaje mi się, aby inaczej traktować ten „łódzki”.

 

Zamiast „hejtować” z urzędu, dajmy spokojnie popracować.

Bożydar Iwanow, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze