Włodarczyk: W sprawie trenera nic się nie zmieniło

Lekkoatletyka
Włodarczyk: W sprawie trenera nic się nie zmieniło
fot. Cyfrasport
Anita Włodarczyk w pełni skupia się teraz na rehabilitacji kolana,

Mistrzyni olimpijska w rzucie młotem Anita Włodarczyk w pełni skupia się teraz na rehabilitacji kolana, dużo jeździ na rowerze i marzy o wyjeździe na zgrupowanie do Arłamowa. Na razie nie podjęła jeszcze decyzji, z kim będzie się przygotowywać do igrzysk w Tokio.

– W sprawie trenera nic się nie zmieniło. Nadal nie podjęłam decyzji i nadal nie wiem, kiedy ją ogłoszę. Wszystko zależy od przebiegu rehabilitacji i od tego, kiedy będę mogła wrócić do koła. A o tym marzę już codziennie. Bardzo mi tego brakuje. Ale nikt mnie też nie naciska, nie dopytuje. Jestem umówiona z prezesem Henrykiem Olszewskim, że najważniejsze to teraz wyzdrowieć i skończyć rehabilitację – powiedziała rekordzistka świata.

 

Lekkoatleci wracają do rywalizacji. W czerwcu zawody na Stadionie Śląskim

 

Ona sama widzi duże postępy. Kolano boli znacznie mniej, może wykonywać coraz więcej ćwiczeń i codziennie ma wsparcie fizjoterapeuty.

 

– Zdrowotnie jest dobrze, wszystko zmierza w dobrym kierunku, a doktor Robert Śmigielski był zadowolony z postępów. Czuję się też bardzo dobrze. Włączamy ciągle nowe ćwiczenia. Mogę już robić rzeczy - jak chociażby dotknięcie pośladkami pięt - bez żadnego bólu, co przed zabiegiem nie było możliwe. Nigdy bym nie przypuszczała, że takie małe rzeczy będą mnie cieszyć – przyznała.

 

Rehabilitacja zajmuje jej dziennie ok. trzech godzin, ale na tym nie koniec. Dużo też jeździ na rowerze. Brakuje jej jednak już treningów specjalistycznych, obozowego reżimu.

 

– Cały czas czekam na zielone światło od doktora. Teraz stopniowo dokładamy ćwiczenia i nie mamy żadnej sztywnej daty, do której muszę wrócić do normalnych treningów. Nie wiem, czy będzie to za miesiąc, czy dwa. Na bieżąco reagujemy. Pierwsze elementy techniki, bez młota, będę miała na rehabilitacji. Trenera będę potrzebowała, jak zacznę wchodzić do koła. Trudno powiedzieć, kiedy to będzie – podkreśliła czterokrotna mistrzyni świata.

 

Włodarczyk w marcu nieoczekiwanie rozstała się po 10 latach z trenerem Krzysztofem Kaliszewskim. On postanowił - mimo pandemii koronawirusa - zostać w Stanach Zjednoczonych.

 

– Od tamtej pory nie mamy ze sobą żadnego kontaktu – powiedziała dwukrotna mistrzyni olimpijska.

 

Jak przyznała w rozmowie z PAP, teraz najbardziej tęskni za zgrupowaniami.

 

– Za starym rytmem, życiem, do którego jestem od lat przyzwyczajona. Oczywiście teraz - już abstrahując od mojej rehabilitacji - trudno cokolwiek zaplanować. Na pewno nie wchodzi w grę żaden zagraniczny obóz, ale marzy mi się wyjazd do Arłamowa – zdradziła.

 

Mimo wszystko Włodarczyk w domu się nie nudzi. Dużo eksperymentuje w kuchni, ale i zwiedza rowerem Warszawę i okolice.

 

– Rywalizowałam też w Tour de Pologne amatorów. Chciałam spróbować swoich sił, bo nigdy nie brałam udziału w wyścigu kolarskim. Mimo że wszystko odbywało się online i w czterech ścianach, to towarzysko świetnie się bawiłam. Fajnie było się spotkać na trasach kolarskich z innym sportowcami, mimo że wirtualnie, ale widzieliśmy się, mogliśmy porozmawiać. Rywalizacji z mojej strony wielkiej nie było, bo zawsze zostawałam z tyłu, ale mi zależało na tym, żeby to ukończyć – przyznała.

 

Pandemia koronawirusa sprawiła, że w tym sezonie lekkoatleci nie mają imprezy docelowej. Włodarczyk przygotowuje się do przyszłorocznych igrzysk olimpijskich w Tokio.

RM, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze