Iwanow: Czy Legia zdoła ustawić transferowy celownik?

Piłka nożna
Iwanow: Czy Legia zdoła ustawić transferowy celownik?
fot. Cyfrasport
Czy Legia wzmocni się na tyle, by awansować do fazy grupowej Ligi Mistrzów?

Serdeczne gratulacje dla Legii Warszawa za czternasty (piętnasty?) tytuł mistrza Polski. Bo mimo że ostatnie tygodnie nie były dla zespołu Aleksandara Vukovića zbyt łatwe, a gra czasem „kulała”, to w przeciwieństwie do kilku ostatnich triumfów ten uzyskany został nie na ostatniej prostej, nie w ostatniej kolejce sezonu.

A że tak się stanie wiedzieliśmy z zasadzie już po kilku spotkaniach, gdy liga po przymusowej przerwie znowu ruszyła do boju. To była tylko kwestia czasu. Po prawdzie Łazienkowska i tak czekała na zamknięcie tematu za długo.

 

Hajto: Cała Polska powinna trzymać kciuki, żeby Legii udało się awansować do Ligi Mistrzów

 

Legię albo się kocha, albo nienawidzi. Pośrednich stanów uczuć nie ma. Dlatego zawsze znajdzie się kij, którym można uderzyć w ton malkontenctwa, że Ekstraklasa jest słaba, więc nie ma się czym „podniecać” mając taki budżet i piłkarzy. Że zespół przegrał siedem ligowych meczów i został „rozjechany” przez Cracovię w półfinale Totolotek Pucharu Polski. Że w eliminacjach do Ligi Europy zremisował z amatorami na Gibraltarze.

 

Zapominając o tym, że kilka tygodni po tym toczył wyrównane boje z Glasgow Rangers i był o włos od fazy grupowej. Jak mawia Andrzej Strejlau: „umówmy się komisyjnie”: największy europejski sukces Legii ostatnich lat, czyli awans do Champions League uzyskany został m.in. dzięki szczęśliwemu losowaniu. Irlandzki Dundalk poziomem nie dorastał do pięt ekipie z Ibrox. Poza tym pucharowa drabinka jest tak ułożona, że w rundzie play off do Ligi Mistrzów trafić można na łatwiejszego przeciwnika niż walcząc o grupę Ligi Europy. Trzeba więc zrobić absolutnie wszystko, by na ten pułap dotrzeć.


Były dyrektor sportowy klubu, Michał Żewłakow, w pomeczowym studiu w Canal Plus Sport powiedział, że Legia, by myśleć o fazie grupowej europejskich pucharów potrzebuje wzmocnień na co najmniej trzech pozycjach. Bramkarza, prawego obrońcy i napastnika. O tę pierwszą się nie boję, bo wiedząc, jaką politykę w stosunku do zawodników na tę pozycję prowadzi Legia, już pewnie ma kandydata.

 

Przy kontuzji Marko Vesovicia solidny boczny defensor jest koniecznością, mimo że grać tam może przecież Artur Jędrzejczyk, a Michał Karbownik swobodniej czuje się właśnie z tej strony niż na lewej flance i w mojej opinii zostanie jeszcze na jakiś czas w Warszawie, aby pomóc w eliminacjach. Z „napadziorem” zawsze jest największy problem. I wcale nie uważam, że sprawę rozwiązałby Christian Gytkjaer. Lechowi jakoś w awansie do fazy grupowej nie pomógł. Jego obecność przy Łazienkowskiej to żadna gwarancja, że to tym razem zrobi.

 

"Dawno mistrz Polski nie budził takich nadziei jak dziś Legia"

 

Drużyna wykonała zadanie, teraz czas na decyzje prezesa Dariusza Mioduskiego. Ile z przychodu m.in. za Radosława Majeckiego może przeznaczyć na transferowe ruchy? I to będzie najważniejszy egzamin zarówno dla właściciela jak i dla odpowiadającego za sportową politykę Radosława Kucharskiego. Ostatnie „strzały” były wreszcie trafione. Teraz celownik musi być jeszcze lepiej ustawiony.

Bożydar Iwanow, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze