Raków Częstochowa zapewnił sobie utrzymanie w PKO BP Ekstraklasie

Piłka nożna
Raków Częstochowa zapewnił sobie utrzymanie w PKO BP Ekstraklasie
fot. Cyfrasport

W pierwszym meczu 33. kolejki grupy spadkowej PKO BP Ekstraklasy Raków Częstochowa pokonał w Bełchatowie Arkę Gdynia 3:2. Porażka znacznie zmniejszyła szanse drużyny z Gdyni na pozostanie w lidze. Klub z Częstochowy zapewnił sobie utrzymanie i walczy o miano najlepszego zespołu w grupie spadkowej.

W pierwszej połowie przyjezdni zrobili niewiele, by przedłużyć swoje nadzieje na uniknięcie spadku. Inicjatywa w pełni należała do drużyny z Częstochowy. Piłkarze trenera Marka Papszuna mocno przycisnęli gdynian na początku spotkania, czego efektem było kilka groźnych rzutów wolnych i rożnych oraz uderzenie Czecha Daniela Bartla.

 

W 23. minucie niewiele brakowało, by swojego bramkarza pokonał Luka Maric. Chorwacki obrońca przelobował Marcina Staniszewskiego, ale na szczęście dla Arki piłka minęła bramkę.

 

Przed stratą gola goście nie uchronili się jednak w 29. minucie, kiedy po rzucie rożnym zasłużone prowadzenie gospodarzom dał młodzieżowiec Kamil Piątkowski.

 

Gdynianie pierwszy ceny strzał oddali w 38. minucie, ale z uderzeniem Mateusza Młyńskiego żadnych kłopotów nie miał Jakub Szumski. Jak strzelać pokazał przyjezdnym Czech Peter Schwarz, który tuż przed przerwą precyzyjnym trafieniem zza pola karnego podwyższył prowadzenie Rakowa.

 

Liga Narodów: Znamy terminarz. Kiedy grają Polacy?

 

Arkowcy odważniej zaatakowali po zmianie stron. W 49. minucie kontraktu nie wykończył Oskar Zawada, którego strzał głową minął bramkę Rakowa. Nadzieje gdynian odżyły w 56. minucie, kiedy po kolejnym dośrodkowaniu z boku piłkę do własnej bramki skierował były gracz Arki Patryk Kun.

 

Od tej pory gra się wyrównała i była bardziej otwarta, co początkowo wykorzystali częstochowianie. W 65. minucie centrę Kamila Piątkowskiego wykończył inny obrońca Kamil Kościelny.

 

Piłkarze z Gdyni odpowiedzieli kontaktowym golem dziewięć minut przed końcem meczu. Jego autorem był Brazylijczyk Marcus Vinicius. Wydawało się, że trafienie rezerwowego Arki zapowiada duże emocje w końcówce, lecz - jak się okazało - jedyną dobrą okazję bramkową, w której Ben Lederman trafił w poprzeczkę, stworzyli gospodarze.

 

Raków Częstochowa – Arka Gdynia 3:2 (2:0)

 

Raków: Jakub Szumski - Kamil Piątkowski, Tomas Petrasek, Kamil Kościelny - Daniel Bartl (78. Fran Tudor), Igor Sapała, Petr Schwarz (46. Ben Lederman), David Tijanic, Patryk Kun - Sebastian Musiolik, Felicio Brown Forbes (86. Przemysław Oziębała).
Arka: Marcin Staniszewski - Damian Zbozień, Luka Maric, Adam Danch, Adam Marciniak - Maciej Jankowski (52. Marcus Vinicius), Michał Kopczyński (75. Marko Vejinovic), Michał Nalepa, Fabian Serrarens (70. Dawit Szirtładze), Mateusz Młyński - Oskar Zawada.

 

Bramki: 1:0 Kamil Piątkowski (29), 2:0 Petr Schwarz (43), 2:1 Patryk Kun (56–samobójcza), 3:1 Kamil Kościelny (65–głową), 3:2 Marcus Vinicius (81).

 

Żółte kartki: Tomas Petrasek, Kamil Kościelny, Felicio Brown Forbes (Raków), Michał Kopczyński, Damian Zbozień, Michał Nalepa (Arka).

 

Sędzia: Paweł Gil (Lublin). Widzów: ok. 800.

RM, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze