Prezes Trefla Gdańsk: Sytuacja nie jest łatwa, ale szukanie winnych nie ma sensu

Siatkówka
Prezes Trefla Gdańsk: Sytuacja nie jest łatwa, ale szukanie winnych nie ma sensu
Fot. Cyfrasport
Dariusz Gadomski prezes klubu Trefl Gdańsk.

W czwartek Trefl Gdańsk otrzymał wyniki trzech ostatnich testów na obecność SARS-CoV-2 wśród zawodników oraz sztabu. Poza potwierdzonymi wcześniej dwunastoma przypadkami zakażenie stwierdzono u jeszcze jednego zawodnika oraz jednego członka sztabu szkoleniowego. W sumie zakażonych jest więc 14 osób – 11 zawodników i trzech członków sztabu. - Cały czas nie wiemy, jakie jest ognisko zarażeń, ale na 99 procent nie było nim spotkanie z kibicami - powiedział prezes Trefla Dariusz Gadomski.

- Nic się nie zmieniło i już nie zmieni. Mamy jedenastu zarażonych zawodników i trzech członków sztabu szkoleniowego. Więcej nie będzie, bo wszyscy zawodnicy i członkowie sztabu szkoleniowego są po badaniach. Przeszło je 21 osób. Siedem, w tym wszyscy pracownicy klubu, mają negatywne testy. Ja też nie złapałem wirusa - zaznaczył prezes klubu.

 

Skąd COVID-19 wziął się w Treflu?

 

- Cały czas nie wiemy, jakie jest ognisko zarażeń, ale na 99 procent nie było nim nasze spotkanie z kibicami. Zresztą szukanie winnych chyba nie ma sensu. Trzeba nauczyć się z wirusem funkcjonować, przeżyć i wrócić mocniejszym. Cieszę się, że szybko podjęliśmy decyzję o zrobieniu testów i izolowaniu zawodników, bo byliśmy w stanie zapanować nad sytuacją. Pierwsze objawy u tego siatkarza pojawiły się wieczorem, coś zaczęło go łamać, miał stan podgorączkowy. Myśleliśmy, że to przeziębienie, ale na wszelki wypadek trener podjął decyzję, żeby chłopak nie przychodził na trening. Gdyby pojawił się w hali, zarażałby dalej i skala zjawiska mogłaby być znacznie większa - powiedział Gadomski w rozmowie z "Przeglądem Sportowym".

 

Sytuacja w Treflu jest na ten moment jedyną, z przypadkiem koronawirusa w klubie PlusLigi.

 

- Kwestia przypadku i pecha. Dzisiaj spotkało to nas, jutro – odpukać – może spotkać inny klub. Podejrzewamy, że jeden z zawodników zarażał innych podczas zajęć, zanim miał objawy choroby. Co ciekawe, jeden z siatkarzy nie miał kompletnie żadnych objawów, a test wyszedł u niego pozytywnie. Przekonaliśmy się, że tu nie ma żadnej reguły. Cieszymy się, że u wszystkich choroba przebiega w miarę łagodnie. Niektórzy mają niewysoką gorączkę, inni stracili poczucie smaku i węchu, ale to trwa góra dwa dni, a potem jest dobrze - stwierdził prezes.

 

- Ostatnio słuchałem wypowiedzi dwóch ekspertów i jeden z wirusologów mówił, że zarażenie na plaży jest bardzo mało prawdopodobne. Na plaży jest duży przewiew wiatru, świeże powietrze. Poza tym pamiętajmy, że musi być bliski i dłuższy kontakt, żeby doszło do zarażenia. Nie jest tak, że ktoś porozmawia z kimś przez 30 sekund i już się zarazi. Zdjęcie zostało zrobione na sam koniec spotkania. Cała akcja trwała kilkadziesiąt sekund, a zawodnicy byli ustawieni plecami do fanów. Wcześniej siatkarze siedzieli na podeście, byli oddaleni od kibiców. Poza tym osoby, które były wtedy na plaży przeszły badania i wszystkie testy są negatywne - dodał.

 

Zobacz także: Wiemy, kto zastąpi Trefla Gdańsk w PreZero Grand Prix

 

Władze Trefla i Polskiej Ligi Siatkówki zareagowały na zaistniałą sytuację i podjęli decyzję, że "Gdańskie Lwy" nie wystąpią w rozgrywkach Letniej Grand Prix na piasku.

 

- Te mecze odbywają się na zewnątrz, więc ryzyko zakażenia jest znacznie mniejsze. Patrząc na rosnące krzywe zachorowań, może się okazać, że wkrótce wrócą obostrzenia i będziemy musieli zacząć sezon PlusLigi bez kibiców. Sytuacja nie jest łatwa. Bo co można zrobić? Zamknąć wszystko i odwołać? Jakoś musimy z tym żyć, zachowując środki bezpieczeństwa - zakończył prezes.

NP, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze