Kostyra: Czy objawi się polski Collard? Od zapchajdziury do bohatera

Sporty walki
Kostyra: Czy objawi się polski Collard? Od zapchajdziury do bohatera
fot. Polsat Sport
Clay Collard

Czas pandemii to dla wielu osób nieszczęścia, choroby, utraty pracy, nawet śmierć. Ale to także czas… wielkich szans dla tych którzy korzystają z nieszczęść innych. Także w boksie. Klasycznym przykładem jest tu amerykański bokser Clay Collard.

Pokazaliśmy Collarda już dwukrotnie w Polsacie Sport, w relacjach z gal Top Rank w MGM Grand w Las Vegas. Do czasu pandemii, to był kompletny bokserski anonim, z bilansem 4-2-3, nie miał żadnych szans na pokazanie się w wielkiej amerykańskiej telewizji ESPN (w Polsacie Sport także). Ale w związku z pandemią zaczął „łatach dziury” po bokserach którzy wypadli z karty walk z powodu pozytywnych wyników badań na COVID 19. No i w 2020 roku zrujnował kariery trzech niepokonanych, utalentowanych prospektów, pokonał: Tolera, Guajardo, Kamińskiego, a wczoraj znokautował Lorawnta T Nelsona, który miał bilans 5-3. Niespodziewanie o bokserskim anonimie, który nie miał żadnego menedżera, cutmana, nawet trenera, stało się głośno.

 

Publicysta Top Rank Evan Korn zdradził, że już po wygranej z Kamińskim (który miał kontrakt z Top Rank) dostał z USA wiele próśb o umożliwienie wywiadu z bokserem, którego nikt nie promuje a robi karierę, wywraca po kolei niepokonanych prospektów. Po znokautowaniu Nelsona, tych próśb o wywiady jeszcze przybyło.

 

Zanim Collard pojawił się na bokserskich galach, walczył w MMA, stoczył 27 walk, 18 wygrał (10 KO), 8 przegrał, 1 walka NC. Występował nawet w UFC, ale bez wielkiego powodzenia (bilans 1-2), bo brał walki jako „zapchajdziura”, nie mając szans na solidnego przygotowania. Przegrał między innymi przez KO w 3 r. (biorąc walkę z tygodniowym wyprzedzeniem) z przyszłym mistrzem UFC w wadze piórkowej Maxem Hollowayem.

 

ZOBACZ TAKŻE: Gołota odebrał mu zdrowie. A on chce jeszcze walczyć

 

Bokserem został Collard właściwie przez przypadek. „Na 100 procent byłem zawodnikiem MMA, ale mój trener Ryan Ault chciał, żebym podszkolił swoje umiejętności bokserskie i to zrobiłem. Zacząłem walczyć w boksie, bo tam są szybsze i łatwiejsze pieniądze niż w MMA” - opowiadał ESPN.

 

Z tego co wiem u nas sytuacja jest podobna. Też w polskim boksie są wciąż szybsze i łatwiejsze pieniądze niż w MMA, bo w MMA jest zdecydowanie więcej harpunników, a fok do upolowania tyle samo. Też w związku z pandemią są problemy ze skompletowaniem kart walk na najbliższe gale. Może, tak jak to zrobił Top Rank, sięgnąć po zawodników z MMA?

 

Przed laty Krzysztof Zbarski zrobił do swej bokserskiej grupy zaciąg z kick-boxingu (MMA wtedy jeszcze nie było). Do boksu trafili wtedy między innymi Albert Sosnowski, Rafał Jackiewicz, trochę inną drogą Przemek Saleta, Krzysztof Bienias, Robert Złotkowski…. I wszyscy właściwie się sprawdzili, osiągnęli sukcesy.

 

- W MMA są oczywiście zawodnicy którzy mają świetną stójkę, dobre umiejętności bokserskie i w ringu taż daliby sobie radę, może nawet walczyliby o tytuły. O Janku Błachowiczu. Danielu Omielańczuku nie wspominam. Ale dobrze boksują też przykładowo Kamil Gniadek, Krzysztof Gutowski czy Roman Szymański, który występował na ostatniej gali KSW i pokazał się znakomicie w stójce. Zresztą… Takich zawodników będzie w polskim MMA coraz więcej. Bo młodzi fajterzy są szkoleni coraz bardziej kompleksowo, wszechstronnie, także od strony bokserskiej – mówi Polsatowi Sport Robert Złotkowski.

 

Pytanie jest więc wciąż aktualne. Czy pojawi się nad Wisłą „polski Collard” i skorzysta z nieszczęścia pandemii zrobi furorę w ringu?

 

Galę w Las Vegas można oglądać w nocy z czwartku na piątek od godz. 2.00 na antenie Polsatu Sport.

Andrzej Kostyra, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze