Szczere wyznanie Smarzek-Godek o nerwicy i napadach lęku. "Zaczęło się rok temu"

Siatkówka
Szczere wyznanie Smarzek-Godek o nerwicy i napadach lęku. "Zaczęło się rok temu"
fot. Cyfrasport
Malwina Smarzek-Godek udzieliła poruszającego wywiadu.

Malwina Smarzek-Godek udzieliła poruszającego wywiadu "Przeglądowi Sportowemu". W nim gwiazda polskiej reprezentacji zdradziła, że zmagała się z nerwicą oraz napadami lęku. - Zaczęło się rok temu. Dopadło mnie najpierw w domu, a później znienacka na treningu podczas zgrupowania w Szczyrku przed Ligą Narodów. W trakcie takiego ataku miałam duszności, ucisk w gardle, kłucie w klatce piersiowej, drętwienie kończyn - wyznała Smarzek-Godek.

Smarzek-Godek w ostatnich latach stała się absolutnie czołową zawodniczką naszej kobiecej siatkarskiej drużyny narodowej. Trener Jacek Nawrocki w zasadzie zaczyna od blisko 24-latka ustalanie składu na mecze. Atakująca jest niezwykle ambitna i w swoim zawodzie dąży do perfekcji.

 

Nowa zawodniczka włoskiej drużyny Igor Gorgonzola Novara, zawsze chciała być najlepsza. Reprezentantka Polski nie zadowalała się sukcesami, które udało się jej osiągnąć. Takie podejście w końcu sprawiło, że Smarzek-Godek zmagała się z wieloma trudnościami i przepłaciła je poważnymi kłopotami zdrowotnymi.

 

- Nerwicą, napadami lęku. Zaczęło się rok temu. Dopadło mnie najpierw w domu, a później znienacka na treningu podczas zgrupowania w Szczyrku przed Ligą Narodów. W trakcie takiego ataku miałam duszności, ucisk w gardle, kłucie w klatce piersiowej, drętwienie kończyn. Najzwyczajniej w świecie bałam się tego, co się ze mną dzieje - wyznała Smarzek-Godek w rozmowie z "Przeglądem Sportowym".

 

Magiera: Świadoma podróż Malwiny... 

 

Siatkarka, która w środę 3 czerwca skończy 24 lata, szczegółowo opowiedziała, jak ostatecznie poradziła sobie z problemami wywołanymi na tle nerwowym.

 

- Pojechałam na badania do Łodzi, sprawdzili mnie od stóp do głów. Miałam rezonans głowy, badania krwi, wysiłkowe, EKG, nawet gastroskopię, by sprawdzić przełyk. Wyniki wyszły w normie. Dopiero wtedy doszło do mnie, że to objawy psychosomatyczne i przestałam się niepotrzebnie nakręcać, że coś bardzo złego się ze mną dzieje. Choć trener Jacek Nawrocki od razu wiedział, że to na tle nerwowym. Mówił, że podobne przypadki miał już w swoich drużynach - tak opisała trudne chwile w swoim życiu Godek-Smarzek.

 

Atakująca mierząca 191 centymetrów wzrostu ujawnił także, że potrzebowała pomocy specjalisty.

 

- W końcu trafiłam do świetnego psychiatry, dostałam leki psychotropowe, ale nie za mocne, tak żebym mogła normalnie grać. I rzeczywiście, gdyby ktoś popatrzył na mnie z boku, w życiu by się nie domyślił, że mam jakieś problemy - zaznaczyła siatkarka.

A.J., Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze