Vital Heynen: Nie byłoby dobrze, gdybym po trzech latach współpracy zaskakiwał moich siatkarzy

Siatkówka
Vital Heynen: Nie byłoby dobrze, gdybym po trzech latach współpracy zaskakiwał moich siatkarzy
fot. Cyfrasport

Vital Heynen przyznał, że spędzony razem czas w tym roku w Spale może przynieść pozytywny skutek w trudnym momencie podczas igrzysk w Tokio. - Ale o wyborze składu na tę imprezę teraz nie myślę – powiedział trener reprezentacji Polski siatkarzy.

Udało się panu zrealizować wszystkie plany podczas tegorocznego zgrupowania w Spale?

 

Vital Heynen: To nie do końca tak, że realizowaliśmy mój plan. Podczas drugiej jego części robiliśmy to, co chcieli zawodnicy. Jestem zadowolony z przebiegu tych dwóch obozów i decyzji podjętych przez moich graczy. To były wyjątkowe okoliczności. Był czas na pracę oraz na relaks.

 

Było nieco nieswojo ze względu na pandemię?

 

Chcieliśmy pobyć razem jako drużyna. Myślę, że zawodnicy nie odczuli pod tym kątem dużej różnicy. Większe znaczenie miało to pod kątem odwiedzających, np. dziennikarzy. Wewnątrz grupy wyglądało to całkiem normalnie.

 

Skąd pomysł, by to siatkarze ułożyli program drugiej części zgrupowania?

 

Chodziło o to, by brali na siebie coraz większą odpowiedzialność. Taki cel mi przyświeca jako szkoleniowcowi.

 

Przygotowanie planu obozu to jednorazowa okazja dla kadrowiczów?

 

Realizowałem coś takiego z niemal każdym zespołem, z którym dotychczas pracowałem. Tak więc dla mnie to nic nowego. Z Biało-Czerwonymi zrobiłem to teraz po raz pierwszy. Nie wiem, jak będzie w przyszłym roku, bo możemy mieć zaledwie kilka dni przed rozpoczęciem Ligi Narodów i nie będzie wówczas szansy na zrealizowanie tego pomysłu.

 

Poza tym w kolejnym sezonie w kalendarzu będą igrzyska w Tokio i mistrzostwa Europy. Pozwoliłby pan w takich okolicznościach decydować zawodnikom odnośnie przebiegu zgrupowania?

 

Oczywiście, nawet tym bardziej. Moim celem jako trenera jest pomóc im w stawaniu się lepszymi i popychać ku temu, by brali odpowiedzialność.

 

ZOBACZ TAKŻE: Vital Heynen o meczach z Niemcami: Każdy spędzi tyle samo czasu na parkiecie

 

Którykolwiek z siatkarzy zgłaszał obawy dotyczące zdrowia i bezpieczeństwa przed przyjazdem do Spały w tym roku?

 

Nie, nic takiego nie dotarło do mnie ani do innych członków sztabu szkoleniowego. Moim zdaniem nie było też powodów do niepokoju. Wszystko w ośrodku wyglądało bardzo bezpiecznie.

 

Była za to okazja lepiej poznać podopiecznych. Dowiedział się pan czegoś ciekawego lub zaskakującego?

 

Podczas pierwszej części zgrupowania wiele rozmawiałem z chłopakami. Zauważyłem, że młodsi zawodnicy lepiej odnajdują się w drużynie, czują się w niej pewniej. Przykładowo Bartek Kwolek. Trzeba też pamiętać, że pracujemy już razem trzeci rok, to ma znaczenie.

 

Uważa pan, że to zgrupowanie było najważniejsze właśnie z punktu widzenia zawodników młodszego pokolenia?

 

Ono było najważniejsze dla drużyny, dla stworzenia i wzmocnienia zespołu. Chodziło o to, by zebrać razem wszystkich, spędzać wspólnie czas, robiąc wiele różnych rzeczy. Może to przyniesie skutek podczas igrzysk w trudnym momencie. Może dzięki temu będą potrafili wówczas lepiej pracować jako zespół.

 

To zgrupowanie służyło wyłącznie integracji czy może panu pomóc w późniejszym wyborze składu na igrzyska?

 

Chciałem zebrać tu 19 zawodników, z których potem wybiorę zespół na Tokio. Nie myślę jednak o tej decyzji teraz. To dziennikarze o tym wspominają. My między sobą w Spale tematu igrzysk nie poruszaliśmy.

 

Nie ma już szans, by w składzie na przyszłoroczny turniej olimpijski znalazło się jakieś nazwisko spoza tego grona?

 

Może się pojawić ktoś nowy, jeśli będzie grał niesamowicie. Ale z tą grupą pracuję trzeci rok. Wszyscy grali w meczach pod moim okiem od 2018 roku. Poza Wilfredo Leonem, w przypadku którego było to niemożliwe ze względów formalnych (pochodzący z Kuby przyjmujący dopiero od ubiegłego roku może występować w oficjalnych meczach reprezentacji Polski).

 

Kilka miesięcy temu mówił pan, że jedynym pewniakiem jest Michał Kubiak. Coś się zmieniło w tym temacie?

 

Nie, nikt inny nie dołączył do niego pod tym względem.

 

Spodziewa się pan, że wybór obsady której pozycji może przysporzyć największy problem?

 

Nie wiem. Nie myślę z wyprzedzeniem w takich kategoriach. Dopiero w lipcu przyszłego roku będę mógł odpowiedzieć na to pytanie.

 

Niektórzy z kadrowiczów zmieniali w tej przerwie międzysezonowej klub. Pytali pana o radę dotyczącą wyboru nowego zespołu, mając na uwadze walkę o miejsce w składzie na igrzyska?

 

Niektórzy pytali o poradę. Uważam jednak, że wybierając klubu nie można patrzeć pod kątem samych igrzysk tylko tego, co jest najlepsze dla samego zawodnika i jego przyszłości.

 

Rok temu codziennie przypominał pan zawodnikom, ile dni pozostało do olimpijskiego finału w Tokio. W ostatnich tygodniach też pan to robił?

 

Nie, obecnie jest inaczej. Teraz mamy już wywalczoną kwalifikację i wiemy, że weźmiemy udział w tej imprezie. Rok temu musieliśmy być skupieni na dostaniu się do grona uczestników. Obecnie musimy się zaś skoncentrować na przygotowaniu zawodników do sezonu ligowego.

 

Miał pan też zwyczaj robienia co miesiąc zestawienia najlepszego składu reprezentacji Polski w oparciu o występy w klubach...

 

Pomagało mi to nie zapomnieć, jak o kimś myślałem na przestrzeni kolejnych miesięcy. Siłą rzeczy przestałem to robić w lutym.

 

Kubiak powiedział mi, że niczym pan już nie zaskoczy kadrowiczów...

 

Mam taką nadzieję. Każdy dziennikarz, który pytał mnie o przebieg tego zgrupowania, twierdził, że zawodnicy są zaskoczeni. Ja byłem pewny, że tak nie jest. Wiedzą jak pracuję i czego od nich chcę. Nie byłoby dobrze, gdyby po trzech latach współpracy byli zaskoczeni albo oni zaskoczyli mnie. Mogę zaskoczyć panią, bo się nie znamy, ale nie moich siatkarzy.

 

Jak często rozmawiał pan z nimi podczas przerwy spowodowanej pandemią?

 

Z każdym z nich po dwa, trzy razy. Z Michałem Kubiakiem, jako kapitanem, nieco więcej. Omawialiśmy różne drobne sprawy, ale nie były to nigdy godzinne rozmowy. Raczej chodziło o detale, by być na bieżąco.

 

Pod koniec lipca Biało-Czerwonych czekają jeszcze cztery mecze towarzyskie. Jak pan do nich podchodzi?

 

Są one bardziej istotne pod względem komercyjnym niż czysto sportowym. Być może pozwolą niektórym zawodnikom wejść już w rytm meczowy, ale mam też pewne obawy, czy w przypadku niektórych nie będzie jeszcze za wcześnie. Na pewno będę dokonywał wielu zmian.

 

Wierzy pan, że siatkówka wróci jeszcze w postaci sprzed pandemii?

 

Myślę, że za jakiś czas będzie już dość normalnie. Nie sądzę, by zapowiadana druga fala miała tak mocne uderzenie jak pierwsza. Jesteśmy teraz znacznie lepiej przygotowani.

A.J., PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze