Kostyra: Niektórzy w boksie wygrali na pandemii

Sporty walki
Kostyra: Niektórzy w boksie wygrali na pandemii
fot. Polsat Sport
Kostyra: Niektórzy w boskie wygrali na pandemii

Boks podnosi się po pierwszym nokdaunie zadanym przez koronawirusa. Jako pierwszy podniósł się amerykański gigant Top Rank, organizując serię gal w kultowym kasynie-hotelu MGM Grand w Las Vegas (wszystkie pokazywaliśmy w Polsacie Sport). Na razie bez największych gwiazd, bez publiczności, ale były to bardzo ciekawe widowiska. Pojawili się zawodnicy, którzy zapewne zrobią furorę na zawodowych ringach. Byli też tacy, którzy nie wykorzystali szansy. Oto moje naj, naj, naj...

Największe odkrycie – Edgar Berlanga. 23-latek z USA, który walczy w wadze superśredniej, ma przydomek „The Chosen One” (Wybrany). Idzie przez zawodowe ringi jak huragan, zmiata kolejnych rywali. 14 walk, 14 wygranych, 14 nokautów - wszystkie w pierwszej rundzie.

 

We wtorek Berlanga na znokautowanie Erica Moona (11-3, 6 ko) potrzebował zaledwie 62 sekund. Zrobił to po mistrzowsku, zapędził rywala do lin, walnął 2 razy w tułów, aby zmusić rywala do opuszczenia gardy, potem mocno uderzył prawym sierpem w lewą rękawice Moona i gdy ten minimalnie przesunął gardę do przodu, strzelił prawym sierpowym w ucho. Efekt? Przeciwnik wstał dopiero po kilku minutach. Gdy jeszcze leżał, Berlanga wykonał w ringu kilkanaście pompek, w ogóle nie był zmęczony.

Zobacz także. Top Rank w Las Vegas: Oscar Valdez zwycięzcą walki wieczoru!

 

Berlanga do tej pory nie spotkał się z żadnym ringowym monstrum, ale też nie można powiedzieć, aby był prowadzony przez promotorów ostrożnie, jak babcia prowadzi wnuczka do przedszkola. Nigdy nie zmierzył się z zawodnikiem, który miałby ujemny bilans walk (co na tym etapie kariery jest rzadkością). Wydaje się, że chłopak ma dobrze poukładane w głowie, jest w nim pokora, wie, że musi się jeszcze uczyć, że próba przejścia przez ogień dopiero nastąpi. Ale „ma to coś”, kontrolowaną agresję, siłę psychiczną (jak Mike Tyson).

 

Na wszelki wypadek podaję listę rekordów, jeśli chodzi o wygrane przez nokauty w pierwszych rundach:

 

1. Ali Rayami (21),

2. Tyrone Brunson (19).

3. Edwin Valero (18),

4. Young Otto (16),

5. Edgar Berlanga (14).


Największa armata – Jared Anderson. Zaledwie 20 lat, jak na wagę ciężką to prawdziwy wielki dzieciak (i taki ma przydomek „The Real Big Baby”).5 walk, 5 wygranych, 5 nokautów, 5 w pierwszej rundzie. Dwa z nich pokazaliśmy w Polsacie Sport (z Langstonem i Perezem).

 

Za oceanem już kreują Andersona na „Nową Wielką Nadzieję Amerykańskiego Boksu”. To on ma przywrócić USA prymat w królewskiej kategorii należący teraz do Anglików. Czy Anderson to osiągnie? Zobaczymy, droga przed nim wyboista. Nie ulega wątpliwości, że jest urodzonym puncherem. A tych się nie tworzy, oni się rodzą. Taki jest „Prawdziwy Wielki Dzieciak” z ciężkimi rękami.


Najbardziej skrywany talent – Cassius Clay Collard. Zanim nie wystąpił w MGM Grand, był kompletnym anonimem, bardziej znany był z walk w MMA (18-8, 3 pojedynki w UFC, 1 wygrał, 2 przegrał) i pojedynków w turniejach „Steel Fists” (Stalowe Pięści). Ale w tym roku wykoleił kariery trzech niepokonanych prospektów (między innymi Kamińskiego, który miał kontrakt z Top Rank) i nagle zainteresowali się nim dziennikarze z całego świata.

 

Teraz ma bilans 8-2-3. Nie sądzę żeby zrobił wielką karierę. Ale ma swoje 5 minut sławy i w końcu jakieś godziwe zarobki.


Największy pechowiec – Jamal Herring, mistrz świata WBO w junior lekkiej. Dwa razy przekładano mu walkę z powodu koronawirusa i w końcu nie wystąpił w „Bańce” w MGM Grand. Ale Bob Arum chce mu to zrekompensować, szykuje mu na jesień atrakcyjną sportowo i finansowo walkę z mistrzem świata dwóch wag Carlem Framptonem.


Najbardziej odważny – Ryan Garcia. Zarwał ze swoim promotorem, słynnym Oscarem De La Hoyą. Z główki mu nie przyłożył, jak jeden ze znanych polskich bokserów swojemu promotorowi, ale ostro się po nim przejechał. Wyrzucił w mediach „Złotemu Chłopcu”, że nie okazuje mu szacunku, płaci mu jakieś grosze (200 tys dolarów za walkę, a chciałby co najmniej milion), podczas gdy jest w trójce najbardziej oglądanych bokserów z jego grupy, generuje w internecie najwięcej klików po Canelo Alvarezie i Anthonym Joshui.

 

Rzeczywiście armia jego wielbicieli (6.4 miliona na Instagramie, 394 tysiące followersów na Twitterze) poszłaby za nim w ogień i mając ich za plecami, może zadzierać z samym ODLH. Ale jak będzie w ringu? Na razie jest niepokonany (20-0, 17 KO).


Największy frajer – Mark John Yap. Gdyby nie pandemia, nigdy nie wystąpiłby w Las Vegas. Miał stoczyć w MGM Grand główną walkę wieczoru, 10-rundowy pojedynek z Miguelem Marriagą i... zjawił się na ważeniu z nadwagą 8.7 funta ponad umowny limit 128 funtów (pomiędzy piórkową i super piórkową). Kompromitacja.


Najnowszy wynalazek – VAR w boksie. Właśnie podczas gali Top Rank w Las Vegas pokazywaliśmy w Polsacie Sport sytuację z walki Pedraza – Les Pierre. W 5 rundzie Pedraza poszedł na deski po ciosie na tułów, ale po analizie video sędzia ringowy Kenny Byless uznał, że liczenia nie było. Zdarzyło się to po raz pierwszy w dziejach boksu.

 

Andrzej Kostyra, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze