Piekarski: Jak Karbownik trafi do kadry, zacznie się szaleństwo

Piłka nożna
Piekarski: Jak Karbownik trafi do kadry, zacznie się szaleństwo
fot. Cyfrasport
"Naprawdę mówimy o graczu jaki rzadko się pojawia na polskich boiskach".

Przedłużenie kontraktu Michała Karbownika z Legią do 2024 roku zostało odebrane jako gest zawodnika wobec klubu, w którym się wypromował. Gdyby do prolongaty nie doszło, zawodnik miałby ważny kontrakt jeszcze przez rok. Ale słabsza byłaby w takiej sytuacji pozycja negocjacyjna wicemistrzów Polski. Jednym zdaniem: Dzięki temu Legia bez wątpienia zarobi za spodziewany transfer dużo więcej.

Cezary Kowalski: W świecie piłkarskiego biznesu nie ma sentymentów, więc można się było spodziewać, że chcąc zadbać o większy bonus dla zawodnika i agenta przy transferze, jednak nie przedłużycie tego kontraktu z Legią. Można wymienić dziesiątki przykładów, w których tak to właśnie rozgrywano...

 

Mariusz Piekarski: Michał to bardzo ładnie wyjaśnił w swoim oświadczeniu. Chodzi o wzajemny szacunek, respektowanie danego słowa. Podpisaliśmy tę umowę, tak jak było planowane wcześniej. Nie było żadnych kłótni, rozbieżności. Michał zasłużył na ten kontrakt swoją grą, ja byłem tylko doradcą i pośrednikiem. Prawda jest taka, że i beze mnie podpisałby dobrą umowę. Tutaj moja rola jest dalsza. Pytanie co dalej zrobimy i tu już jestem bardziej odpowiedzialny. W tym przypadku od razu powiedziałem, że nie chcę żadnej prowizji, cała zasługa jest Michała. Od czterech lat jest w Legii, pracował sumiennie, dostał szansę, wykorzystał ją.

 

Menedżer zrezygnował z prowizji?

 

Jak przyniosę do klubu 40 czy 50 mln złotych za transfer, to w wtedy będę uważał, że mi się należy, za pracę jaką wykonałem. Latałem już na wstępne rozmowy, rekonesanse itd., żeby Michałowi przyszłość zaplanować. Wtedy zaczyna się moja rola.

 

Były trener Legii wróci do Warszawy? "Mam dopiero 50 lat"

 

Dzięki temu, że Karbownik jest obecnie najbardziej wartościowym zawodnikiem Legii, to jego kontrakt wzrósł do tych najwyższych?

 

Podwyżkę dostał, ale nie powiem jaką. Kontrakt jest bardzo dobry, wszystkie strony są bardzo zadowolone.

 

Warszawę obiegła plotka, że nie szykuje pan transferu, ale prawdziwą bombę transferową, do absolutnie topowego klubu Europy?

 

Zaprzeczam. Aż tak to nie, nie przesadzajmy, spokojnie. Niektóre z tych klubów, o których pisały media rzeczywiście się przewijały, inne były bzdurą. Jakieś rozmowy prowadzę, ale nie ma jeszcze konkretów. Ważne, że wznawiamy rozgrywki i fajnie by było, aby Michał zdobył dublet, a potem... nic na siłę. Nie wykluczamy transferu, ale także pozostania Michała na następny sezon w Legii. Musimy być przekonani do danego pomysłu, żeby przeprowadzić transfer.

 

Czyli uważa pan, że Michał jest gotowy do wyjazdu, ale nie byle gdzie?

 

Dokładnie. Musimy przeanalizować wiele czynników, trenera, dyrektora sportowego, konkurencję, szansę na grę i rozwój, stabilność klubu. Jeden klub powie, że widzi go natychmiast w pierwszym składzie, inny, że będzie stopniowo wprowadzać, albo da na wypożyczenie. To kwestia zestawienia tego wszystkiego, zastanowienia się czego chcemy, co jest najlepsze.

 

Czasem tak mocno kalkulując można coś przespać. Nie obawia się pan, że jak nie chwyci szansy natychmiast, to może się ona nie powtórzyć?

 

Ja Michała od dawna z bliska obserwuję i widzę jak on idzie do góry, jak się słucha co do niego mówi trener, ludzie z otoczenia, którzy się znają na piłce, jak wyciąga wnioski. Ja natomiast nie słucham wielu, masa jest podpowiadaczy. Na pewno nie pozwolę, aby wmówić chłopakowi, mimo tego, że jest młody, że na coś nie jest gotowy. Jeśli ktoś szybko prowadzi piłkę, szybko biega, szybko myśli i uczy się grać na nowej pozycji, to nie ma co opowiadać, że potrzebuje czasu i tym podobnych historii. Pamiętam jak mnie przed laty mówili przed wyjazdem do Brazylii: gdzie ty jedziesz, młody jesteś, pograłeś ledwie trochę w trzeciej i drugiej lidze w Polonii Gdańsk i pół roku w Ekstraklasie w Zagłębiu Lubin i już na drugi koniec świata lecisz, przecież to są mistrzowie świata. I nagle na tej słynnej Maracanie byłem najlepszy na boisku i to grając przeciwko takim asom jak Bebeto. Dlatego zawszę mówię, że poza umiejętnościami, głowa w piłce jest najważniejsza. Żeby nie dać sobie wmówić, że na coś nie zasługujesz. To są takie kompleksy z dawnych lat. Dziś mocni psychicznie zawodnicy po prostu sobie radzą.

 

Mówi się, że zawodnik upodabnia się w pewnym momencie do swojego menedżera...

 

Szybszy jest ode mnie już na pierwszy rzut oka, jak tak szybko nogami nie przebierałem. Ma więcej cech ode mnie, aby zrobić karierę. Tzw. mental ma też dobry, nie denerwuje się, jak straci piłkę. Powiedziałbym nawet, że swój układ nerwowy zostawia w szatni przed wyjściem na boisko. Pamiętam jak z Lechem na samym początku dostał żółtą kartkę i cały czas grał na mocne boki rywala. Czy to Jóźwiaka, czy Gumnego czy Puchacza. Wytrzymał to i był jednym z najlepszych na boisku. To pokazuje, że jest odpowiedzialny mimo młodego wieku. Myśli i wytrzymuje presję.

 

Ewentualni kontrahenci widzą go tylko jako lewego obrońcę? Przecież to jest prawonożny zawodnik, dopiero niedawno ustawiony w Legii na tym miejscu.

 

Nie, mają świadomość, że może grać na czterech pozycjach. Obu bokach obrony, jako środkowy pomocnik i lewy pomocnik. To wszystko zależy od tego jaki kto ma pomysł na grę. Przecież w kadrze nasz od lat najlepszy lewoskrzydłowy, podobnie jak Michał jest zawodnikiem prawonożnym, schodzi na strzał do środka. Blokuje piłkę nogą postawną, czyli lewą.

 

Legia protestuje. Będzie odwołanie

 

Na ile sytuacja finansowa Legii będzie determinowała zagraniczny kontrakt Karbownika? Pan może uznać, że jeszcze nie ma odpowiedniego klubu, a Legia jednak będzie bardzo chciała zarobić.

 

Jego cena może zawsze urosnąć. Zagra dwa, trzy dobre mecze w reprezentacji i będzie po prostu wart jeszcze więcej. Zacznie się szaleństwo. Legia wie, że ma otwartą lokatę, rezerwę finansową w postaci Michała.

 

Jest już gotowy na kadrę?

 

Na luzie. On jest przyszłością polskiej piłki. Naprawdę mówimy o graczu jaki rzadko się pojawia na polskich boiskach. Są jeszcze dwa miesiące grania, liga i Puchar Polski. To wszystko będzie działać na jego korzyść. Moim zdaniem będzie brylować jeszcze bardziej, bo rośnie mentalnie i sportowo, ma ogromne rezerwy. Bierzemy się do roboty.

 

Michał na boisku, a pan odpala swojego "jeta" i rusza w Europę szukać klubu.

 

Samolot nie jest mój, wynajmuję go. Nie stać mnie, a poza tym się nie opłaca, strasznie drogie te wszystkie serwisy.

 

Ile kosztuje lot z Warszawy do Moskwy prywatnym samolotem?

 

14 tysięcy euro. Warto dać, bo w cenie jest też powrót (śmiech).

Cezary Kowalski, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze