Koźmiński: Najpierw terminarze, później wybory

Piłka nożna
Koźmiński: Najpierw terminarze, później wybory
fot. Cyfrasport
Teraz są ważniejsze rzeczy, niż mój start w wyborach - mówi Marek Koźmiński

- Nie było żadnych wątpliwości co do tego, że Jerzy Brzęczek pozostanie z nami na dłużej, że dalej będzie wykonywał swoją dobrą robotę w drodze do celu jakim są Mistrzostwa Europy 2021. Mój start w wyborach? Są teraz ważniejsze rzeczy, choćby dokończenie rozgrywek – mówi w rozmowie z Polsatem Sport Marek Koźmiński, wiceprezes Polskiego Związku Piłki Nożnej.

Przemysław Iwańczyk: Zamieszanie na niższych szczeblach krajowych rozgrywek, m.in. sprawa awansów w przypadku trzecioligowych Motoru Lublin i Hutnika Kraków, a także awantura spór wokół rywalizacji Sokoła Ostróda i rezerw Legii, tylko obrazują, z jakimi problemami mierzy się świat futbolu w okresie pandemii koronawirusa. A jak będzie z UEFA i rozgrywkami pucharowymi?


Marek Koźmiński: Mamy kłopot z kalendarzem, możliwością rozgrywek na szczeblu krajowym i europejskim, ale ciężko teraz rozmawiać o konkretnych datach. Jeśli ktoś zapyta, jak będą wyglądały najbliższe dwa tygodnie czy nawet rozgrywki na jesieni, to nie ma ani jednej osoby, która z pewnością odpowie na te pytania. Czekamy na decyzje innych krajów co do rozgrywek, czekamy jak ukształtują się tabele, a także w tym kontekście jak będzie wyglądała walka o europejskie puchary. Konsekwencją tego wszystkiego będzie terminarz rozgrywek od nowego sezonu - w Polsce dotychczas sezon startował już w lipcu, w niektórych krajach był to sierpień. Pytanie, kiedy teraz to się odbędzie? Mamy dużo nierozegranych spotkań z tego sezonu, są także spotkania w europejskich pucharach na jesieni, które odbędą się w nieznanej dotychczas formule. Do tego włączmy spotkania reprezentacyjne, które miały być rozgrywane wiosną. Jesteśmy w momencie gdzie nie wiemy co się wydarzy i czy w ogóle ze wszystkim zdążymy.


Kiedy odbędzie się spotkanie w ramach UEFA, gdzie trzeba będzie podjąć wiążące decyzje także w kontekście sytuacji pandemicznej?

 

- Do tej pory spotkania odbywały się w formie zdalnej i wideokonferencji. Nie znam daty kolejnego ustalonego spotkania, bo wszyscy wyczekują startu kolejnych lig po Bundeslidze. Punktem wyjścia jest to, czy ligi wystartują, czy dograją poprzednie rozgrywki i do jakiego terminu. To są kluczowe daty, które pozwolą ustawiać kolejny sezon. Do tego dodajmy niedokończone puchary europejskie i jeżeli ligi nie zdecydują się rozegrać tegorocznych rozgrywek do końca, to nie wyobrażam sobie ich występów w europejskich pucharach. Tu jest dużo naczyń połączonych i zdarzeń, które wzajemnie na siebie wpływają, a każdy tydzień przynosi nowe informacje i rozstrzygnięcia.

 

Włosi doceniają Polaka. Może zmienić klub


A wyobraża Pan sobie, że w sierpniu zostaną rozegrane w ekspresowym tempie zaległe spotkania Ligi Mistrzów i Ligi Europy, a trofea zostaną przyznane?

 

- Wyobrażam to sobie, bo jak widzimy jest chęć wielkich lig, aby te sezony wznowić i próbować zamknąć. To są trudne sytuacje do przedyskutowania oraz otrzymania zgód na etapie rządowym w poszczególnych krajach, bo piłka też nie może żyć w oderwaniu od tego, co się dzieje na szczeblu państwowym. Polska to kraj bardzo dobrze ułożony pod tym względem w stosunku do innych krajów. Nie możemy porównywać się z problemami, jakie zaistniały we Włoszech czy Hiszpanii, a to są głównie państwa funkcjonujące w europejskich rozgrywkach. Podobny problem jest w Anglii i Francji - mówimy o rzeczach, które wspólnie muszą zaistnieć i zadziałać. Gdzieś pojawił się pomysł, że jeżeli ruszy liga francuska to Paris Saint-Germain może grać w Katarze, dochodzimy do pewnego kuriozum, które w przestrzeni publicznej się pojawia i ma duży wpływ na to, jak będą wyglądały przyszłe rozgrywki. Wszystkie federacje czekają na informacje czy dogramy ten sezon oraz jeśli tak, to do kiedy.


Czy wyobraża Pan sobie, że nie odbędzie się w terminie turniej EURO 2021, który został właściwie przeniesiony z tego roku? To, że ten turniej się nie odbywa oznaczałoby, że można o nim zapomnieć tak jak w przypadku Tokio 2021 gdzie ten rok jest datą graniczną.

 

- Tutaj jesteśmy optymistami i widzimy, że ta sytuacja pandemiczna w Europie i na świecie jest pod względną kontrolą. Za ponad rok od dziś powinniśmy móc zagrać i jesteśmy optymistycznie nastawieni, że do tego czasu wszystko się ułoży. Pytanie, czy wszystkie kraje-gospodarze będą w tym turnieju uczestniczyć, bo słyszeliśmy o wątpliwościach ze strony Rzymu oraz Bilbao. To są dywagacje, które słyszymy w obiegu medialnym, nie wiem ile jest w tym prawdy, ale chciałbym żebyśmy w tym terminie mogli zagrać.

 

Klubowy kolega Polaków zakażony koronawirusem


Czy PZPN jednogłośnie przedłużył umowę selekcjonerowi Jerzemu Brzęczkowi?

 

- Tak, nie było w tym zakresie żadnych wątpliwości co do tego, że Jerzy Brzęczek pozostanie z nami na dłużej, że dalej będzie wykonywał swoją dobrą robotę w drodze do celu, jakim są Mistrzostwa Europy 2021. Po drodze jest Puchar Narodów, który mam nadzieję rozegramy w komplecie, potem jest rozpoczęcie przygotowań do Mistrzostw Świata po EURO, więc ten kontrakt to nic innego, jak sytuacja, której byliśmy pewni i która była przygotowana i odłożona na półkę ze względu na trudy pandemii. Miesiące marzec i kwiecień w PZPN były poświęcone czemuś innemu, a kontrakt czekał.


To logiczne, że trener, który uzyskał awans na imprezę powinien na nią jechać wraz z reprezentacją. Moje pytanie dotyczyło wątpliwości w ramach których - bez żadnego trybu - zaczęto dyskutować o przyszłości selekcjonera i Pan też pewnie był tego świadkiem. Nie irytowało to Pana?


- Nie irytowało, ale ta kwestia była podnoszona i eskalowana przez media. Jerzy Brzęczek nie jest uwielbiany przez media, jest krytykowany w sposób może nie brutalny, ale bardzo dosadny. Nawet starsi koledzy pozwalają sobie na ostre komentarze, ale według mnie brak do nich podstawy. Na jakiej podstawie oceniamy konkretnie tego trenera? To selekcjoner, który bez problemu wygrał grupę i dostał się na Mistrzostwa Europy, zdarzyło się po drodze kilka gorszych meczów, ale nie widzę merytorycznego przesłania aż do tak mocnej krytyki Jerzego Brzęczka. Nie zgadzam się z tym i będę bronił merytorycznych faktów, a wyglądają one tak, że jesteśmy na EURO 2021 i doszliśmy tam w sposób bezapelacyjnie spokojny. Mieliśmy po drodze swoje wpadki, które są naturalne w sporcie, trener odziedziczył drużynę po trudnym momencie przegranych Mistrzostw Świata w Rosji, weszliśmy z marszu w trudne rozgrywki gdzie mieliśmy za przeciwników Portugalię i Włochy. Zagraliśmy całkiem przyzwoicie, absolutnie nie było to żaden blamaż, a że jedno spotkanie w Słowenii nam nie wyszło to zwykły wypadek przy pracy. Można krytykować styl, ale totalna krytyka i powątpiewanie w jakość trenera nie jest żadnymi faktami.

 

Nowy bramkarz na treningu Legii


W najbliższym tygodniu zostanie rozegrany Puchar Polski, wystartuje także Fortuna 1. Liga. W Pucharze Polski zmierzą się Miedź Legnica i Legia Warszawa, a także Stal Mielec z Lechem Poznań. Nie ma Pan obaw czy organizacyjnie przy zachowaniu wszelkich środków ostrożności podołamy zadaniu, mówiąc w imieniu całego środowiska i nie okaże się, że coś może zniweczyć ten wysiłek. Przykładowo, ktoś może być zakażony koronawirusem i część osób trzeba będzie poddać kwarantannie?


- Jestem przekonany, że środowisko jest świadome wyzwania, jakie nas czeka. To nie jest wyzwanie sportowe, ale organizacyjne. Wyzwanie publicznej odpowiedzialności za siebie i za wszystkich wokół nas. To coś z czym do tej pory nigdy się nie spotkaliśmy i przechodzi to w grono rzeczy socjologiczno-społecznych. Nie musimy dbać stricte o organizację spotkań, ale o organizację bezpieczeństwa, do którego nie jesteśmy jeszcze przyzwyczajeni. Wiemy jak organizować imprezy masowe, znamy niebezpieczeństwa „fizyczne”. W tym wypadku mamy zupełnie inną formę zagrożenia w ramach odpowiedzialności publicznej. To dla nas novum, ale wierzę, że sobie poradzimy. Jest obawa, bo jeśli będziemy mieli choć jeden przypadek to musimy szybko reagować. Jesteśmy na to przygotowani teoretycznie, bo na konkretne zdarzenie trzeba będzie zareagować, a nie da się napisać przepisów w tak gorącym temacie. Mam nadzieję, że nic się nie wydarzy, ale jeśli zajdzie jakiekolwiek zagrożenie to będziemy musieli działać zarówno na miejscu, a także później na zasadzie oceny zdarzenia i jego wpływu na pozostałe rozgrywki. Spać spokojnie na pewno nie będziemy.


Przed wybuchem pandemii koronawirusa ogłosił Pan swoją kandydaturę na prezesa PZPN. Te wybory miały się odbyć na jesieni i wiele wskazuje na to, że zostaną przełożone podobnie jak EURO 2021. Jaki jest teraz status wyborów oraz czy podtrzymuje Pan swoją deklarację o kandydowaniu?

 

- Na dziś formalnie wszystkie związki sportowe mają możliwość przedłużenia kadencji do września 2021 roku, aby móc przede wszystkim rok olimpijski spędzić w pewnej kontynuacji. Polski Związek Piłki Nożnej jeszcze nie podjął decyzji, kiedy odbędą się wybory i pewnie taką decyzję podejmiemy w najbliższym czasie. U nas to wielostopniowy proces, ale nie jest to najważniejsze w tym momencie. Najważniejsze jest wznowienie rozgrywek, dogranie ich do końca, abyśmy tegoroczne terminarze mogli domknąć do końca, a na wybory naprawdę mamy jeszcze czas.

Przemysław Iwańczyk, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze