Anita Włodarczyk: Potrzebuję celu. Liczę, że igrzyska odbędą za rok

Inne
Anita Włodarczyk: Potrzebuję celu. Liczę, że igrzyska odbędą za rok
fot. Cyfrasport
Anita Włodarczyk: Potrzebuję celu. Liczę, że igrzyska odbędą za rok.

Anita Włodarczyk nie chce myśleć o wątpliwościach dotyczących szans na przeprowadzenie w przyszłym roku igrzysk w Tokio. - Cały czas mam w głowie, że się wówczas odbędą, bo jako sportowiec potrzebuję celu - powiedziała dwukrotna mistrzyni olimpijska w rzucie młotem.

- Nie spekulowałabym na temat szans na to, że te igrzyska uda się zorganizować. Ja mam cały czas w głowie, że one się odbędą, bo my - sportowcy - zawsze musimy mieć cel, do którego się przygotowujemy i dążymy. Życie w niepewności nic nie daje. Tak samo jak było przed ogłoszeniem decyzji o przełożeniu tej imprezy. Też się zastanawiano wówczas, czy zostaną przesunięte na jesień, opóźnione o rok czy całkiem odwołane. Wtedy też mnie to nie dotyczyło. Póki obowiązywał pierwotny termin, to trzeba było się przygotowywać z myślą o nim. Tak samo i teraz. 23 lipca 2021 roku jest ceremonia otwarcia i tak to u mnie w głowie się układa - podkreśliła Włodarczyk.

 

Nie ukrywa ona, że w związku z tym, że wczesną wiosną przeszła zabieg kolana, zmiana terminu olimpijskich zmagań jest dla niej dobrym scenariuszem.

 

- Za sprawą pandemii zyskałam dodatkowy okres na przygotowanie się do igrzysk w Tokio. Wiadomo, że niektórym sportowcom ich przełożenie pokrzyżowało plany, bo mieli zaplanowane po nich zakończenie kariery, różne kwestie rodzinne i prywatne. Dla nich nie była to więc dobra informacja, ale trzeba to po prostu zaakceptować. Mam nadzieję, że za rok o tej porze wszyscy będziemy już w dobrych nastrojach - zaznaczyła.

 

Zobacz także: Michael Norman przebiegł 100 metrów w 9,86

 

Rekordzistka świata powiedziała, że kolano nie boli ją już od marca. Bardzo ostrożnie jednak zwiększa obciążenia przy ćwiczeniach podczas rehabilitacji, do której przykłada dużą wagę.

 

- Gdybym za szybko weszła w trening, to za chwilę pojawiłyby się jakieś dolegliwości. Cały czas czuwamy nad tym, co się dzieje z nogą. Mam świetną opiekę medyczną i komfort dodatkowego roku na przygotowania - podsumowała.

 

Mistrzyni olimpijska z Londynu i Rio de Janeiro przyznała, że bardziej niż rywalizacji brakuje jej obecnie samej możliwości trenowania.

 

- Ostatni trening rzutowy miałam 6 marca, więc trochę czasu minęło. Podtrzymują to, co kiedyś powiedziałam, że bardzo chętnie pojechałabym już na obóz do Arłamowa. Zawsze narzekałam na to ciągłe pakowanie i życie na walizkach, a teraz już się nie mogę doczekać, kiedy będę mogła się spakować i wyjechać na zgrupowanie. Na pewno będzie to Arłamów. Za granicę nigdzie nie chcę się ruszać z wiadomych przyczyn. Tak naprawdę czekam na zielone światło od doktora, kiedy będę gotowa, by jechać na zgrupowanie. Na razie jeszcze tego nie wiem. W najbliższym czasie się z nim spotkam, by omówić plany przygotowań - przyznała.

 

Zobacz także: Paweł Fajdek: Chciałbym zostać na Śląsku do końca kariery

 

Włodarczyk oceniła, że obecny okres rozbratu z młotem to dla niej po części przygotowanie do etapu życia, który ją czeka w przyszłości, czyli po zakończeniu kariery.

 

- Przez te kilka miesięcy moje życie wyglądało trochę inaczej niż zwykle. Zobaczyłam, jak wygląda takie normalne życie, niesportowe. Miałam więc takie małe przygotowanie, ale teraz jeszcze wrócę do młota - podkreśliła.

 

Lekkoatletka, która 8 sierpnia skończy 35 lat, w marcu niespodziewanie rozstała się po 10 latach współpracy z Krzysztofem Kaliszewskim. Wciąż jeszcze nie podała nazwiska nowego trenera.

 

- Potwierdzam, że jest obecnie dwóch kandydatów - polski i zagraniczny. Nie chcę na razie o tym więcej mówić. Przyjdzie odpowiedni moment i to ogłoszę. Dochodziło też do mnie mnóstwo informacji, że będę kończyła karierę. To chciałam zdementować. Jeszcze chwilę cierpliwości i podam, kto będzie moim szkoleniowcem - obiecała.

 

Na pytanie, czy sama podjęła już decyzję, a jedynie czeka z jej ogłoszeniem, czy też jeszcze nie dokonała ostatecznego wyboru, odparła: "Jeszcze musimy to przedyskutować z kilkoma osobami".

 

Włodarczyk w ostatnich miesiącach wiele czasu poświęciła na jazdę na rowerze i spotkania z bliskimi.

 

- Różnych rzeczy miałam okazję spróbować podczas pandemii, ale najlepszą z nich był chyba udział w wirtualnym wyścigu Tour de Pologne dla amatorów. Przede wszystkim można było trochę porywalizować. Poza tym więcej czasu spędzałam z rodziną i przyjaciółmi. Zwykle w okresie przygotowawczym przez większość dni jestem poza domem. Pod tym względem - tak jak i w kontekście zyskania dodatkowego czasu na przygotowanie do igrzysk - pandemia miała u mnie pozytywny skutek - podsumowała.

AgB, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze